Paleta #19

Newsletter o sztuce

Wysłane 6 sierpnia 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

temat tego wydania Palety podpowiedział mi Krzysztof Cugowski z Budki Suflera :). W utworze “Jest taki samotny dom” wyśpiewuje takie słowa napisane przez Adama Sikorskiego:

“A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”.

Zawsze bardziej niż spokój pasowało mi tu słońce. Było wyraźniejszym kontrastem dla burzy.

A skoro w ostatnim wydaniu Palety przyglądaliśmy się razem burzom to w tym zostawiamy za sobą ciemne chmury, a grzmoty to już tylko ciche pomruki gdzieś w oddali.

W tym wydaniu wychodzi słońce!

Zapraszam na słoneczną Paletę!

Do przeczytania za 2 tygodnie (20 sierpnia),

Martyna

Jeśli włączysz “Jest taki samotny dom” to ostrzegam, że to utwór typu “CIARKI ALERT”. Robisz to na własną odpowiedzialność!

Obraz: Caspar David Friedrich, Kobieta przed wschodzącym słońcem, 1818 r., Muzeum Folkwang

SPIS TREŚCI

  • malarskie zmagania ze słońcem
  • przestroga sprzed wieków
  • ważne ogłoszenie o Kontekście – mojej platformie o sztuce
  • gwiazda pop-artu
  • podcast o Muzeum Śląskim w Katowicach
  • burzliwa relacja malarza
  • jedyne takie miasto pod słońcem
  • informacje o trwających wystawach
  • zadanie

Miniopowieści

Malarskie zmagania ze słońcem

Słoneczny ciepły dzień. Sympatyczne spotkanie w plenerze, w altanie. Eleganckie towarzystwo popija sobie wino, rozmawia, odpoczywa. Miło spędza czas.

Tymczasem stworzenie tej miłej atmosfery wcale do miłych nie należało. Aleksander Gierymski malując “W altanie” bardzo się męczył.

Pisał do swojego przyjaciela Prospera Dziekońskiego:

“Do każdej rzeczy, chociażby to był kamień, muszę osobne studia robić, żeby potem to wszystko po kolei skleić w atelier na obrazie”.

Przygotowywanie osobnych studiów w praktyce oznaczało długie godziny spędzone poza pracownią, często w pełnym słońcu, które mocno dawało się malarzowi we znaki. Tak mocno, że narzekał na bóle głowy. Ale nie przestawał.

Taki był Gierymski, szalenie ambitny. Kiedy coś sobie zaplanował, chciał to doprowadzić do końca i zrobić to jak najlepiej.

A tym razem postawił przed sobą trudne wyzwanie. Być może na pierwszy rzut oka tematem tej sceny jest spotkanie w altanie, ale tym co Gierymski chciał przede wszystkim uchwycić w obrazie było światło. To jak rozkłada się na liściach roślin, na błyszczących materiałach, jak odbija się od wody.

Szkice i studia powstające w Rzymie pokazują, jak złożonym procesem była praca nad obrazem, który dziś możemy podziwiać w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Gierymski wielokrotnie przemalowywał obraz. Stanisław Witkiewicz tak podsumował pracę Gierymskiego nad “W altanie”:

„On wiedział ile jego szaleństwa, rozpaczy, zdenerwowania było pogrzebanych pod temi warstwami farb”.

Obraz: Aleksander Gierymski, W altanie, 1882 r., Muzeum Narodowe w Warszawie

Zoom na detal

Przestroga sprzed wieków

Ostatnio moja przyjaciółka wróciła z kajaków i oprócz malowniczych zdjęć rzeki Pilicy i jej okolic zaprezentowała mi także pamiątkę w postaci spalonych ramion, dekoltu i ud.

Słońce potrafi czasem dopiec. Wystarczy tylko kilka chwil nieuwagi…

Boleśnie przekonał się też o tym bohater tego XVI-wiecznego obrazu, mityczny Ikar.

Ikar mimo przestrogi ojca wzleciał zbyt wysoko na skrzydłach sklejonych woskiem. Zachłysnął się wolnością, zbliżył się zbyt mocno do słońca… Konsekwencje były tragiczne. Promienie stopiły wosk, a Ikar spadł.

Choć tytuł obrazu “Upadek Ikara” zapowiada wielki dramat, na płótnie toczy się zwykle życie. Oracz na pierwszym planie prowadzi pług, owce spokojnie się pasą.

Dopiero kiedy przyjrzymy się uważniej zauważymy w prawym dolnym rogu dwie blade nogi znikające w wodzie.

Słońce, które przerwało brawurowy lot Ikara, i zrujnowało jego plany, leniwie opada za linię horyzontu jakby nic szczególnego się nie stało.

Autor obrazu (badacze mają wątpliwości czy jest nim Pieter Bruegel starszy) przypomina tym obrazem, że natura i codzienny bieg rzeczy są obojętne na nasze małe i wielkie katastrofy.

Przykre, ale prawdziwe.

Obraz: Pieter Bruegel starszy (?), Upadek Ikara, ok. 1557 r., Królewskie Muzeum Sztuk Pięknych w Brukseli

Kontekst

Ważne ogłoszenie!

Jestem bardzo podekscytowana, bo już za dwa tygodnie uchylę drzwi do Kontekstu – platformy, o której wspominałam w poprzednich wydaniach newslettera. 

Na początek będzie to tylko niewielkie uchylenie: przygotuję specjalną, limitowaną ofertę wyłącznie dla osób zapisanych na ten newsletter. Dlatego warto otworzyć kolejne wydanie (to 20 sierpnia) jak najszybciej – liczba miejsc będzie ograniczona.

Czego możesz spodziewać się po Kontekście?

To platforma, dzięki której lepiej poznasz malarki i malarzy, a przede wszystkim zaczniesz lepiej rozumieć ich twórczość. 

Chcę, aby podczas wizyty w muzeum obrazy przestały być dla Ciebie jedynie czymś „ładnym” i zaczęły opowiadać historie. Żebyś wiedział/a, dlaczego dany obraz powstał, co wpłynęło na sposób w jaki został namalowany i co naprawdę warto w nim zauważyć.

Każdy artysta to osobna historia, inne doświadczenia, emocje i droga twórcza. Przedstawię go za pomocą krótkich filmów poświęconych różnym aspektom jego/jej życia i twórczości. 

Mogą to być relacje z rodziną i znajomymi, edukacja, miejsca, w których bywał/a, wydarzenia wpływające na jego/jej wybory, a także styl, technika pracy i omówienia wybranych obrazów. 

Układ materiałów będzie dopasowany do konkretnej postaci, bo każdy żył w innym czasie, miał inne doświadczenia i pozostawił po sobie inną historię.

W trakcie oglądania filmu będziesz też mieć dostęp do dodatkowych wyjaśnień i ciekawostek.

Dokładnie, za pomocą lupy, obejrzysz prezentowane dzieła, zapiszesz własne przemyślenia i stworzysz swoją osobistą galerię obrazów.

Materiały będą krótkie, aby nie przytłaczać Cię nadmiarem informacji i pozwolić Ci poznawać sztukę we własnym tempie. 

Jeden film możesz obejrzeć, czekając, aż zagotuje się woda na herbatę, jadąc kilka przystanków tramwajem albo robiąc krótką przerwę w ciągu dnia. Możesz też wygodnie usiąść i zanurzyć się w całej historii jednego artysty. To Ty decydujesz, ile czasu chcesz poświęcić i jak głęboko chcesz wejść w Kontekst.

 

Kartka z kalendarza

6 sierpnia

Gdyby żył, skończyłby dziś 98 lat.

Andy Warhol.

Andy Warhol był amerykańskim artystą i właściwie gwiazdą (tak jak słońce!). Zrewolucjonizował sztukę XX wieku.

Zanim stał się królem pop-artu, czyli sztuki czerpiącej inspiracje z codziennego życia i masowej kultury, pracował jako twórca reklam.

Andy, a właściwie Andrew, urodził w Pensywalni, ale jego rodzice pochodzili z niewielkiej wsi Miková na terenie obecnej Słowacji. Byli Rusinami Karpackimi, Łemkami. A więc Andy Warhol miał łemkowskie korzenie, podobnie jak Nikifor Krynicki.

To właśnie na Słowacji, w Medzilaborcach, kilkanaście kilometrów od polskiej granicy, znajduje się jedyne muzeum Warhola w Europie.

Za niecały miesiąc, 4 września 2026 roku muzeum ponownie otwiera się po kompleksowej modernizacji (wartej ponad 15 mln euro)! A przynajmniej takie informacje można znaleźć na oficjalnym Facebooku muzeum.

W muzeum będzie można zobaczyć m.in. prace, które przyniosły Warholowi największą sławę, czyli sitodruki przedstawiające symbole konsumpcjonizmu i gwiazdy popkultury, np. portrety Marilyn Monroe.

Zdjęcie: Praca Andy’ego Warhola na wystawie w Muzeum Narodowym w Lublinie, 2021 r.

Odkurzamy Gablotki

8 obrazów, które warto zobaczyć w Muzeum Śląskim w Katowicach

W tym odcinku podpowiadam jakim 8 obrazom warto poświęcić 5 minut będąc w Galeria Polskiej Sztuki Nowoczesnej 1800 – 1945 w Muzeum Śląskim w Katowicach.

To kolejna odsłona cyklu „8 X 5”, w którym ułatwiam zwiedzanie największych polskich muzeów sztuki.

Pod numerem 3 obraz pełen słońca!

ZOBACZ I POSŁUCHAJ

Myśl z przeszłości

Monet o słońcu

Słońce, a raczej to jakie daje efekty, jak wpływa na zmianę krajobrazu na przestrzeni czasu, interesowało wielu artystów.

Jednym z najwytrwalszych artystów-badaczy słońca był Claude Monet. Naturę jego relacji ze słońcem świetnie oddaje ta myśl z listu, który malarz wysłał do rzeźbiarza Auguste’a Rodina z okolic Antibes, 1 lutego 1888 roku:

“Pojedynkuję się i walczę ze słońcem. Ale co to za słońce! Trzeba by je malować złotem i drogocennymi kamieniami. Jest wspaniale.”

Moim zdaniem to klasyczna relacja typu love-hate, czyli pełna skrajnych emocji. Z jednej strony frustrująca walka, z drugiej absolutny zachwyt.

Obraz: Claude Monet, Fort w Antibes, 1888 r., Muzeum Barberini Poczdam

Artnewsy

Jedyne takie miasto pod słońcem

Droga była długa, ale się udało!

Po 20 latach starań Modernistyczne Centrum Gdyni zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

To ważne wyróżnienie, które potwierdza wyjątkowość tego miejsca. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze 100 lat temu Gdynia była niewielką kaszubską wioską…

Dlaczego centrum Gdyni jest wyjątkowe?

Być może na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale wystarczy zwolnić idąc jedną z ulic, na przykład 10 lutego, w stronę nabrzeża, przy którym stoi Dar Pomorza, podnieść wyżej głowę i zacząć się przyglądać budynkom.

Są wśród nich architektoniczne perełki, przykłady wczesnego modernizmu. W niektórych z nich można dostrzec elementy nawiązujące do budownictwa okrętowego, z okrągłymi oknami, czyli bulajami, na czele.

Warto też zwrócić uwagę na kolory fasad budynków. Gdynia nazywana jest “białym miastem” nie bez powodu. Większość elewacji tynkowano na jasne kolory (ale rzadko na biało!), które silnie odbijają promienie słońca i sprawiają, że budynki wydają się lekkie, a przestrzeń wokół jaśniejsza i bardziej przestronna.

Jeśli mijając taki budynek masz wrażenie, że błyszczy w słońcu, to nie przecieraj oczu, wszystko z Twoim wzrokiem w porządku :). Tynki wzbogacano tutaj o różne “dodatki”, na przykład szkło – stąd te błyski!

UNESCO doceniło walory tej architektury i jej spójność.

Władze miasta podkreślały, że wpis jest hołdem dla ludzi odważnych: urbanistów, architektów, inżynierów i budowniczych, którzy uwierzyli, że z niewielkiej wsi można stworzyć nowoczesny port i miasto.

Wyróżnienie tym bardziej cieszy, bo Gdynia obchodzi w tym roku swoje 100 urodziny!

Obecnie na liście światowego dziedzictwa UNESCO znajduje się 18 obiektów z Polski, w tym dwa przyrodnicze.

Zerknij na listę, byłaś/eś w którymś z tych miejsc?

  • Historyczne centrum Krakowa
  • Królewskie kopalnie soli w Wieliczce i Bochni
  • Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady
  • Historyczne centrum Warszawy
  • Stare Miasto w Zamościu
  • Średniowieczne miasto w Toruniu
  • Zamek krzyżacki w Malborku
  • Kalwaria Zebrzydowska: manierystyczny zespół architektoniczny i krajobrazowy oraz park pielgrzymkowy
  • Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy
  • Kościoły drewniane południowej Małopolski
  • Hala Stulecia we Wrocławiu
  • Drewniane cerkwie w polskim i ukraińskim regionie Karpat
  • Kopalnia rud ołowiu, srebra i cynku w Tarnowskich Górach
  • Krzemionkowski region pradziejowego górnictwa krzemienia pasiastego
  • Pradawne i pierwotne lasy bukowe w Karpatach i innych regionach Europy
  • Modernistyczne Centrum Gdyni
  • Puszcza Białowieska
  • Park Mużakowski

Zdjęcie: Gdynia. Urząd Pocztowy – Biblioteka Cyfrowa Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie

ZOBACZ WSZYTSKIE MIEJSCA z listy UNESCO 

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Niedawno się zaczęły:

Nabiści. Prorocy nowej sztuki
Muzeum Łazienki Królewskie
Podchorążówka
do 15 października
Warto, bo: wystawa pomaga zrozumieć rewolucje w sztuce na przełomie XIX i XX wieku, do Warszawy przyjechały obrazy z Musée d’Orsay w Paryżu i można zobaczyć jak w ich kontekście prezentują się obrazy Wyspiańskiego, Muter czy Okunia.

Całe życie rysowałem życie. 300-lecie urodzin Daniela Chodowieckiego
Muzeum Gdańska
Ratusz Głównego Miasta
do 16 października
Warto, bo: Chodowiecki to doskonały „reportażysta”, jeśli chcesz zobaczyć jakby wyglądało XVIII-wieczne stories na Instagramie to jest wystawa dla Ciebie.

Beksiński w Poznaniu
Międzynarodowe Targi Poznańskie, Hala 1
do 18 października
Warto, bo: na 1000 metrów kwadratowych zaprezentowanych zostanie niemal 120 prac artysty.

Edward Dwurnik. Duma i wstyd
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 28 lutego 2027
Warto, bo: to dobra okazja by razem z Dwurnikiem zastanowić się jaki był Polak 50 lat temu, a po wyjściu z wystawy: co, jeśli w ogóle coś, się zmieniło?

Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej
Pawilon Czterech Kopuł, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
do 30 grudnia
Warto, bo: fascynujące spotkanie starego (gotyk) z nowym (przestrzeń Pawilonu).

Zaraz się kończy:

Krzysztof Gil. Nikt Was tu nie chce
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa
do 9 sierpnia
Warto, bo: to osobista opowieść, która uwrażliwia na wykluczenia.

Gotyk w Karpatach
Muzeum Narodowe w Krakowie
do 9 sierpnia
Warto, bo: w czasach kiedy jest tyle podziałów, ta wystawa łączy – pokazuje ciągłość sztuki wielu regionów! Dodatkowo jest okazją do zobaczenia średniowiecznych dzieł sztuki, które są na co dzień trudno dostępne!

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zdjęcie: Wystawa Edward Dwurnik. Duma i wstyd w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, sierpień 2026 r.

Zadanie

Zadanie na dziś

Jeszcze więcej słonecznych obrazów!

Czy wiesz kto je namalował? Daj mi znać – odpisz na tego maila!

Odpowiedź w kolejnym wydaniu Palety.

Rozwiązanie zadania z Palety #18

W poprzednim wydaniu zapytałam o to jaki obraz, rzeźba albo miejsce związane ze sztuką zrobiło ostatnio na Tobie PIORUNUJĄCE wrażenie?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!

Obiecałam, że podzielę się też moim piorunującym spotkaniem ze sztuką. Ostatnio będąc na wystawie “Młodopolska Grupa Pięciu. Zapomniani buntownicy” w Krakowie zachwyciły mnie prace Mirosława Jakimowicza, grafika, który uczył się w Krakowie pod okiem Mehoffera, bywał w Paryżu u Olgi Boznańskiej. Obracał się w artystycznych kręgach swojej epoki, a potem popadł w zapomnienie.

Jakimowicz opracował autorską technikę malowania, która nadaje jego pracom niesamowity charakter.

Polegała na nakładaniu bardzo cieniutkim pędzelkiem albo piórkiem mikroskopijnych plamek i kresek tuszem.

Oprócz tego bywało, że artysta drapał powierzchnię swoich prac.

Dzięki temu patrząc na jego kompozycje ma się wrażenie, że wibrują. A do tego jeszcze ta atmosfera tajemnicy i niepokoju! Absolutnie fascynująca twórczość!

Stefan Żeromski pisał o jego postaciach, że są jak gdyby utworzone ze mgły, wynurzające się z nocy wieczystej i uchodzące w noc wieczną.

Pięknie i w punkt!

 

Mieczysław Jakimowicz, Pocałunek, ok. 1920 r., Muzeum Narodowe w Warszawie