Paleta #17

Newsletter o sztuce

Wysłane 9 lipca 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

za nami pierwsza połowa 2026 roku. Jak Ci minęła? Szybko?

Ja się naprawdę szczerze zdziwiłam kiedy usłyszałam w radio, że to już.

Czy to pora na podsumowania? Chyba jeszcze nie, zostawię je sobie na grudzień. Teraz chcę się skupić na następnych 182 dniach tego roku i dobrze je wykorzystać.

A mam, jak wiesz z poprzedniej Palety, dobry plan. 🙂 Dziękuję za wszystkie pozytywno-motywujące wiadomości, które dostałam na temat mojej platformy. Motywuje mnie to jeszcze bardziej do pracy nad Kontekstem. I głównie na tych działaniach upłynie mi pewnie druga połowa 2026 roku.

A jakie Ty masz plany? Jest w nich miejsce na sztukę? Daj znać, odpisz na tego maila.

Skoro jesteśmy na półmetku roku, to pomyślałam, że to wydanie newslettera będzie o połowach i połówkach.

Brzmi trochę tajemniczo, ale za chwilę wszystko będzie jasne 🙂

Zapraszam na Paletę!

Do przeczytania za 2 tygodnie (23 lipca),

Martyna

Obraz: René Magritte, Imperium Światła II. 1950 r., C. Herscovici, Brussels / Artists Rights Society (ARS), New York

SPIS TREŚCI

  • XVII-wieczna power couple
  • pół świata
  • książka z Boschem w środku
  • tymczasowa druga połowa
  • malarz, który pięknie sportretował rodziców
  • rozmyślania o kolorach
  • informacje o trwających wystawach
  • zadanie

Miniopowieści

XVII-wieczna power couple

Są takie obrazy, które chociaż są samodzielnymi dziełami to dopiero w towarzystwie drugiego obrazu – partnera, ich uroda, znaczenie i wartość wybrzmiewa w pełni. Potrzebują po prostu drugiej połowy! 🙂

Mogą funkcjonować osobno, ale jednak najlepiej wyglądają razem. Takie obrazy mają swoją nazwę w historii sztuki – pendanty.

Pomyślałam, że moja definicja może Cię nie usatysfakcjonować więc zajrzałam do starego, dobrego źródła, czyli Słownika Terminologicznego Sztuk Pięknych PWN, książki po którą regularnie sięgałam na studiach. Jestem ciekawa, czy ktoś z Czytelniczek/ków Palety ma ją na półce 🙂

Ja korzystałam z niej przy pisaniu różnych prac i uczyłam się na egzaminy. Wiele z haseł jest zakreślonych, obok innych są dopiski. Jednym z takich haseł jest właśnie pendant.

„…w malarstwie są to dwa obrazy, tych samych rozmiarów o zbliżonym temacie, kolorycie i kompozycji, przeznaczone na ogół do wzajemnie skomponowanego, zwykle symetrycznego zawieszenia.”

Jednym z najbardziej znanych przykładów pendantów są portrety Maertena Soolmansa i Oopjen Coppit namalowane z okazji ich ślubu w 1634 roku przez Rembrandta.

To wyjątkowe obrazy nie tylko w dorobku Rembrandta. Wyróżniają się także na tle innych portretów mieszkańców XVII-wiecznego Amsterdamu.

Chodzi przede wszystkim o ich format i sposób ujęcia postaci: od stóp do głów, bardzo reprezentacyjnie. Taki sposób portretowania zarezerwowany był dla arystokracji i monarchów.

Tymczasem mamy przed sobą „zwykłych” mieszczan. Dlaczego zostali namalowani w ten sposób?
Powiedzenie, że jeśli nie wiemy o co chodzi to chodzi o pieniądze w tym przypadku pasuje idealnie.

Obrazy od początku pomyślane były jako para. Razem znalazły się też w kolekcji rodziny Rotschildów. Wisiały, oczywiście razem, w sypialni barona De Rotshilda w jego paryskim mieszkaniu.

W 2016 roku dwa wielki muzea – Luwr i Rijksmuseum kupiły te obrazy „na spółkę”. Taka sytuacja nie zdarza się często. Na podstawie umowy, którą podpisały oba muzea, obrazy nie zostaną rozdzielone. Muzealnicy zgodzili się, że muszą być prezentowane razem, jak na pendanty przystało. W związku z tym co kilka lat portrety wędrują pomiędzy miastami.

Obrazy są przez Rijksmuseum żartobliwie nazywane power couple, uroczo!

Obraz: Rembrandt van Rijn, Portret Maertena Soolmansa i Oopje Coppit, 1634 r., Rijksmuseum Amsterdam i Luwr Paryż

Zoom na detal

Pół świata

Kiedy myślimy o „Ogrodzie rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha, obrazie który mocno wrósł już w popkulturę, przed oczami stają nam dziesiątki przeróżnych stworów i ludzi, feeria barw i surrealistyczny chaos.

I bardzo słusznie. Ale ten obraz ma jeszcze drugą stronę!

„Ogród rozkoszy ziemskich” ma formę 5-panelowej nastawy ołtarzowej. Boczne węższe panele są ruchome. Składają się do środka i zasłaniają główną scenę.

Wtedy pojawia się zupełnie inny świat. A raczej… pół świata.

Bosch przedstawił na zewnętrznych panelach proces tworzenia świata przez Boga. Ziemia ma formę przezroczystej sfery, w środku widać krajobraz: skały i pagórki porośnięte roślinami. Nie ma jeszcze zwierząt ani ludzi. Prawdopodobnie jest to trzeci dzień tworzenia świata – półmetek pracy Boga.

Stwórca przygląda się swojemu dzieło z dystansu, to ta mała postać w lewym górnym rogu.

Na górze znajduje się też cytat, który nie pozostawia wątpliwości co do tego co namalował Bosch:

„Bo On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć”.

Za każdym razem kiedy przyglądam się „Ogrodowi…” jestem pod wrażeniem niezwykłej wyobraźni Boscha i jego odwagi. To przecież sam początek XVI wieku!

Bosch serwuje nam najpierw monochromatyczny, spokojny, cichy świat, nietknięty jeszcze ludzką ręką. I kiedy skrzydła „Ogrodu…” się otwierają eksplozja kolorów, nagromadzenie postaci i ich szaleństwa uderzają w nas ze zdwojoną siłą. Nieźle to Bosch wymyślił!

Obraz: Hieronim Bosch, Ogród rozkoszy ziemskich, ok. 1500 r., Prado Madryt

Lektura nieobowiązkowa

Ogród rozpaczy ziemskich

A skoro jesteśmy przy „Ogrodzie rozkoszy ziemskich”…

W zeszłym roku w polskim tłumaczeniu ukazała się książka hiszpańskiej autorki młodego pokolenia Beatriz Serrano pod tytułem zainspirowanym tytułem obrazu – „Ogród rozpaczy ziemskich”.

Odniesień do obrazu Boscha jest w niej więcej.

Oprócz tego, że fragmenty kompozycji pojawiają się na wewnętrznej stronie okładki, to główna bohaterka Marissa jest z wykształcenia historyczką sztuki. Muzeum Prado, gdzie eksponowany jest obraz Boscha, jest jej ulubionym miejscem.

„Muzeum Prado to moje ulubione miejsce w Madrycie, podobnie jak całodobowy Carrefour przy ulicy Quevedo. Oba miejsca są przestronne, czyste, schludne i klimatyzowane. Mają wszystko czego mogę chcieć od życia: jedno odżywia moją duszę, drugie karmi moje ciało.”

Marissa zmęczona pracą w agencji reklamowej, której nie znosi, przychodzi do Prado regularnie. Jak sama mówi Bosch jest dla niej substytutem terapii.

Książka jest na wskroś współczesna (pojawiają się m.in. Netflix i YouTube). Jej głównym tematem jest wypalenie zawodowe. Autorka zadedykowała ją wszystkim, którzy budzą się rano i nie mają ochoty iść do pracy.

Hiszpański Vogue napisał o powieści Serrano, że jest wiernym portretem rozczarowanego pokolenia.

📚 Beatriz Serrano, Ogród rozpaczy ziemskich, 2025 r., Wydawnictwo Znak

Odkurzamy Gablotki

Narzeczona Malczewskiego

W połowie lat 80. XIX wieku malarz Jacek Malczewski znalazł swoją drugą połówkę. A przynajmniej wtedy myślał, że ją znalazł.

Opisywał Marię Gralewską tak:

„Marynia miała postać jak łodyga lilji, a kwiatem była jej główka.”

Po czasie okazało się jednak, że Maria to nie ostatnia miłość jego życia.

W tym odcinku króluje miłość. Jacek Malczewski, „Portretem narzeczonej”, Marii Gralewskiej, namalowanym tuż przed ślubem w 1887 roku (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie), zaprasza nas na opowieść o zakochaniu.

ZOBACZ I POSŁUCHAJ

Kartka z kalendarza

9 lipca

Gdyby żył, skończyłby dziś 203 lata.

Henryk Rodakowski.

Rodakowski był polskim malarzem, który osiągnął międzynarodowy sukces. Mając niespełna 30 lat otrzymał medal I klasy na paryskim Salonie za obraz „Portret generała Henryka Dembińskiego”.

Choć Rodakowski malował również obrazy historyczne, to właśnie w portretach najlepiej widać jego umiejętności i wrażliwość.

Na tle innych prac w jego dorobku szczególnie wyróżniają się portret ojca i matki artysty. Choć nie były one pomyślane jako pendanty i powstały w różnych momentach życia rodziców (matka, którą malował Rodakowski była już wdową) to myślę, że gdyby zaprezentować je obok siebie pięknie by ze sobą korespondowały.

Teraz znajdują się dwóch osobnych kolekcjach muzealnych w różnych miastach. Portret ojca w Muzeum Narodowym w Warszawie, a portret matki w Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi.

Rodakowski zapisał się w historii jako doskonały portrecista, ale niewiele brakowało, a byłby także profesorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie.

Do Krakowa przeniósł się pod koniec życia, mieszkał tam w kamienicy przy ulicy Krupniczej, tej samej przy której kawałek dalej znajduje się Dom Mehoffera.

W Wigilię 1894 roku otrzymał propozycję objęcia stanowiska dyrektora Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie, które od śmierci Jana Matejki nie było obsadzone.

Nie zdecydował się jednak na jej przyjęcie, co poskutkowało tym, że uczelnia przez kolejny rok oficjalnie nie miała dyrektora. Dyrektorskie obowiązki pełnił w tym czasie malarz i historyk sztuki Władysław Łuszczkiewicz. Rodakowski mimo niezłego stanu zdrowia (a przynajmniej tak przypuszczano) zmarł kilka dni później.

Obraz: Henryk Rodakowski, Portret własny, 1849 r, Muzeum Narodowe w Warszawie

Myśl z przeszłości

Kolory połowy roku

Połowa roku to pełnia lata. Vincent van Gogh miał z latem problem.

W liście do swojego brata Theo w lipcu 1884 roku pisał, że oddanie letnich efektów światła i tego jak wpływa ono na kolory jest niemożliwe.

Pisał dokładnie tak:

„…nie jest łatwo znaleźć efekt letniego słońca, który byłby tak głęboki, prosty i tak przyjemny dla oka, jak charakterystyczne efekty innych pór roku.

Wiosna to delikatna zieleń (młode zboże) i róż (kwiaty jabłoni).
Jesień to kontrast żółtych liści na tle fioletowych tonów.
Zima to śnieg z małymi czarnymi sylwetkami”.

Jak sobie radził z malowaniem lata?

Obraz: Vincent van Gogh, Południe – Odpoczynek od pracy (według Milleta), 1890 r., Musée d’Orsay, Paryż

PRZECZYTAJ W MOIM ARTYKULE

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Niedługo się zaczną:

Nabiści. Prorocy nowej sztuki
Muzeum Łazienki Królewskie
Podchorążówka
od 16 lipca
Warto, bo: wystawa pomoże zrozumieć rewolucje w sztuce na przełomie XIX i XX wieku, do Warszawy przyjadą obrazy z Musée d’Orsay w Paryżu i będzie można zobaczyć jak w ich kontekście prezentują się obrazy Wyspiańskiego, Muter czy Okunia.

Całe życie rysowałem życie. 300-lecie urodzin Daniela Chodowieckiego
Muzeum Gdańska
Ratusz Głównego Miasta
od 17 lipca
Warto, bo: Chodowiecki to doskonały „reportażysta”, jeśli chcesz zobaczyć jakby wyglądało XVIII-wieczne stories na Instagramie to jest wystawa dla Ciebie.
Poznaj lepiej Chodowieckiego

Beksiński w Poznaniu
Międzynarodowe Targi Poznańskie, Hala 1
od 18 lipca
Warto, bo: na 1000 metrów kwadratowych zaprezentowanych zostanie niemal 120 prac artysty.

Niedawno się zaczęły:

Korzenie i niebo. Polski rozdział w kolekcji Kijowskiej Narodowej Galerii Sztuki
Muzeum Narodowe w Krakowie
Galerii Sztuki XIX wieku w Sukiennicach
do 18 października
Warto, bo: po raz pierwszy w Polsce można zobaczyć obrazy ze zbiorów Kijowskiej Narodowej Galerii Sztuki, m.in. prace Siemiradzkiego czy Wyczółkowskiego.

Sploty. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu
Muzeum Architektury we Wrocławiu
do 4 października
Warto, bo: to dwie wybitne architektki, ikony polskiej awangardy i jedne z najważniejszych twórczyń europejskiego modernizmu.

Zaraz się kończy:

Wielka gra. Opera Władysława IV
Zamek Królewski w Warszawie
do 19 lipca
Warto, bo: teatr króla, jeden z najsłynniejszych w Europie, nie był tylko formą rozrywki. Jak mówi dyrektorka Małgorzata Omilanowska: „…miał istotne znaczenie polityczne, a Władysław IV budował swoją pozycję w Europie poprzez wystawianie spektakli operowych na swoim dworze.”.

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Obraz: Félix Vallotton, Piłka, 1899 r., Musée d’Orsay, Paryż

Zadanie

Zadanie na dziś

Pół na pół. No może nie tak dokładnie po połowie ;), ale połączyłam ze sobą obrazy dwóch różnych artystów, powstały całkiem ciekawe nowe “osoby”.

Rozpoznajesz artystów, których obrazy połączyłam?

Daj mi znać – odpisz na tego maila!

Para nr 1

Para nr 2

Para nr 3

Rozwiązanie zadania z Palety #16

W poprzednim wydaniu zapytałam o to wewnątrz jakiego dowolnego obrazu chciałabyś/łbyś spędzić wakacje!

Ja to bym sobie pojechała do Amalfi (obraz powyżej), czyli Aleksander Gierymski, Katedra w Amalfi, 1897-98 r., Muzeum Narodowe w Kielcach

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Dzielę się tylko kilkoma:

Peder Severin Krøyer, Róże. Marie w ogrodzie, 1893 r., Skagens Museum, Skagen

Wojciech Weiss, Pocałunek na trawie, 1899 r., Muzeum Narodowe w Poznaniu

Edward Okuń, Raguza, 1932 r., Muzeum Narodowe w Szczecinie

Peder Severin Krøyer, Letni wieczór na plaży w Skagen. Artysta i jego żona, 1899 r., Den Hirschsprungske Samling, Kopenhaga

Émile Friant, Mała łódź, 1895 r., Musée des Beaux-Arts de Nancy