Paleta #14
Newsletter o sztuce
Wysłane 28 maja 2026
To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,
piszę dziś do Ciebie z Gdańska, gdzie przyjechałam na rozdanie najważniejszych muzealnych nagród w Polsce (piszę o nim w dziale Artnewsy), więc ten newsletter to trochę taka wirtualna pocztówka znad morza.
Choć zamiast z plaży, melduję się z centrum miasta, to i tak czuję nadmorski klimat. Wystarczy krótki spacer brukowanymi uliczkami, by poczuć rześkie podmuchy wiatru znad Motławy, a krzyki mew słychać nawet z okien pokoju, w którym teraz jestem.
Fale Bałtyku podpowiedziały mi temat przewodni tego wydania Palety – morze!
Sprawdzimy w jaki sposób morze, z jednej strony kojące, a z drugiej niebezpieczne, inspiruje artystów i przekonamy się, że malarstwo marynistyczne ma wiele twarzy.
Zapraszam na morską Paletę!
Do przeczytania za 2 tygodnie (11 czerwca),
Martyna
Obraz: Joaquin Sorolla, Poszukiwanie owoców morza, plaża w Walencji, 1907 r.
- pamiątka z XIX-wiecznego kurortu
- bardzo sugestywny nadmorski krajobraz
- relacja z Muzeum Bursztynu
- malarz, który miał rozmach
- podcast o słynnej kradzieży
- rozdanie polskich muzealnych “Oscarów” nad morzem
- serial ze sztuką i morzem w tle
- informacje o trwających wystawach
- zadanie

Bałtyk pod Połągą
Jednym z moich odkryć na wystawie “Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski”, o której pisałam w poprzednim wydaniu Palety, był pełny grozy morski pejzaż Stanisława Witkiewicza “Bałtyk pod Połągą” z 1885 roku.
Najpierw zatrzymały mnie wzburzone fale, które w zestawieniu z ciemnymi chmurami tworzą złowrogą atmosferę pełną napięcia. Witkiewicz namalował scenę walki mężczyzn na łódce z żywiołem tak sugestywnie, że stojąc przed obrazem w duchu im kibicowałam.
A potem zaczęłam się zastanawiać jak to się stało, że Witkiewicz, postać przede wszystkim kojarzona z Tatrami (niekoniecznie słusznie, bo sporo czasu spędził też np. w Warszawie), namalował TAKI morski krajobraz. Jak trafił nad Bałtyk i co tam robił?
Były lata 80. XIX wieku, Polski nie było na mapach, a większość naszej dzisiejszej linii brzegowej kontrolował surowy pruski zaborca. Dla Polaków z innych zaborów podróż nad Bałtyk była skomplikowaną wyprawą za granicę.
I tu pojawia się tytułowa Połąga. Nadmorska miejscowość, która obecnie znajduje się w granicach Litwy, a pod koniec XIX wieku była pod panowaniem Imperium Rosyjskiego. Przyjazd tutaj był zdecydowanie łatwiejszy, a morze przecież to samo!
Połąga stawała się z roku na rok coraz bardziej popularna wśród polskiej inteligencji. Te same osoby – adwokaci, lekarze, a także pisarze i malarze – którzy zimą spotykali się w Zakopanem, latem jeździli do Połągi. Mieli tutaj względną swobodę i mogli spokojnie (np. mówiąc po polsku) spędzać czas.
Bywali tu m.in. Władysław Reymont, Lucjan Rydel, Leon Wyczółkowski czy Stanisław Witkiewicz. Witkiewiczowi zlecono nawet zaprojektowanie domu zdrojowego (ostatecznie nie został zrealizowany).
Miasteczko należało do rodziny Tyszkiewiczów, którzy dbali o to, by się rozrastało i elegancko wyglądało. W latach 80. powstała przystań, a na początku lat 90. molo. Budowano też wille, które nazywano imionami z powieści Henryka Sienkiewicza żeby było patriotycznie!
Najbardziej reprezentacyjnym budynkiem był pałac Tyszkiewiczów zbudowany pod koniec lat 90. XIX wieku z imponującym ogrodem. Dziś znajduje się w nim Muzeum Bursztynu.
Obraz: Stanisław Witkiewicz, Bałtyk pod Połągą, 1885 r., Muzeum Narodowe w Warszawie

Panorama Mesdag
Czy można poczuć zapach morskiej bryzy i usłyszeć szum fal, stojąc w samym środku zamkniętego budynku? Można. Potrzeba tylko trochę wyobraźni i dobrej cykloramy!
Na pewno kojarzysz Panoramę Racławicką, która obecnie wystawiona jest w specjalnie dla niej zaprojektowanej rotundzie we Wrocławiu (jeden z oddziałów Muzeum Narodowego). To właśnie cyklorama.
Cykloramy były szalenie popularne w XIX wieku. Oglądanie, a właściwie “przeżywanie”, takiego obrazu było świetną rozrywką! Można powiedzieć, że było to kino przed kinem.
Kiedy stawało się na platformie w centrum rotundy i było się otoczonym ze wszystkich stron gigantycznym płótnem to granica rzeczywistości się zacierała. Widz przenosił się w czasie i miejscu. Mógł trafić pod Racławice albo nad Morze Północne w okolicy Hagi w XIX wieku…
Tę przepiękną okolicę przedstawia właśnie Panorama Mesdag. Widać na niej m.in. zabudowania Scheveningen, części Hagi, obecnie znanego kurortu. Na plaży cumują łodzie, przechadzają się ludzie i… przejeżdżą kawalerzyści.
Pejzaż ma w obwodzie niemal 115 metrów! A do tego jest najstarszą cykloramą na świecie, która znajduje się w swoim pierwotnym miejscu.
Większość XIX-wiecznych panoram nie miało tyle szczęścia! Sporo z nich zostało pociętych na fragmenty, które zaczęły funkcjonować jako osobne obrazy. Tu posłuchasz takiej historii.
Taki los mógł także spotkać ten obraz. Pomimo dużego zainteresowania panoramą, koszty które poniósł belgijski zleceniodawca się nie zwróciły. Jej przyszłość była niepewna. Hendrik Willem Mesdag postanowił działać – zainwestował w nią pieniądze. A dokładniej: kupił swój własny obraz, by ten przetrwał w niezmienionej formie!
Moim ulubionym detalem na tym obrazie jest kobieta siedząca na plaży przy sztaludze. Przed słońcem chroni ją biały parasol. Jej pracy przygląda się inna kobieta.
Malarka nie jest anonimowa, to Sientje Mesdag-van Houten, współtwórczyni panoramy, a prywatnie żona Hendrika Mesdaga. To, że Mesdag uwiecznił ją na panoramie to bardzo osobisty, a dla mnie naprawdę uroczy gest.
Obraz: Henrik Willem Mesdag i inni, Panorama Mesdag (fragment), 1881 r.

Muzeum Bursztynu
Po raz pierwszy w Muzeum Bursztynu byłam pod koniec 2022 roku, ponad rok po jego otwarciu w nowej siedzibie – Wielkim Młynie.
Byłam bardzo ciekawa przede wszystkich dwóch rzeczy: jak udało się przystosować wnętrze średniowiecznego młyna do muzealnych potrzeb oraz czy historia bursztynu będzie pokazana na tyle interesująco, że się w nią wciągnę.
Moje wątpliwości zostały bardzo szybko rozwiane.
Wnętrze zaaranżowane zostało z jednej strony nowocześnie, a z drugiej z wielkim szacunkiem do historii. Ceglane ściany w połączeniu z intymnym światłem tworzą wyjątkową atmosferę, która pozwala pięknie wybrzmieć historii głównego bohatera – bursztynu.
Opowieść o nim zajmuje dwa piętra. Zwiedzając dowiedziałam się m.in. jak powstały bursztyny ponad 40 mln lat temu i do czego w różnych epokach były wykorzystywane (np. jako składnik tabletek przeczyszczających!). Obejrzałam PRZEPIĘKNE inkluzje, czyli bursztyny, w których zatopione są mniejsze i większe zwierzęta oraz kolekcję bursztynów z różnych stron świata.
Na koniec przecierałam oczy oglądając wszystko to co z bursztynów zrobili i wciąż robią najlepsi rzemieślnicy i artyści. Byłam naprawdę oczarowana!
Wczoraj wróciłam do muzeum po 4 latach. Tym razem nie tylko w roli turystki. Spotkałam się z muzealniczką z Muzeum Bursztynu, by porozmawiać o najnowszych obiektach, które trafiły do kolekcji. Przez ostatnie lata muzeum wzbogaciło się o imponujące obiekty, np. o XVII-wieczną bursztynową armatkę – jedną z dwóch takich na świecie!
Mimo, że tym razem wiedziałam czego się spodziewać, muzeum zrobiło na mnie tak samo dobre wrażenie!
Tej rozmowy będzie można posłuchać już w czerwcu w 8 sezonie podcastu “Muzealnicy mówią”, który realizuję dla Narodowego Instytutu Muzeów.

28 maja
Gdyby żył, skończyłby dziś 186 lat.
Hans Makart.
Makart był austriackim artystą, przede wszystkim malarzem, ale także projektantem kostiumów, wnętrz i dekoracji.
Po studiach w Monachium, podróżach do Londynu, Paryża i Włoch oraz pierwszych artystycznych sukcesach wrócił do Wiednia, gdzie dzięki hojności państwa, otrzymał atelier.
Jego pracowania bardzo szybko stała się wyjątkowym miejscem na mapie Wiednia. Makart wypełnił ją historycznymi meblami, roślinami, rzeźbami, materiałami o przeróżnych wzorach…
Sam(a) zobacz jak to wyglądało!
Makart lubił rozmach, i w życiu i w sztuce. Malował portrety, na których otaczał modelkę (bo najczęściej były to kobiety) mnóstwem rekwizytów. Patrząc na te obrazy można odnieść wrażenie, że charakter portretowanych osób schodzi na drugi plan przytłoczony zbyt wieloma elementami tła.
Mimo tego (a może właśnie dlatego) portrety Makarta bardzo podobały się wiedeńskiej arystokracji. W swoich czasach Makart był gwiazdą!
W polskich zbiorach, a konkretnie w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie, znajduje się TAKI portret jego autorstwa.
Wyobraź sobie taką sytuację: dostajesz zlecenie na obraz pt. “Skarby morza”. Przypuszczam, że malujesz kilka ryb, muszelki, być może jeśli poniesie Cię wyobraźnią to skrzynię z pirackim skarbem. Ale nie Makart.
Hans Makart namalował: TO
To alegoryczna scena przedstawiająca bogactwo, płodność (ile tam dzieci!) oraz tajemnice mórz. Już wiesz o co mi chodziło z tym rozmachem? 🙂

Plaża Moneta
W 2000 roku to była najsłynniejsza plaża w Polsce, szukali jej wszyscy!
Jak to się stało, że w biały dzień z Muzeum Narodowego w Poznaniu zniknął jedyny obraz Moneta znajdujący się w polskich zbiorach?
Kto go zabrał i co go aż tak zachwyciło w Plaży w Pourville z 1882 roku, że musiał ją mieć tylko dla siebie?
Czy można pójść do więzienia za miłość do sztuki?
W tym odcinku pogrążymy się w kryminale! Podążymy śladami zbrodni, a konkretnie jednej z najgłośniejszych kradzieży sztuki we współczesnej Polsce.

W poniedziałek 25 maja wieczorem odbyła się gala 46. Konkursu na Wydarzenie Muzealne Roku Sybilla 2025. Miałam ogromną przyjemność być w Dworze Artusa w Gdańsku gdzie się odbywała i oklaskiwać zwycięzców!
Lubię mówić o Sybilli, że to polskie muzealne Oscary: jest gala, są statuetki, projekty (absolutny top of the top ostatniego roku) oceniane są w kilku różnych kategoriach, a zwycięzców wybiera jury złożone z doświadczonych badaczy związanych z muzealnictwem.
Sybilla to najbardziej prestiżowe i mające najdłuższą tradycję wyróżnienie w polskim świecie muzealnym. Wiem, że muzealnicy bardzo cenią te nagrody i są naprawdę dumni z tych statuetek!
Konkurs ma długą historię, odbywa się już po raz 46. Od 2011 roku jego organizatorem jest Narodowy Instytut Muzeów.
W tym roku jury wybrało 17 projektów muzealnych, które weszły do ścisłego finału. Rywalizowały ze sobą w 5 kategoriach, oto zwycięzcy:
- Konserwacja i ochrona dziedzictwa kultury – Muzeum Narodowe w Poznaniu za badania i konserwację obrazu „Targ na jarzyny na placu Żelaznej Bramy w Warszawie”.
- Edukacja – Muzeum Narodowe w Krakowie i Fundacja AVALON za projekt Epoka (nie)dostępności: edukacja poprzez interwencję artystyczną i kampanię społeczną.
- Nowe i zmodernizowane wystawy stałe – Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie za wystawę „Z wiatrem i pod wiatr – lotnictwo cywilne”.
- Wystawy czasowe – Muzeum Zamkowe w Malborku za wystawę „HOŁD 500. Historia – Kultura – Pamięć”.
- Inwestycje – Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni za adaptację do funkcji muzealnej ORP Sokół.
- Projekty naukowo-badawcze: Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku za projekt badawczy „M.S. Piłsudski – badanie strat wojennych”.
Grand Prix otrzymało Muzeum Zamkowe w Malborku za wystawę czasową „HOŁD 500. Historia – Kultura – Pamięć”, a nagrodę publiczności Zamek Królewski na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki za projekt „Międzymurze. Podziemia Wawelu”.
Przyznane zostały też dwie nagrody specjalne: dla Muzeum Powstania Warszawskiego za projekt „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki” oraz za projekt „Chełmoński” dla trzech współpracujących ze sobą muzeów: Muzeum Narodowego w Krakowie, Muzeum Narodowego w Warszawie i Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Było dużo braw, gratulacji, rumieńców i uśmiechów, a nawet wystrzał z feluki (modelu statku zwisającego z sufitu w Dworze Artusa).
Po części oficjalnej gali przyszedł czas na świętowanie, ale to już zupełnie inna historia! 🙂

Biały Lotos (sezon 2)
Morze + sztuka + mroczna tajemnica = 2 sezon serialu White Lotus
(Każdy sezon serialu to zupełnie nowa historia, więc spokojnie możesz obejrzeć sezon drugi jeśli nie widziałaś/eś pierwszego.)
Tytułowy White Lotus (Biały Lotos) to nazwa fikcyjnej sieci luksusowych hoteli rozsianych po całym świecie. Każdy sezon serialu zabiera nas w zupełnie inne miejsce, gdzie śledzimy losy niewielkiej grupy gości podczas ich tygodniowego turnusu w hotelu.
Na pierwszy rzut oka wszystko jest idealnie, z czasem jednak atmosfera gęstnieje, a na jaw wychodzą mroczne sekrety.
Akcja drugiego sezonu serialu rozgrywa się na Sycylii, w luksusowym hotelu w Taorminie nad Morzem Jońskim. Jak się pewnie domyślasz widoki są OBŁĘDNE!
Morze, pierwszy składnik naszego równania, jest tłem. Jest piękne, ale jednocześnie zdradliwe. Już na samym początku pierwszego odcinka zwiastuje tragedię.
Drugi składnik – sztuka to kontekst i ostrzeżenie.
Twórca serialu Mike White zafascynowany freskami w historycznej Villi Tasca w Palermo, która w serialu gra willę w Noto, gdzie wyjeżdżają bohaterowie, postanowił wykorzystać je do stworzenia czołówki serialu.
Freski na ścianach i sufitach willi namalowano tak, by dawały iluzję rzeczywistości. To bardzo pasowało twórcom Białego Lotosu, bo świetnie wpisywało się w ich pomysł na serial. Spodobała im się idea malarstwa trompe-l’oeil, które oszukuje wzrok. Podobnie jak serial freski w willi pokazują, że pozory mogą mylić, a prawda kryje się głębiej.
W czołówce oglądamy animowane freski z Villi Tasca. Przez pierwsze sekundy to sielanka, jednak wraz z muzyka, która staje się coraz bardziej niepokojąca zmienia się też wydźwięk pokazywanych scen. Miłość nie jest romantyczna, tylko dzika i nieokiełznana. Pojawia się agresja, a nawet krew…
Oprócz fresków ważnym elementem narracji są też dobrze znane na Sycylii rzeźby przedstawiające głowę Maura – Testa di Moro zwiastujące nieszczęśliwą miłość, zdradę i zemstę.
Nic nie jest w tym serialu takie na jakie wygląda!
Serial: The White Lotus, sezon 2, reż. Mike White, 2022 r.
Zdjęcie: villatasca.com

Coś się kończy, coś się zaczyna
Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?
Niedawno się zaczęły:
Kunszt i fach. Kraków rzemieślników
Muzeum Krakowa
do 25 października
Warto, bo: wystawa odkrywa przed nami fascynujący świat krakowskich rzemieślników, którzy przez wieki byli (i wciąż są) ważną częścią historii miasta.
Wystawa pod patronatem medialnym GABLOTEK!
Rzeźba na meblościankę
Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni
do 25 października
Warto, bo: można przekonać się dlaczego PRL-owskie „bibeloty” awansowały do rangi rzeźbiarskich arcydzieł pożądanych przez kolekcjonerów oraz poznać najważniejsze nazwiska polskiego wzornictwa.
Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Opowieść o antyku
Zamek Królewski na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki
do 30 sierpnia
Warto, bo: to efektowana wystawa – antyk w nowoczesnej odsłonie, którą dyrektor Wawelu promował ją w stroju Indiany Jonesa!
Zaraz się skończą:
Stefan Knapp. Alchemik i wizjoner
CSW “Znaki Czasu” w Toruniu
do 31 maja
Warto, bo: Knapp miał niesamowitą wyobraźnię i nie da się przejść obojętnie obok jego prac – raz zobaczysz i nigdy nie zapomnisz; jego dekoracja fasady auli Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu jest KOSMICZNA!
Rafał Malczewski. Narty, dansing, brydż
Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu
do 31 maja
Warto, bo: Jacek Malczewski to nie jedyny MALCZEWSKI, którego twórczość warto znać.
Zaraz się zaczną:
Zofia Rydet i jej świat uczuć i wyobraźni
Zielona Brama, Muzeum Narodowe w Gdańsku
od 9 czerwca
Warto, bo: to 100 fotografii pełnych emocji zrobionych przez jedną z najwybitniejszych polskich fotografek.
Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!
Zadanie na dziś
Jakie piosenki albo utwory muzyczne sprawdziłby się jako ścieżki dźwiękowe dla tych trzech obrazów.
Widzisz te morskie sceny i co słyszysz?
Daj znać, odpisz na tego maila!

Peder Severin Krøyer, Letni wieczór na plaży w Skagen, 1893 r.,Skagens Museum, Skagen

Ferdynand Ruszczyc, Nec Mergitur, 1905 r., Litewskie Narodowe Muzeum Sztuki w Wilnie

Anna Bilińska, Nad morzem, 1886 r., Muzeum Narodowe w Warszawie

Rozwiązanie zagadki z Palety #13
W poprzednim wydaniu zadanie polegało na rozwiązaniu rebusu. Odpowiedzią były: PUŁAWY, czyli miejsce, w którym powstało pierwsze polskie muzeum.
Jego założycielką była księżna Izabela Czartoryska, która chciała stworzyć miejsce gdzie będą gromadzone pamiątki przypominające o polskiej historii, w czasach gdy Polski nie było na mapach. Ambitne i odważne przedsięwzięcie!
Pierwszą siedzibą muzeum była Świątynia Sybilli w Puławach, którą księżna uroczyście otworzyła w 1801 roku. Nad jej wejściem znajduje się wiele mówiące hasło: Przeszłość przyszłości.
Świątynię (która jest niewielkim budynkiem) można zwiedzać do dziś. Nie ma w niej jednak eksponatów. Zbiorami księżnej opiekuje się Muzeum Czartoryskich w Krakowie.









