Paleta #20

Newsletter o sztuce

Wysłane 20 sierpnia 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

na studiach z historii sztuki na przestrzeni 5 lat mieliśmy kilka przedmiotów dotyczących teorii historii sztuki, czyli tego jak o niej mówić i pisać.

Żebyśmy sami mogli ją analizować najpierw musieliśmy dowiedzieć się jak robili to badacze przed nami, 50, 100, 500 i 2000 lat temu (tak, zaczynaliśmy od starożytności!).

Te zajęcia oprócz tego, że wystawiły mój mózg na próbę (czasem myślałam, że naprawdę głowa mi paruje!) to przede wszystkim pokazały mi, że w rozumieniu sztuki kluczowy jest kontekst.

Różnie przez różnych badaczy rozumiany, ale w większości najważniejszych teorii, obecny.

Na marginesach moich notatek z wykładów słowo „kontekst” pojawia się mnóstwo razy, podkreślone, z wykrzyknikiem, a czasem z trzema.

Gdyby ktoś wtedy mi powiedział, że tak będzie nazywała się moja własna platforma o sztuce to bym nie uwierzyła. Chociaż może właśnie bym uwierzyła, bo jak miałaby się nazywać?!

To przecież KONTEKST sprawia, że w pełni można zrozumieć, a co za tym idzie, cieszyć się sztuką!

Tak jak zapowiadałam w poprzednim wydaniu, Kontekst jest już gotowy na wpuszczenie pierwszych gości. Włożyłam w niego całe moje doświadczenie, wiedzę i serce. Zanim otworzę jego drzwi szeroko dla wszystkich, otwieram dostęp od dziś, jedynie dla newsletterowiczów.

Szczegóły w dziale “Kontekst” poniżej.

A w tym wydaniu Palety chcę Ci pokazać jak ważny jest kontekst w sztuce. Spojrzymy razem na obrazy, które być może znasz, ale które dopiero z dodatkowymi informacjami złożą się w pełny obraz.

Zapraszam na Paletę!

Do przeczytania za 2 tygodnie (3 września),

Martyna

Obraz: Francesco Hayez, Pocałunek (fragment), 1859 r., Pinakoteca Brera, Mediolan

Bez kontekstu: namiętny pocałunek.
Z kontekstem: Hayez stworzył ten obraz w burzliwym okresie walki Włochów o niepodległość. „Pocałunek” jest symbolem tych dążeń. Wskazują na to między innymi kolory strojów pary: zielony, biały i czerwony – kolory fali Włoch. Obraz to świadectwo marzeń Włochów o zjednoczeniu i uwolnieniu od dominujących Habsburgów.

SPIS TREŚCI

  • zaproszenie do Kontekstu
  • najsłynniejsze kwiaty w historii sztuki
  • obraz, z którego prawie się kurzy
  • malarz, który diametralnie zmienił swoje życie
  • podcast o malarce i jej marce
  • relacja z wystawy “Nabiści. Prorocy nowej sztuki”
  • odważna myśl z przeszłości
  • informacje o trwających wystawach
  • zadanie

Kontekst

Kontekst jest już otwarty, ale tylko na chwilę i z limitem miejsc!

Choć to jeszcze nie jest pełne, oficjalne otwarcie Kontekstu, po zakupie od razu otrzymasz dostęp do platformy.

W ramach specjalnej oferty zamiast dostępu na rok dostajesz go aż na 2 lata. To jedyna taka okazja! Poznaj szczegóły tutaj.

Dlaczego warto dołączyć już teraz?

  • Masz natychmiastowy dostęp do już opublikowanych materiałów
  • Zyskujesz rok gratis
  • Wchodzisz za najniższą regularną cenę, w jakiej planuję oferować Kontekst
  • Oglądasz wszystkie nowe materiały, które pojawią się przez kolejne dwa lata
  • Wpływasz na dalszy rozwój Kontekstu – w głosy pierwszych użytkowników będę się szczególnie uważnie wsłuchiwać tworząc kolejne treści na platformę
  • Wspierasz moją działalność, nie tylko Kontekst, ale też powstawanie Palety, podcastu czy filmów na social mediach

DOŁĄCZ DO KONTEKSTU

Miniopowieści

Najsłynniejsze kwiaty w historii sztuki

Słoneczniki Vincenta van Gogha wykorzystywane są dziś jako bardzo dekoracyjny, radosny motyw. Tymczasem za tymi płótnami stoi opowieść o nadziei na przyjaźń i znalezienie swojego miejsca na świecie. Jak pokazała historia, udało się ją spełnić tylko na chwilę.

Vincent van Gogh marzył o stworzeniu na południu Francji komuny artystycznej. Miejsca, w którym artyści mogliby wspólnie pracować i wymieniać się refleksjami na temat sztuki. Znalazł idealne miejsce, niezwykle malownicze miasteczko Arles. Wynajął tam Żółty Dom i zaprosił pierwszego gościa, Paula Gauguina, którego bardzo cenił.

Zależało mu żeby Gauguin dobrze poczuł się w tym miejscu więc postanowił udekorować ściany jego pokoju obrazami przedstawiającymi słoneczniki.

Po namowach, Gauguin przyjechał do Arles. Obrazy bardzo mu się podobały, uważał, że “to cały Vincent”. Malarze tworzyli razem przez kilka tygodni.

Z czasem zaczęły się jednak pojawiać między nimi nieporozumienia, a nawet konflikty. Ostatecznie pobyt Gauguina w Arles zakończył się dramatycznie.

Pod koniec grudnia 1888 roku doszło między artystami do ostrej kłótni. Van Gogh zareagował bardzo gwałtownie, odciął sobie fragment ucha. Po czasie nie pamiętał tego zdarzenia, badacze uznają je za atak choroby psychicznej.

Gauguin spakował się i wyjechał z Arles. Vincent trafił do szpitala, a potem przez rok przebywał w azylu, gdzie leczył się psychiatrycznie.

Po wielkim marzeniu Vincenta zostały tylko obrazy, w tym seria Słoneczników.

Obraz: Vincent van Gogh, Słoneczniki, sierpień 1888 r., National Gallery Londyn

Bez kontekstu: ładne kwiaty.
Z kontekstem: przyjacielski gest, nadzieja na spełnienie marzenia i zrealizowanie zawodowego planu, gorzkie wspomnienie.

Zoom na detal

W tumanie

Można mówić o Janie Matejce różne rzeczy, że zakłamywał historię, że tworzył historyczne komiksy, w których trudno się połapać kto jest kto, bo postaci jest za dużo, a do tego wszyscy są do siebie podobni, ale nie można mu odmówić determinacji w realizowaniu misji.

Matejko miał bardzo jasno określoną misję i mocno się jej trzymał. Co więcej namawiał innych, żeby realizowali ją razem z nim. I to całkiem skutecznie.

Mówił do swoich studentów na przykład:

„Sztuka jest obecnie dla nas pewnego rodzaju orężem w ręku; oddzielać sztuki od miłości ojczyzny nie wolno!”

Polska była pod zaborami. Polacy tęsknili za niepodległością. Jego słowa padały na podatny grunt. Młodzi artyści chwytali za pędzle i malowali.

Chwycił między innymi Jacek Malczewski i zaczął tworzyć sztukę tak silnie osadzoną w historycznym kontekście, że bez niego jest ona praktycznie niezrozumiała.

I chodzi nie tylko o wielopostaciowe, skomplikowane dynamiczne kompozycje takie jak Melancholia, ale także o te, na których dzieje się mniej, takie jak W tumanie.

Malczewski namalował ten obraz podczas pobytu w Rogalinie u Edwarda Raczyńskiego. Rogaliński majątek hrabiego otaczały płaskie wielkopolskie pola. Malczewski zapewne spacerował po okolicy i zainspirował się nią tworząc swoją pracę. Na obrazie widać podobno drogę prowadząca z pałacu w Rogalinie do kościoła.

W rzeczywisty wielkopolski krajobraz Malczewski wpisał scenę fantastyczną. Z kurzu piaszczystej drogi wyłania się postać kobiety, otaczają ją splątane ciała chłopców. Jeden z nich całuje jej stopę. Pokazuje swoje oddanie i przywiązanie.

Między postaciami widać błysk metalu. Kiedy przyjrzymy się dokładniej zobaczymy, że ręce kobiety skute są kajdanami. Miota się. Jest u siebie, ale nie jest wolna. Czy to Polonia i jej dzieci?

Oczywiście Malczewski, jak zwykle, nie mówi niczego wprost. Ale zostawia znaki.

Obraz: Jacek Malczewski, W tumanie, 1893 -1894 r., Muzeum Narodowe w Poznaniu

Bez kontekstu: letni pejzaż z fantastyczną postacią.
Z kontekstem: przypomnienie o sytuacji politycznej, rozbudzenie patriotyzmu.

Kartka z kalendarza

20 sierpnia

Gdyby żył, skończyłby dziś 181 lat.

Adam Chmielowski

Adam Chmielowski był polskim malarzem, a później zakonnikiem. Jako Brat Albert poświęcił się opiece nad ubogimi. Został kanonizowany w 1989 roku.

A więc w polskich muzeach możemy oglądać obrazy osoby uznanej za świętą.

Jak to się stało, że malarz został świętym?

Życie Chmielowskiego pełne było przeciwności: wcześnie stracił rodziców, w młodości walczył w powstaniu styczniowym podczas którego był ciężko ranny (amputowano mu nogę) oraz trafił do niewoli. Ze względu na represje wobec powstańców musiał uciekać za granicę.

Po powrocie do Warszawy nie mógł realizować swojej artystycznej pasji, bo nie zgadzali się na to jego opiekunowie. Wreszcie wyjechał do Monachium i zaczął studia w Akademii Sztuki. Mimo, że nie miał odpowiedniego przygotowania (sam mówił, że jego rysunek kuleje jak on) szybko nadrobił braki.

W tym czasie w Monachium przebywało wielu polskich artystów, Chmielowski najbliżej przyjaźnił się z Maksymilianem Gierymskim (mieszkali nawet razem), ale znał także Witkiewicza czy Chełmońskiego.

Namalował w tym czasie kilkadziesiąt obrazów, z czego część o tematyce religijnej.

Jego najbardziej znaną pracą jest obraz, który powstał później “Ecce Homo”. Chmielowski przedstawił na nim Chrystusa po biczowaniu, ukoronowanego cierniem, widocznie cierpiącego.

Tworzenie tego wizerunku okazało się dla Adama Chmielowskiego momentem przełomowym. Artysta, przeżywał głęboki kryzys, szukał odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Sama sztuka przestała mu wystarczać.

Niedługo potem wstąpił do zakonu. Od tego momentu działalność artystyczna stopniowo ustępowała w jego życiu miejsca pomocy potrzebującym.

Obrazu “Ecce Homo” nigdy nie ukończył.

W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie znajduje się kilka prac Chmielowskiego, na przykład TA.

Bez kontekstu: nastrojowy nokturn.
Z kontekstem: nieśmiała zapowiedź duchowej przemiany.

Obraz: Cyprian Dylczyński, Portret Adama Chmielowskiego , 1865 r., Muzeum Narodowe w Krakowie

Odkurzamy Gablotki

Tamara Łempicka - malarka i marka

W tym odcinku poznajemy bliżej malarkę Tamarę Łempicką, legendę międzywojennego Paryża. Artystkę, która konsekwentnie pracowała na swój sukces i go osiągnęła.

Mimo tego o jej historii i twórczości jeszcze do niedawna niewiele się w Polsce mówiło. Teraz obrazy Tamary Łempickiej przyciągają tłumy, a w jej biografii pojawiają się nowe fakty.

Kim była Tamara Łempicka i w czym tkwi sekret popularności jej sztuki?

Poznając jej biografię lepiej zrozumiesz jej sztukę!

POSŁUCHAJ I ZOBACZ

Z pierwszej ręki

Nabiści. Prorocy nowej sztuki - wystawa w Łazienkach

Sztuka zawsze powstaje w kontekście. Nowe prądy, kierunki czy grupy artystyczne tworzą się w odpowiedzi na to co dzieje się wokół. Artyści kontynuują tradycję, lekko ją zmieniają, rozwijają albo z nią zrywają.

Dobrym przykładem tej trzeciej grupy są nabiści, którzy uważali się za “proroków” nowej sztuki. Zresztą ich nazwa pochodzi od hebrajskiego słowa nābī’ czyli „prorok”. Nabiści nie byli jednorodną, dobrze zorganizowaną grupą, byli raczej przyjaciółmi artystami, których łączyło podobne myślenie o sztuce.

Na wystawie, która trwa właśnie w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, można dokładnie sprawdzić co prorokowała ta grupa młodych francuskich malarzy pod koniec XIX wieku.

Jaka według nich powinna być nowa sztuka? Inna niż stara, jasne. Ale co to znaczy? I czy da się tego dowiedzieć z tej wystawy?

Przyszłam do Podchorążówki, gdzie odbywa się wystawa, nieprzygotowana i zmęczona. W dodatku miałam na nią mało czasu. Czyli byłam najgorszym typem zwiedzającego. Było duże prawdopodobieństwo, że wyjdę z niej niezadowolona.

Tymczasem okazało się, że to malarstwo jest bardzo sugestywne i bardzo wciągające. Do tego opisy trafnie je podsumowują i wyjaśniają najważniejsze kwestie. Nie czułam, że brakuje mi informacji i całkiem zapomniałam o tym, że wstałam tego dnia przed 4 rano.

W dwóch salach Podchorążówki zaprezentowanych zostało ponad 90 prac: obrazów, grafik i rysunków. Większość z nich przyjechała do Polski po raz pierwszy.

To różnorodny, przez co ciekawy, a co chyba najważniejsze, także reprezentatywny zbiór, który charakteryzuje twórczość nabistów.

Nabiści zerwali z naśladowaniem natury. Odrzucili tradycyjne sposoby ujmowania rzeczywistości. Spojrzeli na świat inaczej.

Zobaczymy więc w Łazienkach płaskie plamy kolorów obwiedzone mocnym konturem, uproszczone formy, brak światłocienia, dekoracyjny rytm.

Zobaczymy kameralne i intymne sceny we wnętrzach i w pejzażu, sceny religijne, ale też portrety i plakaty.

Zobaczymy też prace polskich artystów, m.in. Stanisława Wyspiańskiego, który podczas swojego pobytu w Paryżu zainteresował się nabistami, a być może nawet nimi inspirował.

Najwięcej uwagi, i wcale się nie dziwię, przyciąga obraz Félixa Vallottona “Piłka”. To gwiazda tej wystawy: jest na plakacie, na okładce katalogu i ma swoją osobną ścianę na ekspozycji.

Praca ma prosty temat: dziecko bawiące się w parku. Ale artysta ujął biegnąca za czerwoną piłką dziewczynkę z perspektywy lecącego nad nią ptaka. Stojąc w parku nie moglibyśmy jej zobaczyć w ten sposób. Przez to, że widzimy ją z daleka zatarły się szczegóły. Trawnik, drzewa, sukienki stojących w oddali kobiet to tylko plamy kolorów.

Tą pracą artysta realizuje swoje marzenie o malarstwie, wolnym od dosłownego naśladowania natury.

Wydaje mi się, że wystawa w Łazienkach dobrze pokazuje, na czym polegało nowatorstwo sztuki nabistów. Warto ją zobaczyć, bo to sztuka, która jest istotnym kontekstem dla twórczości artystów kolejnych pokoleń.

Wystawa trwa do 15 listopada. W weekendy jest sporo zainteresowanych, więc daję znać, że może warto rozważyć spokojne zwiedzanie w inny dzień. Tym bardziej, że przestrzeń jest nieduża, a wiele prac ma małe rozmiary więc trudno je zobaczyć w tłumie.

Bilety na wystawę można kupować przez internet.

Jeden minus: ze względu na wymogi ekspozycyjne prezentowanych prac na stosunkowo niewielkiej przestrzeni stoi dość dużo urządzeń osuszających i nawilżających powietrze. Pomijając kwestie wizualne (czasem pod niewielkim obrazem stłoczone są 3 urządzenia), w sali słychać dość głośny szum. Wiem, że zwiedzającym to przeszkadza (słyszałam rozmowę na ten temat), ale musimy być wyrozumiali. Dobro obrazów przede wszystkim!

Byłaś/eś na tej wystawie? Wybierasz się na nią? Daj znać!

Myśl z przeszłości

Natura to tylko słownik

“Natura to tylko słownik, z którego artysta wybiera słowa.”

Ta myśl francuskiego malarza Paula Sérusiera niespecjalnie nas dziś dziwi.
To oczywiste, że malując pejzaż artysta nie musi odtwarzać DOKŁADNIE wszystkiego co widzi.

Może go zinterpretować, przefiltrować przez swoje emocje i doświadczenia i nam opowiedzieć. W przepiękny sposób robi to na przykład Stanisław Baj malując krajobrazy z Bugiem w roli głównej.

Jednak dla XIX-wiecznych, czyli współczesnych malarzowi odbiorców, było to niezwykle odkrywcze zdanie! Przewrotne, wręcz rewolucyjne!

Dlaczego? Ważny jest kontekst epoki.

Przez dekady w sztuce dominował akademizm. Szanujący się pejzażysta miał jak najwierniej odtwarzać rzeczywistość, dbając o światłocień, perspektywę i każdy detal.

Im bardziej obraz przypominał rzeczywistość, tym był wyżej ceniony. Pomysły takie jak te Sérusiera były odważnym odstępstwem od przyjętych zasad!

Obraz: Paul Sérusier, Talizman, 1888 r., Musée d’Orsay, Paryż

Bez kontekstu: kolorowe “maziaje”.
Z kontekstem: nowatorskie i odważne podejście do malowania.

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Zaraz się kończą:

Szapocznikow. Osobista
Muzeum Narodowe w Krakowie
do 23 sierpnia
Warto, bo: Szapocznikow przełożyła swoje dramatyczne doświadczenia (pobyt w obozie koncentracyjnym, choroba) na odważną, bardzo osobistą i zmysłową opowieść, w której centrum umieściła ciało.

Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza
Muzeum Narodowe we Wrocławiu

do 30 sierpnia
Warto, bo: zobaczysz, jak Hiszpanie i Holendrzy zamienili zwykłą glinę w hit wnętrzarski.

Minh Lan Tran. Rdzeń
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 30 sierpnia
Warto, bo: to pierwsza praca, która tak odważnie testuje możliwości nowej siedziby muzeum, a konkretnie klatki schodowej gdzie zawieszono tę 19-metrową realizację.

Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926)
Muzeum Narodowe w Warszawie
do 12 września
Warto, bo: Korwin-Milewski „miał nosa”, kupował (często bezpośrednio od artystów) obrazy, które dziś mają status ARCYDZIEŁ. Miał „Stańczyka” Matejki, „Babie lato” Chełmońskiego i doskonałe obrazy Aleksandra Gierymskiego. Teraz te prace spotykają się po latach na jednej wystawie!

Niedawno się zaczęły:

Andy Warhol. Od linii do legendy
Pałac Sztuki w Krakowie
do 27 września
Warto, bo: można prześledzić drogę artysty, który stał się ikoną popkultury.

Edward Dwurnik. Duma i wstyd
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 28 lutego 2027
Warto, bo: to dobra okazja by razem z Dwurnikiem zastanowić się jaki był Polak 50 lat temu, a po wyjściu z wystawy: co, jeśli w ogóle coś, się zmieniło?

Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej
Pawilon Czterech Kopuł, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
do 30 grudnia
Warto, bo: fascynujące spotkanie starego (gotyk) z nowym (przestrzeń Pawilonu).

Zaraz się zacznie:

Świat jak Zielnik. Natura w sztuce od XVII do XXI wieku
Centrum Kultury Zamek w Poznaniu
od 5 września
Warto, bo: to przegląd 400 lat twórczości, której główną bohaterką jest natura. W tle współczesna refleksja nad kryzysem klimatycznym.

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zdjęcie: Minh Lan Tran. Rdzeń w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Zadanie

Zadanie na dziś

Zaraz zobaczysz postacie z 3 dość dobrze znanych obrazów wyrwane z kontekstu. Usunęłam tło. Wyglądają na lekko zagubione, nie uważasz? 🙂

Pamiętasz co na obrazach znajduje się za nimi?

Daj mi znać – odpowiedz na tego maila!

Rozwiązanie zadania z Palety #19

W poprzednim wydaniu zapytałam o to kto namalował te słoneczne obrazy!

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Czytelnicy Palety mają naprawdę dobre oko!

A były to:

Michał Anioł, Stworzenie Słońca, Księżyca i planet, 1511 r., Kaplica Sykstyńska

Edward Hopper, Poranne słońce, 1952 r., Columbus Museum of Art, Ohio

Vincent van Gogh, Drzewa oliwne na tle żółtego nieba i słońca, 1889 r., Minneapolis Institute of Art