Paleta #12

Newsletter o sztuce

Wysłane 30 kwietnia 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

jechałam ostatnio pociągiem, po dość długiej, ponad półrocznej przerwie i przypomniałam sobie jak bardzo to lubię.

Mam mnóstwo dobrych wspomnień związanych z podróżami pociągiem. Są oczywiście też te mniej przyjemne (odwołane połączenia, nieplanowane kilkugodzinne postoje, pocenie się w dusznych przedziałach z rozkręconym na full ogrzewaniem, stanie w tłumie w korytarzu), ale dziś nie o nich.

Lubię w podróżach pociągiem rytmiczny stukot kół, zmieniające się za oknem widoki i stan zawieszenia. Nie mogę nigdzie pójść, muszę siedzieć w miejscu, ale to dobrze. To dlatego właśnie w pociągu najlepiej mi się czyta i dobrze mi się pisze (np. ten wstęp do Palety).

Pewnie już się domyślasz, że motywem przewodnim tego wydania będą pociągi.

Zapowiada się, że w najbliższym czasie będę więcej podróżowała i zwiedzała. Postanowiłam więc dodać do Palety nowy dział “Z pierwszej ręki”. Będę się w nim dzielić moimi wrażeniami z oglądania wystaw i odwiedzania polskich muzeów.

A przy okazji zapraszam Cię do dzielenia się swoimi relacjami ze zwiedzania, napisz do mnie (po prostu odpowiedz na tego maila).

Zapraszam na Paletę 🙂

Do przeczytania za 2 tygodnie (14 maja),

Martyna

Obraz: Edward Hopper, Przedział C, wagon 293, 1938 r.

SPIS TREŚCI

  • obraz budzący wątpliwości
  • relacja z Bydgoszczy
  • krępujące spotkanie w pociągu
  • malarz z Tyrolu
  • podcast o podróżującym artyście
  • wielobarwny film drogi
  • książka na baaaardzo długą podróż
  • informacje o trwających wystawach
  • zadanie

Miniopowieści

Towarzyszki podróży

Bardzo możliwe, że kojarzysz ten obraz. Mógł Ci gdzieś mignąć przy okazji, bo jest bardzo często reprodukowany. Dzieje się tak z prostego powodu, to obraz, skomponowany tak żeby patrzenie na niego sprawiało przyjemność.

Mamy tu symetryczny kadr, piękne kobiety w eleganckich sukniach, uroczy widok za oknem. Nic dziwnego, że to jeden z najbardziej znanych obrazów epoki wiktoriańskiej.

To ładny obrazek – migawka z podróży dwóch kobiet. Tymczasem im dłużej na niego patrzymy, tym więcej pojawia się pytań i wątpliwości. I to nie tylko nasze wątpliwości, to przede wszystkim wątpliwości badaczek i badaczy.

WĄTPLIWOŚĆ nr 1

Być może nie tak się powinno podróżować.

Namalowane przez Egga kobiety spędzają podróż czytając i drzemiąc. Nie zwracają uwagi na widok za oknem. Takie zachowanie w XIX wieku mogło być odczytane jako ignorancja. Zamiast skupić się na poznawaniu świata, podziwianiu natury, kobiety lekceważą te możliwość (a przecież nie każdy ją ma!).

Egg był znany z moralizatorskich obrazów, być może także tutaj chciał skrytykować zachowanie wyższych sfer.

WĄTPLIWOŚĆ nr 2

Być może to jedna i ta sama osoba.

Lewa strona obrazu jest niemal identycznym odbiciem prawej strony. Może to dwie wersje tej samej osoby i Egg chciał przedstawić pełniejszy portret podróżującej kobiety.

Jeśli tak, to nie wykluczone też, że to dwa momenty tej samej podróży – początek i powrót.

WĄTPLIWOŚĆ nr 3

Być może to wcale nie pociąg.

Dzięki precyzyjnie namalowanemu widokowi za oknem wiemy dokładnie gdzie znajdują się podróżujące kobiety. To okolice Menton, miasteczka nad brzegiem Morza Śródziemnego. Chorujący Egg przyjeżdżał tu by odzyskać siły w tutejszym klimacie.

Jednak kiedy malował obraz linia kolejowa nie była jeszcze gotowa. Stało się to kilka lat później, w 1869 roku. Czy lekko wyprzedził swoją teraźniejszość czy może jednak kobiety znajdują się w powozie?

Być może. Być może. Być może. Dużo pytań i żadnych odpowiedzi, a taki to miał być niewinnym obrazek 🙂

Jest jeszcze WĄTPLIWOŚĆ dodatkowa

Być może źle tłumaczymy tytuł obrazu na język polski. Nie ma pewności, czy w angielskim tytule słowo “companions” odnosi się do kobiet – towarzyszek podróży.

Może chodzi o pomarańcze, bukiet kwiatów i książkę? Wtedy tytuł powinien brzmieć raczej “Towarzysze podróży”.

Obraz: Augustus Leopold Egg, Towarzyszki podróży (Travelling companions), 1862 r., Birmingham Museum and Art Gallery

Z pierwszej ręki

Relacja z Bydgosczy

Celem mojej podróży pociągiem była Bydgoszcz. Słyszałam, że miasto w ostatnich latach bardzo się zmieniło, wypiękniało. I kiedy nadarzyła się okazja odwiedzenia go i to w miłym towarzystwie nie zastanawiałam się długo!

W ciągu niecałych dwóch dni, pomiędzy umówionymi spotkaniami, udało nam się pospacerować po Wyspie Młyńskiej, rynku i okolicach oraz zwiedzić 4 oddziały Muzeum Okręgowego. I co najważniejsze nie robiłyśmy tego w pośpiechu. Był czas na niespieszne dobre jedzenie, szukanie mobilnych rzeźb Jerzego Kędziory, a nawet lody na leżaku.

Dom Leona Wyczółkowskiego

Pierwszym muzeum, które odwiedziłyśmy był Dom Leona Wyczółkowskiego. Wystawa poświęcona twórczości malarza zajmuje kilka niezbyt dużych pokoi na parterze i piętrze.
Wnętrza oddają klimat epoki, na ścianach wiszą prace Wyczółkowskiego: portrety, pejzaże i studia.

Najciekawsze sale to ta z pamiątkami po artyście (jest jego słynna czapeczka i prywatne zdjęcia znad morza, tu wisi też przepiękny obraz “Wiosna – wnętrze pracowni”) oraz ta pokazujące jego graficzną twórczość.

Zabrakło mi porządnych aktualnych podpisów i szerszego kontekstu biograficznego. Dom Wyczółkowskiego to kameralne muzeum, można je spokojnie zwiedzić w mniej niż 45 minut.

Gmach główny, Gdańska 4

Pierwsze zaskoczenie: bardzo nowoczesny, prawie pachnący jeszcze świeżością gmach, który kryje się za historyczną fasadą widoczną od ulicy.

Drugie zaskoczenie to nazwiska artystów w kolekcji. W muzeum prezentowana jest wystawa polskiej sztuki ostatnich 100 lat. I jest to naprawdę “best of the best” tego okresu. A to jak się okazuje tylko niewielka część zbiorów muzeum.

Ta sztuka to nie do końca moja bajka, dlatego z dużo większą przyjemnością obejrzałam drugą wystawę – „Jan Stanisławski i uczniowie z kolekcji Wandy i Leonarda Pietraszaków”. Na ścianach kilkadziesiąt maluteńkich pejzaży (niektóre nie większe niż rozłożona dłoń), a w środku sali rzeźby Konstantego Laszczki. Dwa oblicza Młodej Polski.

Galeria Sztuki Nowoczesnej

Kolejnym muzeum na naszej trasie była Galeria Sztuki Nowoczesnej. Teraz pokazywane są tu dwie wystawy czasowe, każda zajmuje osobne piętro! Zdecydowanie bardziej podobała mi się ta prezentująca plakaty filmowe polskich artystek pod tytułem „Re/Wizje”.

Wbrew ogólnemu przekonaniu, że historię polskiego plakatu tworzyli mężczyźni (wielkie nazwiska z „polskiej szkoły plakatu”), na wystawie można zobaczyć około 100 świetnych plakatów kobiet.

Są pomysłowe, wyraziste, intrygujące. Obok nich, dla kontekstu, wiszą prace mężczyzn. Gdyby nie podpisy raczej nie zauważyłabym, że to plakaty „tych wielkich”.

Być może nie jestem odpowiednio opatrzona. A może jednak nie ma większej różnicy?

Dobrze się oglądało tę wystawę! Trwa do 5 lipca.

Na koniec zajrzałyśmy do Apteki pod Łabędziem. To mały oddział, który skupia się na pokazaniu historii farmacji.

Bydgoszcz zrobiła na mnie dobre wrażenie. Pewnie nie bez znaczenia było cudowne towarzystwo i naprawdę piękna pogoda, ale wydaje mi się, że nawet bez tych dodatkowych atutów pobyt tutaj może być naprawdę udany.

Zoom na detal

Natrętny "dżentelmen"

Nie zawsze jednak podróż pociągiem to przyjemność. Powodów może być wiele, jeden z nich namalował w 1874 roku Berthold Woltze.

Obraz przedstawia wnętrze XIX-wiecznego wagonu niższej klasy. Wyposażenie jest proste: drewniana boazeria, ławy z wysokimi oparciami. Jest surowo i raczej niezbyt wygodnie.

Na jednej z takich ław siedzi samotnie podróżującą młoda kobieta. Ubrana jest w czarny strój, być może jest w żałobie.

Zaczepia ją starszy mężczyzna. Zagaduje ją, mimo że wyraźnie widać, że ona nie ma na to ochoty.

Dziewczyna patrzy prosto na nas jakby prosiła o wsparcie. Czujemy jej dyskomfort.

Malarz zostawił nam jeszcze jeden, ostateczny argument, gdybyśmy mieli wątpliwości jak czuje się kobieta – łzę, która za moment stoczy się po jej policzku.

Patrząc na ten obraz jesteśmy świadkami sytuacji, w której podróż pociągiem staje się dla dziewczyny niebezpieczną pułapką. Oby ktoś zareagował!

Obraz: Berthold Woltze, Natrętny dżentelmen (Der lästige Kavalier), 1874 r., German Historical Museum Berlin

Kartka z kalendarza

30 kwietnia

Gdyby żył, skończyłaby dziś 191 lat.

Franz Defregger.

Defregger był austriackim malarzem tworzącym przede wszystkim sceny rodzajowe i portrety.

Takich artystów jak on (wykształconych w Monachium i Paryżu) w II połowie XIX wieku było bardzo dużo. Tymczasem to JEGO nazwiskiem nazwane zostało jedno z górskich schronisk u podnóża Grossvenedigera, czwartego co do wielkości szczytu Austrii, oraz ulica w Wiedniu.

Dlaczego?

Defregger oprócz tego, że był malarzem był też lokalnym patriotą. Umiejętnie połączył te dwie rzeczy i wyróżnił się jako malarz motywów tyrolskich.

Na jego obrazach zobaczymy sceny z tyrolskich miejscowości na tle górskich pejzaży oraz kobiety i mężczyzn w tradycyjnych strojach.

Artysta, dzięki połączeniom kolejowym, sprawnie przemieszczał się między Monachium a rodzinnymi stronami. To pozwalało mu z jednej strony rozwijać swoją karierę poprzez kontakty w mieście, a z drugiej mieć stały dostęp do malarskich tematów.

Obraz: Franz Defregger, Autoportret, 1880 r.

Odkurzamy Gablotki

Włoskie podróże Gierymskiego

Malarz Aleksander Gierymski całe dorosłe życie przenosił się z miejsca na miejsce. W II poł. XIX wieku najłatwiej, najtaniej i względnie szybko można to było robić jeżdżąc koleją.

Gierymski przejechał pociągami tysiące kilometrów. Kursował między dużymi miastami: Warszawą, Monachium, Wiedniem, Paryżem, ale bywał też w mniejszych miejscowościach, np. na belgijskim wybrzeżu czy we włoskich górach.

Bardzo dużo czasu spędził we Włoszech.

My jeździmy teraz do Włoch by podziwiać malownicze krajobrazy, jeść spaghetti al dente, idealnie wypieczoną pizzę i kremowe lody straciattela. Jeździmy po wielką sztukę i historię, do muzeów, amfiteatrów i kościołów. Jeździmy wreszcie po dolcę vitę i dolce far niente – włoskie słodkie nicnierobienie.

A po co do Włoch ponad sto lat temu (i to bardzo często) jeździł malarz Aleksander Gierymski?

POSŁUCHAJ I ZOBACZ

Ze sztuką w tle

Pociąg do Darjeeling

Wes Anderson tworzy filmy, których oglądnie to uczta dla oczu.

Jeśli zatrzymasz jego film w losowym momencie to ten przypadkowo uchwycony kadr może spokojnie funkcjonować jako osobne małe dzieło sztuki. Kompozycja, kolory, światło wszystko jest głęboko przemyślane.

I tak jest też w tym filmie.

“Pociąg do Darjeeling” opowiada historię trzech braci Whitmanów, którzy przemierzają Indie pociągiem. Wspólna podróż ma odbudować ich relacje.

Fabuła nie jest szczególnie zawiła, nie ma tu wielkich zwrotów akcji, nie ma sensacyjnych intryg. Jest za to świetne aktorstwo (w rolach głównych: Adrien Brody, Owen Wilson, Jason Schwartzman) i przepiękne kadry, czyli znaki rozpoznawcze filmów Wesa Andersona.

Bracia podróżują przez Indie wibrujące dźwiękami, żywymi kolorami i nasycone ciepłym światłem.

I choć film nie przedstawia prawdziwych Indii, tylko silnie stylizowaną wizję reżysera, to widać w nim inspiracje lokalną sztuką.

W żadnym z wywiadów nie trafiłam na konkretne tropy, padały tylko bardzo ogólne stwierdzenia o czerpaniu z tradycji indyjskiego malarstwa i rzemiosła.

Ciekawość zaprowadziła mnie, krętymi ścieżkami, do malarstwa mogolskiego (tak mogolskiego, nie mongolskiego).

To styl malarstwa miniaturowego, który rozwijał się na terenie Indii od XVI wieku. Twórcy miniatur przedstawiali najczęściej sceny bitew, polowań, codzienność dworu, ale także przyrodę.

To bardzo dekoracyjne prace przede wszystkim ze względu na mnogość żywych nasyconych kolorów oraz misterne detale. Gdzieś to już widzieliśmy… 🙂

PS

W Design Museum w Londynie trwa właśnie wystawa „Wes Anderson: The Archives” (do 26 lipca). To pierwsza tak obszerna prezentacja jego prywatnego archiwum – ponad 700 obiektów!

Wystawa zbiera niezłe recenzje:

“wyśmienita” ★★★★★ The Times

“urocza” ★★★★★ The Telegraph

“skrupulatnie dopracowana wizualna uczta” ★★★★★ The Standard

Film: Wes Anderson, Pociąg do Darjeeling (The Darjeeling Limited), 2007 r.

Obraz: Govardhan, Timur wręczający koronę Baburowi w obecności Humayuna, ok. 1628, Victoria and Albert Museum, Londyn

ZOBACZ MALARSTOW MOGOLSKIE

Lektura nieobowiązkowa

Wielki krąg

Książka na dłuuuuugą podróż ze sztuką w tle

„Wielki krąg” ma 800 stron. Objętość książki może początkowo odstraszać, ale to jedna z tych powieści, przy których traci się poczucie czasu i nie liczy kartek, które zostały jeszcze do końca.

Mamy tu dwie narracje, które się ze sobą przeplatają: współczesną i historyczną. Dużo bardziej wciąga ta druga – opowieść o urodzonej na początku XX wieku Marian Graves i o jej bliskich.

Dzięki temu, że akcja obejmuje wiele dekad możemy naprawdę dobrze poznać bohaterów. A są to wyjątkowe postacie z wyjątkowymi życiorysami.

Marian to dziewczyna, która szybko odkrywa swoją życiową pasję – chce zostać pilotką. Jej losy to opowieść o dążeniu do realizacji marzeń wbrew trudnościom.

Mimo, że to historia Marian jest tą wiodącą to moim zdaniem równie ciekawe są losy jej brata Jamiego, który jest malarzem.

Sztuka pojawia się m.in. w scenach kiedy Jamie porządkuje kolekcję ojca dziewczyny, która mu się podoba. Ogląda prace Georgii O’Keeffe i Johna Singera Sargenta. Odkrywa też schowane w pudełku akwarele Williama Turnera.

Zamiast pisać: „Jamie jest wrażliwym człowiekiem i ma dobre oko” autorka tworzy malownicze kadry, w których Jamie uważnie ogląda obrazy i zatrzymuje przy nieopisanych akwarelach, które okazują się pracami Turnera.

Bardzo podoba mi się ten sposób charakterystyki postaci poprzez sztukę.

Maggie Shipstead, Wielki krąg, tłumaczenie: Justyn Hunia, Wydawnictwo Znak, 2021 r.

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Zaraz się skończą:

Kwestia kobieca 1550–2025
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 3 maja
Warto, bo: tyle zachwytów na temat wystawy już bardzo dawno nie słyszałam.

Marian Ruzamski. Sztuka pamięci
Pałac Sztuki w Krakowie
do 3 maja
Warto, bo: jak opowiadał mi kurator tej wystawy Tadeusz Zych, który badał twórczość Ruzamskiego przez ostatnie lata, artysta stworzył stworzył jedne z najważniejszych świadectw Zagłady (był więźniem KL Auschwitz). Jego prace są niezwykle przejmujące, a do tego na wysokim artystycznym poziomie!

Ogród Otwarty. Tomasz Zjawiony
Mediateka MEMO, Łódź
do 5 maja
Warto, bo: artysta swoimi obrazami opowiada o świecie jakby snuł mroczną baśń – jest pięknie i strasznie.

Niedawno się zaczęły:

Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926)
Muzeum Narodowe w Warszawie
do 13 września
Warto, bo: Korwin-Milewskiego „miał nosa”, kupował (często bezpośrednio od artystów) obrazy, które dziś mają status ARCYDZIEŁ. Miał „Stańczyka” Matejki, „Babie lato” Chełmońskiego i doskonałe obrazy Aleksandra Gierymskiego. Teraz te prace spotkają się po latach na jednej wystawie!

Wielka gra. Opera Władysława IV
Zamek Królewski w Warszawie
do 19 lipca
Warto, bo: teatr króla, jeden z najsłynniejszych w Europie, nie był tylko formą rozrywki. Jak mówi dyrektorka Małgorzata Omilanowska: „…miał istotne znaczenie polityczne, a Władysław IV budował swoją pozycję w Europie poprzez wystawianie spektakli operowych na swoim dworze.”

Wkrótce wszystko się zmieni. Wystawa Joanny Rajkowskiej
Zamek Królewski na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki, Kraków (ogrody zamkowe)
do 4 października
Warto, bo: doświadczanie współczesnej sztuki w TAKIM miejscu jak Wawel sprawia, że można ją odebrać zupełnie inaczej

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zadanie

Zadanie na dziś

To obraz René Magritte’a, belgijskiego malarza surrealisty.

O czym według Ciebie opowiada? Jakbyś go zatytułował(a)?

Jego prawdziwy tytuł i moją propozycję wyślę w kolejnym wydaniu Palety.

Rozwiązanie zadania z Palety #11

W poprzednim wydaniu zadanie polegało na rozpoznaniu kwiatów z bukietu skomponowanego z kwiatów z obrazów Vincenta van Gogha.

  1. słoneczniki z TEJ serii
  2. irysy z TEGO obrazu
  3. gladiole z TEGO obrazu
  4. ostróżki z TEGO obrazu 
  5. jasne piwonie z TEGO obrazu
  6. piwonie z TEGO obrazu
  7. kwiaty z TEGO obrazu (to chyba hortensja)
  8. dzikie róże z TEGO obrazu
  9. kwitnący migdałowiec z TEGO obrazu
  10. astry chińskie z TEGO obrazu