Paleta #18

Newsletter o sztuce

Wysłane 23 lipca 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

dokładnie w momencie, w którym usiadłam na chwilę na kanapie żeby przejrzeć notatki i zastanowić się, który z zapisanych w notesie tematów na newsletter wybrać dostałam ALERT RCB z ostrzeżeniem o burzach, silnym wietrze i intensywnych opadach.

Pomyślałam, że nie ma przypadków, są tylko znaki.

Zamknęłam notes, odłożyłam długopis, włączyłam komputer i zaczęłam pisać ten wstęp.

To wydanie Palety będzie o burzach. Los zdecydował!

Koniecznie w tle włącz sobie Riders on the Storm The Doors!

Zapraszam na burzową Paletę!

Do przeczytania za 2 tygodnie (6 sierpnia),

Martyna

Obraz: Guy Pène du Bois, Burza nadchodzi nad tor wyścigowy, 1929 r.

SPIS TREŚCI

  • jedna z najsłynniejszych burz w polskim malarstwie
  • tło na pierwszym planie
  • podcast o krakowskich rzemieślnikach
  • osobista książka
  • malarka, która zrobiła sobie przerwę na dom i rodzinę
  • wyjątkowy historyczny ładunek
  • informacje o trwających wystawach
  • zadanie

Miniopowieści

Burza Chełmońskiego

Kojarzysz książkę „Zbieracze borówek” Amandy Peters? To była jedna z głośniejszych premier początku 2025 roku. W pewnym momencie miałam wrażenie, że jej okładka, cała w borówki, była wszędzie. Nie dałam rady się oprzeć i też ją wtedy przeczytałam.

Minęło półtora roku i dziś niewiele pamiętam z tej książki. To co pamiętam to ogólny zarys fabuły i cytat, który z niej zapisałam. To fragment opisu burzy, który idealnie pasuje do dzisiejszego wydania Palety.

„Źdźbła kołysały się na wietrze, jakby matka natura przeczesywała włosy.”

Dokładnie to dzieje się na obrazie „Burza” Józefa Chełmońskiego.

Chełmoński namalował „Burzę” w dojrzałym okresie swojej twórczości. Miał 47 lat, był doświadczonym artystą. Wrócił niedawno z Paryża, który początkowo był dla niego szczęśliwy, a potem okazał się rozczarowaniem. Osiadł w Kuklówce, niewielkiej miejscowości około 40 km od Warszawy. Został tu do końca życia malując krajobrazy okolicy.

Mówi się, że sztuka Chełmońskiego z tego okresu jest wyrazem jego wyjątkowej więzi z naturą. W swoim obrazach pokazywał nie tylko jej powierzchowne piękno, ale także niezwykłą moc.

O tym jest właśnie dla mnie „Burza”.

Pastuszkowie uciekający w popłochu przed silnymi powiewami wiatru i piorunami przeszywającymi niebo pewnie jeszcze przed chwilą leżeli w trawie i wygrzewali się w letnim słońcu. Łąka była najprzyjemniejszym miejscem na świecie.

A teraz? Koniec leżenia. Natura postanowiła przypomnieć im, że to ona decyduje o ich losie. Jest potężniejsza i to do niej należy zawsze ostatnie słowo. Człowiek wobec żywiołu jest właściwie bezsilny.

Widziałaś/eś “Burzę” na żywo? Jak wrażenia?

Obraz: Józef Chełmoński, Burza, 1896 r., Muzeum Narodowe w Krakowie

Zoom na detal

Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem

Kiedy staje się przed „Krajobrazem z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta i nie wie się gdzie namalował głównego bohatera, to odnalezienie go zajmuje dłuższą chwilę.

Najważniejsza jest tu bowiem przytłaczająca swoją potęgą natura: imponujących rozmiarów dęby na tle spowitego burzowymi chmurami nieba.

Rembrandt po mistrzowsku użył tu światłocienia żeby dodać kompozycji dramaturgii. Przez kontrast z silnie oświetlonym mostem i rzeką ciemne niebo wydaje się jeszcze groźniejsze.

Ten krajobraz tak mocno pochłania uwagę, że można zapomnieć o grupie postaci w prawym dolnym rogu obrazu, wśród której znajduje się tytułowy Samarytanin.

Tak było na przykład kiedy wpisywano obraz do paryskiego katalogu aukcyjnego w 1774 roku. Pominięto całkowicie fakt, że obraz jest ilustracją przypowieści biblijnej i uznano go po prostu za krajobraz.

Samarytanina pomięto także kilkadziesiąt lat później w spisie kolekcji Izabeli Czartoryskiej, w której obraz się wtedy znajdował. W katalogu jej zbiorów z 1828 roku praca Rembrandta zapisana została jako: Widok po burzy olejno malowany przez Rembrandta.

Samarytanin, mimo że cały czas był na obrazie, w tytule pojawił się dopiero po ok. 50 latach! I został na stałe:)

“Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” jest jednym z trzech obrazów Rembrandta van Rijna w polskich zbiorach publicznych.

To wyjątkowa praca, bo Rembrandt rzadko malował krajobrazy. Mamy więc w Krakowie, w Muzeum Czartoryskich, prawdziwą perełkę!

Obraz: Rembrandt van Rijn, Krajobraz z przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie, 1638 r., Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, oddział Muzeum Narodowego w Krakowie

Gablotki

Kunszt i fach. Kraków rzemieślników

Dzięki temu odcinkowi w BŁYSKAWICZNYM tempie zorientujesz się, jak ogromną rolę w dawnym Krakowie odgrywali rzemieślnicy, nie tylko jako twórcy przedmiotów codziennego użytku, ale jako ważna grupa mieszkańców miasta.

Z tego odcinka dowiesz się m.in.:

  • Jak wyglądała praca rzemieślników w krakowskich warsztatach?
  • Czym ich droga do mistrzostwa różniła się od naszych dzisiejszych karier?
  • Kto robił kafle do pieców na Wawelu?
  • Co to jest wilkom?
  • Dlaczego rzemieślnik potrzebował paszportu?

O tym opowie dr Katarzyna Moskal, badaczka z ogromna pasją.

Ten odcinek powstał w ramach współpracy z Muzeum Krakowa. W muzeum trwa właśnie wystawa „Kunszt i fach. Kraków rzemieślników”, którą objęłam patronatem medialnym.

Wystawa „Kunszt i fach. Kraków rzemieślników” trwa do 25 października.

ZOBACZ I POSŁUCHAJ

Kartka z kalendarza

23 lipca

Gdyby żyła, skończyłaby dziś 305 lat.

Anna Dorothea Therbusch-Lisiewska.

Anna Dorothea Therbusch-Lisiewska była niemiecką (a właściwie pruską) malarką o polskich korzeniach.

Zaczęła bardzo dobrze malować już jako dziecko. Zadbał o to jej ojciec, malarz Georg Lisiewski, który w swoich dzieciach zaszczepił miłość do sztuki. Nie tylko Anna Dorothea zajęła się na poważnie malowaniem, artystami zostali także jej brat oraz siostra.

Anna Dorothea malowała przeróżne obrazy, ale znana jest przede wszystkim jako doskonała portrecistka realizująca zlecenia ważnych i bogatych swojej epoki.

Bardzo ciekawym rozdziałem w jej życiu wydaje mi się kilkunastoletnia przerwa w twórczości. W 1742 roku, 21-letnia malarka poślubiła berlińskiego karczmarza, Ernsta Friedricha Therbuscha i rzuciła się w wir pracy w karczmie. Urodziła w tym czasie także kilkoro dzieci.

Wtem, około 1760 roku postanowiła zostawić rodzinne życie, męża, dzieci, dom i wrócić do swojej artystycznej kariery.

Czy taki był plan od początku? Czy tak się umówiła z mężem? Czy może była to nagła decyzja? Nie wiem.

W każdym razie Anna Dorothea zBURZyła swoje dotychczasowe życie i wyjechała.

Pracowała w Stuttgarcie, w Mannheim, w Paryżu (gdzie poznała Denisa Diderota). Do Berlina wróciła po około 9 latach.

Obrazy Anny Dorothei znajdują się głównie w zbiorach niemieckich, ale w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie są dwie jej prace: Portret generałowej Wirtensleben oraz Portret rodzinny.

Obraz: Anna Dorothea Therbusch-Lisiewska, Autoportret w monoklu, 1777 r., Gemäldegalerie Berlin

Lektura nieobowiązkowa

Grom z jasnego nieba

Tytułowy grom z jasnego nieba odnosi się do kilku wydarzeń, które są tematem tej książki.

Jednym z nich jest wybuch prochowni w Delft w 1654 roku, który zniszczył część miasta i w którym zginał, między innymi, malarz Carel Fabritius, autor słynnego obrazu “Szczygieł”.

Drugim wydarzeniem jest śmierć ojca autorki, szkockiego artysty, który wprowadzał ją w świat sztuki.

Laura Cumming wplata opowieść o sztuce w historię swojego życia.

“Grom z jasnego nieba” to piękna, osobista książka, która równocześnie przekazuje mnóstwo wiedzy o sztuce. Cumming nie tylko przedstawia swoją rzeczywistość i refleksje na temat malarstwa, ale pokazuje też jak można to malarstwo odbierać i odczytywać. Wskazuje jak ważna w kontakcie ze sztuką jest własna perspektywa.

To moim zdaniem największa wartość tej książki.

Zmarły niedawno niderlandysta i historyk sztuki, autor świetnych książek m.in. o sztuce holenderskiej, profesor Piotr Oczko, tak napisał o tej książce:

„Zdarza się, że widok obrazu wywołuje grom, który na zawsze zmienia nasze życie i staje się początkiem miłosnego związku tak wyjątkowego w swej naturze, że doświadczają go jedynie wybrani szczęśliwcy – intymnej relacji z dziełem sztuki i jego twórcą. O takim właśnie olśnieniu opowiada w szczerej i osobistej książce Laura Cumming…”.

📚  Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci, 2026 r., Wydawnictwo Literackie

POZNAJ JEDNĄ Z HISTORII OPISANYCH W KSIĄŻCE

Artnewsy

Tkanina z Bayeux

Bilety na tę wystawę sprzedały się PIORUNEM, a nie została jeszcze nawet otwarta!

Na początku lipca do Londynu, a konkretnie do British Museum, przyjechał wyjątkowy ładunek.

Informacje o transporcie trzymane były w tajemnicy, wiedziały o nim tylko te osoby, które musiały wiedzieć. Wszystko odbyło się pod osłoną nocy.

A to dlatego, że obiekt, który przyjechał do Londynu jest tak wartościowy, że właściwie bezcenny!

Tkanina z Bayeux to dzieło absolutnie wyjątkowe. Ma tysiąc lat. Jego skala jest imponująca: 70 metrów długości. Jest kopalnią wiedzy dla historyków, bo przedstawia podbój Anglii przez Normanów w 1066 roku (w tym bitwę pod Hastings), czyli ostatnią udana inwazję na Anglię.

Anglicy już wcześniej starali się o jej wypożyczenie. Liczyli, że może uda się jej obecnością uświetnić koronację królowej Elżbiety II. Później chcieli sprowadzić tkaninę do siebie na rocznicę bitwy pod Hastings. Niestety, Francuzi byli nieugięci.

Zgodzili się teraz, między innymi dlatego, że muzeum, w którym tkanina znajduje się na co dzień wymagało remontu.

Anglicy bardzo się ucieszyli!

Zdjęcia tkaniny trafiły na słynne ekrany na Piccadilly Circus! Muzealnicy okrzyknęli wystawę czymś co przeżywa się tylko raz w życiu oraz najważniejszym wydarzeniem w historii muzeum.

Tkanina będzie prezentowana w londyńskim muzeum od 10 września 2026 roku do 11 lipca 2027 roku.

Kiedy otworzono możliwość zakupu pierwszej tury biletów ustawiła się po nie wirtualna kolejna na kilkadziesiąt tysięcy osób. Oczywiście wszystkie zostały sprzedane.

Aktualnie na stronie jest informacja o tym, że sprzedaż kolejnej tury biletów rozpocznie się jeszcze w tym roku.

Zdjęcie: Tkanina z Bayeux (fragment), 1066 r.

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Niedługo się zacznie:

Edward Dwurnik. Duma i wstyd
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
od 31 lipca
Warto, bo: to dobra okazja by razem z Dwurnikiem zastanowić się jaki był Polak 50 lat temu, a po wyjściu z wystawy: co, jeśli w ogóle coś, się zmieniło?

Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej
Pawilon Czterech Kopuł, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
od 31 lipca
Warto, bo: fascynujące spotkanie starego (gotyk) z nowym (przestrzeń Pawilonu).

Niedawno się zaczęły:

Nabiści. Prorocy nowej sztuki
Podchorążówka, Muzeum Łazienki Królewskie
do 15 października
Warto, bo: wystawa pomoże zrozumieć rewolucje w sztuce na przełomie XIX i XX wieku, do Warszawy przyjechały obrazy z Musée d’Orsay w Paryżu i można zobaczyć jak w ich kontekście prezentują się obrazy Wyspiańskiego, Muter czy Okunia.

Beksiński w Poznaniu
Międzynarodowe Targi Poznańskie, Hala 1
do 18 października
Warto, bo: na 1000 metrów kwadratowych zaprezentowanych zostanie niemal 120 prac artysty.

Zaraz się kończy:

Gotyk w Karpatach
Muzeum Narodowe w Krakowie
do 9 sierpnia
Warto, bo: w czasach kiedy jest tyle podziałów, ta wystawa łączy – pokazuje ciągłość sztuki wielu regionów! Dodatkowo jest okazją do zobaczenia średniowiecznych dzieł sztuki, które są na co dzień trudno dostępne!

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zdjęcie: Rewelacyjnie zaaranżanawa przestrzeń wystawy Gotyk w Karpatach

Zadanie

Zadanie na dziś

Jaki obraz, rzeźba albo miejsce związane ze sztuką zrobiło ostatnio na Tobie PIORUNUJĄCE wrażenie?

Daj mi znać – odpisz na tego maila!

Moim piorunującym spotkaniem ze sztuką podzielę się w kolejnym wydaniu Palety.

Rozwiązanie zadania z Palety #17

W poprzednim wydaniu połączyłam ze sobą obrazy dwóch różnych artystów, powstały zupełnie nowe “osoby”, zapytałam czy rozpoznajesz artystów, których obrazy połączyłam?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Czytelnicy i czytelniczki okazali się prawie bezbłędni.

Najwięcej problemów, ku mojemu zaskoczeniu, było z parą nr 2!

Para nr 1: Jacek Malczewski i Stanisław Wyspiański

Para nr 2: Jan Matejko i Vincent van Gogh

Para nr 3: Botticelli i Witkacy