Paleta #11

Newsletter o sztuce

Wysłane 16 kwietnia 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

zapowiadając to wydanie newslettera napisałam na Instagramie, że jego motyw przewodni będzie mocno związany z dzisiejszą datą. Tak się składa, że dziś przypadają moje urodziny.

W Holandii, która jest mi bardzo bliska, jest taki ujmujący urodzinowy zwyczaj: Holendrzy nie składają życzeń tylko solenizantowi, ale też wszystkim związanym z nim osobom. Postrzegają urodziny jako święto całej społeczności danej osoby.

Zgodnie z tą tradycją życzę ci więc wszystkiego dobrego z okazji moich urodzin! 🙂

Jest mi szalenie miło, że tu jesteś i czytasz Paletę. Jeśli masz ochotę porozmawiać o sztuce, podzielić się wrażeniami z wystawy czy przeczytanej książki, możesz do mnie napisać – odpisać na newsletter. To tam, w wymienianych mailach, toczą się najciekawsze rozmowy o sztuce i nie tylko!

To wydanie będzie o urodzinach, upływającym czasie i moich ulubieńcach.

Zapraszam na urodzinową Paletę!

Do przeczytania za 2 tygodnie (30 kwietnia),

Martyna

Obraz: Peder Severin Krøyer, Hipp hipp hurra! Uczta artystów w Skagen, 1888 r., Muzeum Sztuki w Göteborgu

SPIS TREŚCI

  • obraz w prezencie
  • cytat pogodnego malarza
  • detal pokazujący upływający czas
  • najsłynniejsza malarka z XVIII wieku
  • podcast o historii europejskiej porcelany
  • film, który przeniesie cię do XVII-wiecznych Niderlandów
  • książka, o której myślę nocą
  • informacje o trwających wystawach
  • zagadka – bukiet od Vincenta van Gogha

Miniopowieści

Kwitnący migdałowiec

Historia tego obrazu to jedna z tych opowieści, które łapią za serce. I do tego wiąże się z urodzinami!

31 stycznia 1890 roku w Paryżu, młoda Holenderka urodziła syna. Chłopiec był zdrowy i głośno płakał. Jego ojciec, handlarz dziełami sztuki, po tym jak zadbał o żonę i syna, usiadł do pisania listów z dobrą nowiną.

O swoim szczęściu chciał jak najszybciej poinformować przede wszystkim swojego starszego brata, który przebywał na południu Francji w szpitalu psychiatrycznym.

List musiał dojść bardzo szybko, bo już 1 lutego Vincent van Gogh odpisał swojemu młodszemu bratu, że bardzo się cieszy z narodzin bratanka.

Vincent proponował by brat nazwał syna „Theo” na pamiątkę ich ojca Theodorusa van Gogha. Młodzi rodzice zdecydowali jednak inaczej. Nadali małemu chłopcu imiona: Vincent Willem. Chcieli żeby maluch był „tak zdeterminowany i odważny” jak jego wujek Vincent.

Vincent uczcił narodziny Vincenta Willema tak jak umiał najlepiej – malując dla niego obraz. Wybrał motyw kwitnącego migdałowca bardzo pasujący do rozpoczynającego się właśnie życia.

Ujął drzewo w bardzo ciekawy sposób, na obrazie przedstawił tylko gałęzie i błękitne niebo. Taki widok przed oczami mógłby mieć ktoś kto leży pod migdałowcem, a nie stoi obok niego. Niemowlaki właśnie tak poznają świat przez pierwsze tygodnie życia – głównie leżąc. Taka perspektywa to nie przypadek!

“Kwitnący migdałowiec” nigdy nie został sprzedany, pozostał w rodzinie. Teraz można go oglądać w Amsterdamie w Van Gogh Museum.

Obraz: Vincent van Gogh, Kwitnący migdałowiec, 1890 r., Van Gogh Museum Amsterdam

WIĘCEJ O MIGDAŁOWCU

Myśl z przeszłości

Bob Ross

Skoro już jesteśmy przy prezentach to...
Kilka lat temu dostałam od mojej przyjaciółki wyjątkowe skarpetki. Przyleciały z nią w walizce z jej wyjazdu do Stanów Zjednoczonych.

Ale nie to było w nich wyjątkowe. Na skarpetkach jest wyjątkowa postać - Bob Ross.

Ross to amerykański malarz z charakterystyczną fryzurą - wielkim afro, znany przede wszystkim z programu telewizyjnego, w którym uczył malować "The Joy of Painting". Prowadził go ponad 10 lat.

Pokazywał, że malować może każdy.

Choć trudno nazwać jego obrazy wybitnymi, to jego spokojny głos w połączeniu z pogodą ducha i sposobem w jaki mówił o naturze i sztuce sprawił, że stał się rozpoznawalny. Wiele osób oglądało go nie po to, by nauczyć się malować, ale by się zrelaksować i uspokoić.

Jeśli na środku obrazu kapnęła farba, robił z niej drzewo lub kamień i mówił:

“Nie robimy błędów, zdarzają nam się szczęśliwe wypadki”

W ten sposób zdejmował z malujących razem z nim presję. Przypominał, że nie trzeba być idealnym, czasem można sobie trochę odpuścić, a przy użyciu kreatywności ostatecznie wszystko dobrze się skończy.

Mam wrażenie, że opowiadając o malarstwie, tak naprawdę mówił też o życiu.

POSŁUCHAJ BOBA

Zoom na detal

Mariana Millaisa

Bardzo słusznie domyślasz się, że nie są to moje 18 urodziny. Nie są też 28, choć na tyle się czuję. Co innego moje plecy. One coraz częściej potrzebują po dłuższym siedzeniu porządnego rozciągnięcia – dokładnie takiego jak na tym obrazie Johna Everetta Millaisa sprzed 175 lat.

Na obrazie widzimy Marianę, postać ze sztuki Shakespeare’a „Miarka za miarkę”, która stała się bohaterką poematu innego angielskiego twórcy – Alfreda Tennysona. Mamy tu festiwal detali, które opowiadają o bohaterce.

Mariana Tennysona i Millaisa jest samotna i przygnębiona. Bardzo długo czeka na kogoś, ale ten ktoś – „on” ostatecznie nie przychodzi.

(I choć zazdroszczę jej tej przepięknej sukienki, to dobrze, że łączy mnie z nią tylko ból pleców.)

Stosunkowo łatwo można pokazać na obrazie samotność i przygnębienie. Ale jak przedstawić upływający czas?

Millais daje nam dwie wskazówki: zwinięty zwój materiału, który haftuje kobieta (dużo czasochłonnej pracy) oraz zmęczone plecy, które musi rozciągnąć po długim siedzeniu. Każdy kto choć raz się zasiedział zna ten gest! Prosty i genialny sposób namalowania upływającego czasu.

Obraz: John Everett Millais, Mariana, 1851 r., Tate Britain

Kartka z kalendarza

16 kwietnia

Gdyby żyła, skończyłaby dziś 271 lat.

Élisabeth Vigée Le Brun.

Vigée Le Brun była francuską malarką, odważną portrecistką królowej Marii Antoniny.

Dlaczego odważną?

XVIII wiek, Wersal: kobiety chodzą w sztywnych, mocno ściśniętych gorsetach, noszą paniery, czyli usztywniane halki poszerzające biodra, przez które ledwo mieszczą się w drzwiach…

I wtedy „wchodzi” (a właściwie pojawia się na portrecie) najważniejsza kobieta Francji – królowa Maria Antonina, cała na biało.

I nie byłoby w tym może jeszcze nic szokującego gdyby nie to, że Élisabeth Vigée Le Brun namalowała ją w sukience, która bardziej przypominała koszulę nocną.

Portret wywołał skandal! Krytyka była tak silna, że malarka musiała usunąć obraz z wystawy – paryskiego Salonu. Zastąpiła go wersją, na której królowa ukazana jest w modnej, obszernej sukience z jedwabiu.

Obraz: Élisabeth Vigée Le Brun, Autoportret w słomkowym kapeluszu, 1782 r., National Gallery Londyn

POSŁUCHAJ O INNYM “SKANDALICZNYM” OBRAZIE ARTYSTKI

Odkurzamy Gablotki

Śmiertelne piękno

„Jeśli się zachoruje na porcelanę, to nigdy nie ma się dość i zawsze chce się mieć więcej” – podobno tak mówił August II Mocny.

Książę Saksonii i elekcyjny król Polski „zachorował na porcelanę” bardzo poważnie. Jego choroba była przewlekła, miała powikłania i liczne długotrwałe skutki, dobre i złe. A zaczęła się od pasji.

Ja też „choruję” na porcelanę (i tylko takich chorób Wam i sobie życzę). Mam jednak znacznie lżejsze objawy niż te Augusta. Od czasu do czasu wypatrzę i kupię sobie jakąś starą filiżankę. Czasem poczytam o historii porcelany i trochę o niej opowiem.

Tak zrobiłam w 47 odcinku Gablotek, jednym z moich ulubionych.

W tym odcinku obserwujemy jak pasja Augusta II Mocnego zamienia się w niebezpieczną żądze i sprawia, że w Miśni powstaje pierwsza europejska manufaktura porcelany.

Jej historia to gotowy scenariusz na mrożący krew w żyłach film akcji. Zaczyna się od porwania i uwięzienia młodego alchemika, który pracując w ciężkich warunkach, pod ogromną presją, odkrywa przepis na białe złoto – porcelanę.

Znając tę historię zupełnie inaczej spojrzycie na naczynia i figurki z miśnieńskiej porcelany znajdujące się w gablotach wielu polskich muzeów.

ZOBACZ I POSŁUCHAJ

Ze sztuką w tle

Dziewczyna z perłą

To jeden z moich ulubionych filmów o sztuce (pisałam nawet o nim pracę proseminaryjną na studiach!).

Opowiada fikcyjną historię o tym jak powstał jeden z najsłynniejszych obrazów w historii sztuki. Jest adaptacją książki Tracy Chevalier „Dziewczyna z perłą” z 1999 roku.

Delft XVII wiek. Griet, młoda dziewczyna zaczyna pracę w domu malarza Johannesa Vermeera. Artysta zauważa jej niezwykłą wrażliwość i pokazuje świat sztuki.

Nie ma wielkiej akcji, jest za to dużo intensywnych spojrzeń i PRZEPIĘKNYCH kadrów.

Wizualnie film jest dopracowany w każdym szczególe. Nawet zwykła scena krojenia warzyw wygląda tak, że chce się ją przewinąć i obejrzeć raz jeszcze. I potem jeszcze raz.

Takich scen jest więcej. Moja ulubiona to ta, w której Vermeer pokazuje Griet jak robi farby w swoim studio: jak przygotowuje poszczególne składniki, jak je łączy. To estetyczna uczta!

Wszystkie te przepiękne sceny, z których stopklatki mogłyby być XVII-wiecznymi holenderskimi obrazami, zatopione są w hipnotyzującej muzyce Alexandre’a Desplata.

Do tego jeszcze fantastyczna obsada: Colin Firth jako Vermeer, Scarlett Johansson jako służąca Griet, a w roli drugoplanowej Cillian Murphy, który dopiero 10 lat później założy kaszkiet Peaky Blinders i stanie się Tommym Shelbym.

Nie do wiary, że ten film ma już 23 lata!

Peter Webber, Dziewczyna z perłą, 2003 r.

Lektura nieobowiązkowa

Kobiety, o których myślę nocą

Zachowałam sobie to polecenie książkowe na wyjątkową okazję, bo to wyjątkowa dla mnie książka.

To opowieść dorosłej, doświadczonej pisarki o inspirujących ją kobietach.

Nie jest to jednak zbiór biografii wybitnych pisarek, malarek i podróżniczek.

To bardzo osobisty pamiętnik Mii Kankimäki, która próbuje się do nich zbliżyć i je zrozumieć. Podróżuje ich śladami, rozmyśla o nich i z nimi rozmawia. Nazywa je “nocnymi kobietami”, bo właśnie wtedy jej myśli najczęściej płyną w ich stronę.

Są wśród nich artystki: Sofonisba Anguissola, Lavinia Fontana i Yayoi Kusama.

To podwójnie inspirująca książka: inspirujące są opisywanie kobiety i kobieta, która je opisuje. Szukając inspiracji dla siebie autorka sama staje się inspiracją!

Po przeczytaniu miałam ochotę spakować się i ruszyć w świat za którąś z kobiet, które podziwiam. Wmawiam sobie, że nie pojechałam, bo nie wybrałam za którą. Tyle ich jest!

Ciekawe czy ta książka zadziała w ten sposób też na Ciebie…

📚 Mia Kankimäki, Kobiety, o którym myślę nocą, Wydawnictwo Poznańskie, 2024 r.

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Zaraz się zacznie:

Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926)
Muzeum Narodowe w Warszawie
17 kwietnia – 13 września
Warto, bo: Korwin-Milewski „miał nosa”, kupował (często bezpośrednio od artystów) obrazy, które dziś mają status ARCYDZIEŁ. Miał „Stańczyka” Matejki, „Babie lato” Chełmońskiego i doskonałe obrazy Aleksandra Gierymskiego. Teraz te prace spotkają się po latach na jednej wystawie! NIE MOGĘ SIĘ JEJ DOCZEKAĆ!

Zaraz się skończy:

Kwestia kobieca 1550–2025
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 3 maja
Warto, bo: tyle zachwytów na temat wystawy już bardzo dawno nie słyszałam.

Marian Ruzamski. Sztuka pamięci
Pałacu Sztuki w Krakowie
do 3 maja
Warto, bo: jak opowiadał mi kurator tej wystawy Tadeusz Zych, który badał twórczość Ruzamskiego przez ostatnie lata, artysta stworzył jedne z najważniejszych świadectw Zagłady (był więźniem KL Auschwitz). Jego prace są niezwykle przejmujące, a do tego na wysokim artystycznym poziomie!

Ogród Otwarty. Tomasz Zjawiony
Mediateka MEMO, Łódź
do 5 maja
Warto, bo: artysta swoimi obrazami opowiada o świecie jakby snuł mroczną baśń – jest pięknie i strasznie.

Niedawno się zaczęły:

Gotyk w Karpatach
Muzeum Narodowe w Krakowie
do 9 sierpnia
Warto, bo: w czasach kiedy jest tyle podziałów, ta wystawa łączy – pokazuje ciągłość sztuki wielu regionów! Dodatkowo jest okazją do zobaczenia średniowiecznych dzieł sztuki, które są na co dzień trudno dostępne!

Kadr cierpienia. Pokaz specjalny „Getta” Marka Oberländera
POLIN, Warszawa
do 15 czerwca
Warto, bo: to 4-metrowa opowieść o trudnych doświadczeniach z czasów II wojny światowej, która jest pokazywana szerszej publiczności po raz pierwszy od momentu jej powstania.

Barbara Kasten. Postabstrakcja
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa
do 7 czerwca
Warto, bo: to prezentacja abstrakcyjnej sztuki amerykańskiej twórczyni, której artystyczny język ukształtowała m.in. współpraca z Magdaleną Abakanowicz.

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zagadka

Urodzinowy bukiet Van Gogh Museum

3 lata temu Van Gogh Museum w Amsterdamie obchodziło swoje 50 urodziny. Żeby uczcić tę rocznicę muzeum skomponowało wyjątkowy bukiet – bukiet z kwiatów z obrazów Vincenta.

Vincent bardzo lubił kwiaty i często je malował. Fascynowały go przede wszystkim ich kolory.

W jednym z listów do swojej siostry pisał:

„Myślę, że obecnie musimy malować obfite i wspaniałe oblicze natury; potrzebujemy pogody ducha i szczęścia, nadziei i miłości”.

Malowanie natury w rozkwicie idealnie pasowało do tej myśli.

Przyjrzyj się bukietowi. Ile kwiatów uda Ci się rozpoznać?
I zadanie z *: Ile z nich dopasujesz do obrazów Vincenta?

Powodzenia!

Odpowiedź w kolejnym wydaniu Palety.

Rozwiązanie zagadki z Palety #10

W poprzednim wydaniu zadanie polegało na odszukaniu wszystkich „chodzących” jajek, które dodałam na obrazie Pietera Bruegla starszego „Kraina szczęśliwości” z 1567 roku.

Zaznaczyłam je na czerwono.