Paleta #15
Newsletter o sztuce
Wysłane 11 czerwca 2026
To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,
mój początek czerwca ma kolor zielonych szparagów, które jem prawie codziennie żeby jak najlepiej wykorzystać te kilka tygodni, kiedy można je dostać. Smakuje gotowanymi młodymi ziemniaczkami z masłem. Pachnie czosnkiem, chrzanem i koprem z zalewy ogórków małosolnych.
Regularne odwiedziny na bazarku to mój czerwcowy MUST! Też tak masz?
Kolejki są tam teraz dłuższe niż zwykle, ale dla chrupiących rzodkiewek i rzepy oraz pomidorów, które wreszcie mają smak, jestem w stanie znieść dużo. A za chwilę pojawi się jeszcze bób i fasolka szparagowa!
I właśnie kiedy wracałam z bazarku z torbą pełną warzyw wpadłam na pomysł tematu tego wydania newslettera.
Zapraszam na warzywną Paletę!
Do przeczytania za 2 tygodnie (25 czerwca),
Martyna
Obraz: Catherine M. Wood, Martwa natura z cebulami i pomidorami, 1891 r.
- obraz, który zmienił autora
- wyjątkowy obraz na sprzedaż
- obraz, który nie jest tym czym się wydaje
- relacja z Pałacu w Mosznej
- malarz, który kochał angielską wieś
- warzywne kolory
- smakowity film
- informacje o trwających wystawach
- zadanie

Targ na jarzyny
Nie wiem na jakie bazarki chodzą dziś Warszawianki i Warszawiacy po warzywa, ale pod koniec XIX wieku chodzili między innymi na targowisko na placu Żelaznej Bramy.
Jak wyglądały tam zakupy? Codzienność targowego dnia w tym miejscu uwiecznił w 1888 roku młody malarz Józef Pankiewicz.
Jeszcze do niedawna poznańscy muzealnicy uważali, że ten obraz znajduje się w zbiorach ich muzeum. Najnowsze kompleksowe badania zweryfikowały jednak te założenia!
Pierwszą osobą, która krytycznie przyjrzała się kompozycji ze zbiorów muzeum był prof. Michał Haake, badacz i dydaktyk z poznańskiego Instytutu Historii Sztuki. Najpierw podczas wykładu, a później w publikacji “Utracone arcydzieło. Losy obrazu “Targ na jarzyny” Józefa Pankiewicza” zakwestionował on autorstwo Pankiewicza.
Bazował na zestawieniu poznańskiej pracy z zachowanym zdjęciem oryginalnego obrazu Pankiewicza. To porównanie wypadło dla kompozycji z Muzeum Narodowego tak kiepsko, że muzealnicy nie mogli pozostać wobec niego obojętni.
Ruszył kilkuletni projekt badawczy i konserwatorski.
Badacze, z konserwatorką Agnieszką Rękawek na czele, rozważali różne scenariusze: być może to mocno przemalowany oryginał? A może autorska replika lub kopia innego artysty?
Po dokładnym przeanalizowaniu warstwy malarskiej okazało się, że autorem obrazu na pewno NIE JEST Józef Pankiewicz. Obraz jest kopią “Targu na jarzyny” Pankiewicza wykonaną przez nieznanego autora na przełomie XIX i XX wieku. Wątpliwości profesora zostały potwierdzone.
Muzeum choć “straciło” swojego Pankiewicza, obróciło tę stratę w sukces. Pokazało publiczności jak wyglądał skomplikowany proces badań, odbyły się pokazy obrazu, wykłady, wydana została publikacja.
Wszystkie te działania zostały docenione przez jury najważniejszego muzealnego konkursu w Polsce, muzeum zostało nagrodzone Sybillą.
A co z obrazem? Przeszedł konserwację, restaurację i otrzymał nową ramę.
Aktualnie można go oglądać na wystawie “Kolekcjoner. Ignacy-Korin Milewski” w Muzeum Narodowym w Warszawie obok zdjęcia oryginalnego obrazu Pankiewicza, który znajdował się w zbiorach Milewskiego.
Obraz: Nieznany autor, kopia Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie Józefa Pankiewicza, przełom XIX i XX wieku, Muzeum Narodowe w Poznaniu

"Japonka" Pankiewicza
A skoro jesteśmy przy Pankiewiczu…
18 czerwca w domu aukcyjnym DESA Unicum odbędzie się aukcja “Sztuka Dawna. XIX wiek, Modernizm, Międzywojnie”. Wśród artystek i artystów, których prace zostaną zlicytowane są: Olga Boznańska, Józef Mehoffer, Jacek Malczewski, Leon Wyczółkowski, Anna Bilińska i Mela Muter.
Plejada gwiazd. Najwięcej uwagi przyciąga jednak obraz pod numerem 8 – “Japonka” Józefa Pankiewicza.
To wyjątkowa praca. DESA tak tłumaczy dlaczego:
“Jest to jedna z trzech wersji, które artysta malował w latach 1906-08, tuż po objęciu posady profesora na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Druga znalazła się w kolekcji Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego i wraz z całą jego kolekcją została przekazana do Muzeum Narodowego w Krakowie. Trzecia jest uznawana za zaginioną.”
Po tej aukcji ktoś może mieć w domu obraz najwyższej muzealnej klasy.
Musi “tylko” odpowiednio dużo za niego zapłacić. Dużo, to znaczy nawet 20 mln złotych. Taka jest estymacja podana przed DESĘ.
Do 18 czerwca, czyli do dnia aukcji, obraz można obejrzeć bezpłatnie w domu aukcyjnym DESA Unicum przy ulicy Pięknej 1A w Warszawie. A potem? Nie wiadomo.
Obraz: Józef Pankiewicz, Japonka, 1906-08 r.

Arcimboldo - obrazowa łamigłówka
Ten obraz nie jest tym czym się wydaje, że jest. To nie warzywna martwa natura, tylko portret!
Spójrz na niego do góry nogami, a potem przyjrzyj się detalom: cebula to policzek, grzyby to usta, biała rzepa (a może pietruszka?) to nos… Widzisz twarz?
W taką grę z naszym wzrokiem zabawił się włoski malarz Giuseppe Arcimboldo tworzący w XVI wieku.
Arcimboldo miał na siebie pomysł i to dość oryginalny. W czasie kiedy koledzy (i nieliczne) koleżanki po fachu tworzyli klasyczne portrety, on postanowił komponować wizerunki z owoców, warzyw, książek czy instrumentów.
Mogło się to skończyć katastrofą, ale ówczesne elity z cesarzem Rudolfem II na czele, zachwyciły się tymi obrazowymi łamigłówkami!
Ten obraz, podobnie jak wiele innych prac artysty, ma także symboliczne znaczenie.
Kształty niektórych warzyw nawiązują do męskich i żeńskich narządów płciowych, co ma być odniesieniem do boga płodności i urodzaju Priapa (syna Afrodyty), którego często przedstawiano właśnie z wyeksponowanymi genitaliami.
Obraz: Giuseppe Arcimboldo, Ogrodnik, 1587-90 r., Museo Civico Ala Ponzone, Cremona

Pałac w Mosznej
Kiedy dałam znać na moim profilu na Instagramie, że zwiedzam Pałac w Mosznej dostałam sporo wiadomości. Ku mojemu zdziwieniu WSZYSTKIE pozytywne. Przeczytałam m.in. że Moszna to pałac jak z bajki, że robi niesamowite wrażenie, że jest cudowny.
Dlaczego się zdziwiłam? Bo moje wrażenia są inne.
Być może na mój odbiór tego miejsca wpłynął tłum i hałas. Tak się akurat złożyło, że w ten weekend odbywało się w Mosznej Święto województwa opolskiego. Cały teren przy pałacu zastawiony był namiotami i kramami. Było naprawdę dużo ludzi (w tym także w pałacu) i głośna muzyka. Ucz się na moim błędach i jeśli planujesz wybrać się do Mosznej i chcesz zwiedzać w spokoju sprawdź najpierw kalendarz wydarzeń! 🙂
Z zewnątrz pałac faktycznie przypomina zamek z czołówki produkcji Disneya (choć ten wzorowany był na bawarskim Neuschwanstein). Można powiedzieć, że jest jak z bajki.
Jeszcze w drugiej połowie XVIII wieku stał w tym miejscu nieduży pałacyk. Spłonął on jednak w 1896 roku. Właścicielem tych terenów był wtedy hrabia Franz Hubert von Tiele-Winckler.
Hrabia postanowił nie tylko odbudować spalony budynek, ale także dobudować do niego dwa imponujące skrzydła. Na pytania w jakim stylu chce mieć nowy pałac hrabia odpowiedział “TAK” 🙂 Pałac jest więc budowlą eklektyczną. Wschodnie skrzydło zbudowane zostało w stylu neogotyckim, a zachodnie w stylu neorenesansowym.
Prace budowlane zakończyły się w 1914 roku. Więc mimo wrażenia, że patrzymy na bardzo starą budowlę, pałac w Mosznej ma niewiele ponad 100 lat!
Warto obejść go dookoła i dokładnie przyjrzeć się wszystkim architektonicznym detalom. Podczas takiego spaceru można natknąć się na przykład na głowę ryczącego niedźwiedzia rozkruszającego lico muru.
Zdecydowanie mniej bajecznie jest we wnętrzu.
Przeszłam trasę zwiedzania prowadzącą przez komnaty. Nie jest ich dużo, przejście (bez przewodnika) zabiera około 30 minut. I dla mnie było przygnębiającym doświadczeniem.
W poszczególnych salach głos z nagrania opowiadał czym te pomieszczenia były kiedyś, czyli przed II wojną światową. Po 1945 roku pałac zajmowali żołnierze armii radzieckiej.
Jak to się zgrabnie mówi: wyposażenie pałacu uległo wtedy rozproszeniu. A mówiąc wprost: żołnierze radzieccy zgarnęli i wywieźli to co wydawało im się wartościowe, a resztę zniszczyli.
Słuchając historii z głośników o balach czy wspólnych herbatkach przy fortepianie i mając przed oczami ogołocone ściany aż trudno w nie uwierzyć. Tym bardziej, że ściany pokryte są wątpliwej urody malowidłami z lat 70. XX wieku (dawna sala lustrzana).
W wielu wnętrzach jedynymi elementami wyposażenia, które się zachowały są dekoracje sufitów i ścian. Tę pustkę muzealnicy zdecydowali się wypełnić kompozycjami kwiatowymi, współczesnym malarstwem i artystycznymi instalacjami. Dla mnie to nieudana próba zapchania luk.
Być może ma ona pokazać współczesną historię pałacu, to że funkcjonuje on jako centrum sztuki (faktycznie odbywają się tu koncerty i wystawy). Ja zobaczyłam w niej raczej wyraz bezradności.
Wolałabym zupełnie puste pomieszczenia (myślę, że wrażenie byłoby piorunujące!) lub takie, które wypełniałyby repliki oryginalnych mebli stworzonych na podstawie zachowanych zdjęć (zdaję sobie sprawę, że to bardzo kosztowne rozwiązanie).
Nie wszystkie pomieszczenia mnie rozczarowały. Duże wrażenie zrobiła na mnie klatka schodowa z rzeźbioną antresolą (pod nią znajduje się kawiarnia) oraz kaplica, która kończy trasę zwiedzania.
Ciekawy jest też sam układ pomieszczeń, to że przechodzimy między nimi różnymi wąskimi korytarzykami. Zmieniamy piętra raz wchodząc reprezentacyjnymi schodami z czerwonym dywanem, a potem schodząc po kamiennych wąskich stopniach. Sprawia to wrażenie jakbyśmy poruszali się po pałacowym labiryncie i jest to całkiem przyjemne.
Przyjemny jest też spacer po parku. Zdążyłam jeszcze na końcówkę kwitnięcia rodedendronów, które są dumą pałacowego parku. Nigdy nie widziałam tak ogromnych krzewów!
Chociaż aranżacja wnętrz Pałacu w Mosznej mocno rozczarowuje to dla architektury i spaceru po parku warto tu przyjechać.




11 czerwca
Gdyby żył, skończyłby dziś 250 lat.
John Constable.
Constable był angielskim artystą, malował głównie krajobrazy ze swoich rodzinnych stron, czyli wschodniej Anglii.
Robił to z niezwykłą czułością. Uważnie obserwował pola, zagajniki, płynące przez nie strumienie oraz ludzi żyjących w rytm angielskiej natury. W obrazach czuć jego przywiązanie do tych miejsc.
Czuć też wilgoć mgły, ciepłe promienie słońca i podmuchy wiatru, bo dla Constable’a ważna była też pogoda, która wpływała na nastrój jego kompozycji.
Choć nie znalazłam żadnego obrazu Constable’a, na którym są warzywa to na pewno były one częścią jego codzienności, bo żyzne gleby w tej części kraju sprzyjają rolnictwu, w tym uprawie pszenicy (to widać na tym obrazie: Pole pszenicy) oraz warzyw.
Obraz: Ramsay Richard Reinagle, Portret Johna Constable’a, 1799 r.

Warzywne kolory
Zauważyłaś/eś, że czasem intuicyjnie określamy kolory używając skojarzeń z warzywami: marchewkowe włosy, oliwkowa cera, bakłażanowa sofa…
Pantone, firma, która stworzyła najpopularniejszy na świecie uniwersalny system identyfikacji barw, także nazywa swoje kolory korzystając z warzywnych skojarzeń. Na przykład kolor o numerze 18-2143 TCX to Beetroot Purple, czyli buraczany fiolet.
Od razu widzi się te kolory przed oczami!
Vincent van Gogh, który chciał by jego brat jak najlepiej wyobraził sobie jego obraz – “Jedzących kartofle” również użył warzywnej metafory:
“to coś jakby kolor bardzo brudnego ziemniaka, oczywiście nieobranego”
Nie mógł być bardziej precyzyjny.
A Ty masz jakieś warzywne kolory wokół siebie? Ja piszę ten newsletter na laptopie, który ma obudowę w kolorze malinowego pomidora 🙂
Obraz: Vincent van Gogh, Jedzący kartofle, 1885 r., Van Gogh Museum Amsterdam

Uczta Babette
To ile przyjemności sprawia pyszne jedzenie, w tym jedzenie dobrze przygotowanych warzyw, pokazuje niezwykle malowniczy (niektóre kadry naprawdę wyglądają jak obrazy!) duński film “Uczta Babette”.
Mimo tego, że od premiery minęło już prawie 40 lat, to jego przesłanie wciąż jest aktualne.
Akcja filmu dzieje się w małej wiosce w XIX-wiecznej Danii. Mieszkająca tam niewielka społeczność żyje skromnie według surowych zasad. Do tych nieufnych ludzi dołącza Babette, zostaje zatrudniona w domu dwóch sióstr Philippy i Martiny.
Pewnego dnia Babette wygrywa na loterii ogromną sumę pieniędzy. Postanawia wydać je na wykwitną, wielodaniową kolację dla mieszkańców wioski, którzy nigdy nie przeżyli takiej uczty. Wśród 7 potraw, które podaje im Babette jest m.in. sałata z cykorii i orzechów, o której myślałam jeszcze długo po tym jak skończyłam oglądać film.
“Uczta Bebette” to film o przyjemności z celebrowania życia, który pokazuje, że gotowanie i jedzenie może być sztuką. A sztuka potrafi kruszyć bariery.
Film jest ekranizacją opowiadania Karen Blixen i został nagrodzony Oscarem dla najlepszego filmu nieangielskojęzycznego.
Jeśli widziałaś/eś i podobały Ci się filmy: “Bulion i inne namiętności” z 2023 roku czy ”Czekolada” z 2000 roku (oba ze świetną Juliette Binoche) albo scena z krojeniem warzyw przez Griet w “Dziewczynie z perłą”, którą polecałam w Palecie kilka wydań temu, to “Uczta Babette” jest dla Ciebie!
Film: Uczta Babette (Babettes gæstebud), reż. Gabriel Axel, 1987 r.

Coś się kończy, coś się zaczyna
Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?
Niedawno się zaczęły:
Kunszt i fach. Kraków rzemieślników
Muzeum Krakowa
do 25 października
Warto, bo: wystawa odkrywa przed nami fascynujący świat krakowskich rzemieślników, którzy przez wieki byli (i wciąż są) ważną częścią historii miasta.
Wystawa pod patronatem medialnym GABLOTEK!
Zofia Rydet i jej świat uczuć i wyobraźni
Zielona Brama, Muzeum Narodowe w Gdańsku
do 27 września
Warto, bo: to 100 fotografii pełnych emocji zrobionych przez jedną z najwybitniejszych polskich fotografek.
Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza
Muzeum Narodowe we Wrocławiu
do 30 sierpnia
Warto, bo: zobaczysz, jak Hiszpanie i Holendrzy zamienili zwykłą glinę we wnętrzarski hit.
Zaraz się zacznie:
Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć
Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi
od 13 czerwca
Warto, bo: po raz pierwszy w jednym (i to wyjątkowym dla historii mody) miejscu zgromadzone zostały projekty ponad 50 współczesnych polskich projektantek i projektantów.
Zaraz się skończą:
Maria Jarema. Pęknięty modernizm
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 28 czerwca
Warto, bo: to świeże spojrzenie na całą twórczość Marii Jeremy, wszechstronnej i niezwykle oryginalnej twórczyni; oprócz jej prac do zobaczenia jest też księgozbiór artystki.
Formy Obecności. Sztuka Łemków/Rusinów Karpackich
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie
do 30 czerwca
Warto, bo: to pierwsza w historii tak szeroka prezentacja dorobku artystycznego tej karpackiej społeczności; do zobaczenia prace m.in. Nikifora.
Posłuchaj mojej rozmowy dla Narodowego Instytutu Muzeów z dr Magdaleną Wróblewską, dyrektorką Państwowego Muzeum Etnograficznego m.in. o pracach Nikifora pokazywanych na tej wystawie: WYWIAD
Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!
Zadanie na dziś
Rozpoznaj warzywo po jego fragmencie na obrazie!
Daj znać jakie to warzywa, odpisz na tego maila!




Rozwiązanie zadania z Palety #14
W poprzednim wydaniu zapytałam jakie utwory kojarzą Ci się z morskimi obrazami: Pedera Severina Krøyera, Ferdynanda Ruszczyca i Anny Bilińskiej.
Dziękuję za wszystkie propozycje. Rozstrzał gatunków był ogromny od ballad i szant po Snoop Doga! 😉
Moje muzyczne skojarzenie z:
- „Letnim wieczorem na plaży w Skagen” Pedera Severina Krøyera: TU
- „Nad morzem” Anny Bilińskiej: TU
- „Nec Mergitur” Ferdynanda Ruszczyca: TU









