Paleta #10

Newsletter o sztuce

Wysłane 2 kwietnia 2026

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

dziś będzie o jajkach. Jaj jest w historii sztuki bardzo dużo. Znajdziemy je w sztuce dawnej, np. u Boscha, w XVII-wiecznych martwych naturach z Francji i Niderlandów i w pracach artystów z ostatnich kilkudziesięciu lat – Warhola, Dalego, Jeffa Coonsa, Sarah Lucas.

Co takiego jest w jajku, że artyści tak chętnie po nie sięgają?

Fenomen jaj dobrze ujęła pani Elżbieta, autorka książki kucharskiej “100 potrwa z jaj” wydanej przez Towarzystwo “Bluszcz” w 1928 roku. We wstępnie napisała tak:

“Najłatwiejsze do przyrządzenia, są jednocześnie podstawowym materjałem kuchni wymyślnej i wykwintnej. Jaja są codziennem pożywieniem kilkumiesięcznego dziecka i zgrzybiałego starca.”

I choć autorka pisze o jajach w kontekście kulinarnym to jej komentarz świetnie pasuje do sztuki. Chodzi o powszechność i uniwersalność jaj.

A poza tym, a może przede wszystkim, w jajku tkwi głęboka symbolika początku życia oraz nadziei.

Zapraszam na jajeczną Paletę 🙂

Do przeczytania za 2 tygodnie (16 kwietnia),

Martyna

PS Dziękuję za wszystkie maile, które dostaję w odpowiedzi na Paletę! Czytanie i odpisywanie sprawia mi dużą przyjemność! Czekam na kolejne 🙂

ZOBACZ KSIĄŻKĘ PANI ELŻBIETY

SPIS TREŚCI

  • rzeźba do słuchania i przytulania
  • obraz z jajem na łańcuszku
  • malarz, który zniknął w cieniu kolegów
  • poszarpany film o przemijaniu geniusza
  • książka z mnóstwem wiedzy
  • zamiana obrazów
  • informacje o trwających wystawach
  • zagadka

Miniopowieści

Rzeźba do przytulania

Zaczniemy dziś śpiewająco.

Na placu w centrum Warszawy, w 2023 roku, a więc całkiem niedawno, pojawiło się jajo.

Jest dziwne: wielkie i niebieskie. A jednak tu pasuje!

To “Pisklę. Drozd Śpiewak” rzeźba akustyczna Joanny Rajkowskiej, twórczyni m.in. słynnej palmy, która stoi niedaleko gmachu Muzeum Narodowego.

Rajkowska mówi: “Po pierwsze dobra sztuka publiczna nie wygląda jak sztuka, więc trzeba być czujnym. Trzeba patrzeć, żeby ją zobaczyć. I to patrzeć uważnie.”

I faktycznie, idąc szybko razem z tłumem, który płynie od Marszałkowskiej przez Chmielną do Nowego Światu można przegapić jajo na Placu Pięciu Rogów.

Dlatego jeśli tam będziesz rozejrzyj się! A potem podejdź bliżej i przyłóż ucho do chropowatej skorupy. Jeśli akurat wszystko będzie działało (a niestety kilka razy zdarzyło mi się, że nie działało) usłyszysz piski i stukot. To dźwięki wydawane przez wykluwającego się właśnie małego drozda śpiewaka.

Dlaczego jajo trafiło właśnie tutaj?

Z kilku powodów. Jednym z nich jest historia tego miejsca. W XVIII wieku, tu gdzie teraz znajduje się Plac Pięciu Rogów, odbywały się pokazy walk zwierząt. Rajkowska nawiązała do tych wydarzeń przeciwstawiając śmierci – życie. Zamiast do oglądania cierpienia zwierząt namawia do zatrzymania się, posłuchania i bliskości. Najpierw z wielkim jajem drozda, a potem z prawdziwą przyrodą.

Rajkowska tłumaczy: “Dobry projekt uderza w nerw miejsca, czasu i wszelkich relacji łączących miejsce ze światem.”

Jeśli będziesz w Warszawie, gdzieś w pobliżu Placu Pięciu Rogów, podejdź do jaja i sprawdź co u małego drozda. Ja zawsze tak robię 😉

Joanna Rajkowska we współpracy z architektami – Michałem Kempińskim i WXCA, Pisklę. Drozd Śpiewak, 2023 r., wymiary: 210cm x 300cm x 220cm

Zoom na detal

Obraz z jajem

W jednym z mediolańskich muzeów znajduje się taki oto obraz z jajem. To przedstawienie typowe dla czasu kiedy powstało, czyli XV wieku, ale dla nas bardzo dziwne. Tym bardziej, że jajo jest najprawdopodobniej strusie.

W centrum obrazu na tronie siedzi Madonna z Dzieciątkiem, wokół niej zebrali się święci. Po prawej stronie klęczy w lśniącej zbroi fundator obrazu – Federico da Montefeltro (to bardzo ciekawa postać o jednym z najbardziej charakterystycznych profili – posłuchaj o nim tu).

Mamy więc na tym obrazie typową religijną scenę. Tymczasem nad głowami postaci, na łańcuszki zwisa jajo!

W XV wieku w Europie strusie jaja były rzadkością. Każdy chciał zobaczyć takie ogromne jajo, więc wieszano je w kościołach, by przyciągnąć ciekawskich wiernych.

Strusie jaja symbolizowały też nawrócenie. Wynikało to z przekonania, że te ptaki porzucają swoje jaja, ale po jakimś czasie do nich wracają. Obrazowało to trudną, lecz możliwą ścieżkę ludzkiego nawrócenia. Możliwe również, że jajo pojawiło się na obrazie jako nawiązanie do herbu rodu fundatora.

Jednak, jak to bywa w przypadku wielu dawnych obrazów, odczytanie pełnej symboliki jaja jest dla nas niemożliwe.

Obraz: Piero della Francesca, Madonna z Dzieciątkiem w otoczeniu świętych, ok. 1472-74 r., Pinacoteca di Brera w Mediolanie

Kartka z kalendarza

2 kwietnia

Gdyby żył, skończyłby dziś 199 lat.

William Holman Hunt.

Hunt był angielskim malarzem, założycielem Bractwa Prerafaelitów (razem z Dante Gabrielem Rossettim i Johnem Everettem Millaisem).

Mimo że Hunt stanowił filar stowarzyszenia, szczególnie na początku, to w powszechnej świadomości jego postać często niknie w cieniu kolegów.

Hunt poszedł inną drogą niż oni. Zwrócił się w kierunku malarstwa religijnego.

Wielokrotnie podróżował do Jerozolimy szukając inspiracji i prawdy. Studiował stroje i rysy twarzy lokalnych mieszkańców, badał topografię.

Dla Hunta liczyła się prawda: prawdziwi ludzie i autentyczne miejsca. Skoro malował scenę z życia Chrystusa musiał ją malować tam gdzie żył Chrystus. Nie było drogi na skróty, zgodnie z założeniami Bractwa malarstwo powinno być szczere. A pod realistycznie namalowanymi detalami miało się kryć głębsze znaczenie.

I dokładnie tak jest u Hunta.

Nie znalazłam niestety żadnego obrazu Williama Hunta, na którym znajduje się jajko. Ale za to mam dla Was jego obraz z owcami, tych w jego twórczości nie brakuje.

Obraz: William Holman Hunt, Autoportret, 1867u r., Galleria degli Uffizi, Florencja

Ze sztuką w tle

Dalíland

Jajko ma bardzo ważne miejsce w twórczości Salvadora Dalego.

Dalí to twórca, który wymyka się wszystkich schematom. Ekscentryk, szaleniec, ikona. Artysta, który przyciąga i odrzuca. Z jednej strony świetny materiał na film, z drugiej ogromne wyzwanie.

Także dlatego, że Dalí żył długo i intensywnie i to w bardzo burzliwych czasach. Jest co opowiadać. Jak to zrobić żeby uchwycić wyjątkowość tej postaci?

Twórcy filmu biograficznego „Dalíland”, zdecydowali się na pokazanie fragmentu życia Dalego, kilkunastu ostatnich lat i to z perspektywy młodego chłopaka Jamesa, który staje się jego asystentem.

Wchodzimy z nim w świat Dalego, w którym nic nie jest takie jakie nam się wydaje. Poznajemy ludzi tłoczących się wokół artysty, w tym jego żonę/muzę/managerkę Galę. Odkrywamy jak powstają jego późne prace. Przekonujemy się też, że sztuka to biznes.

Wielki sławny Dalí mierzy się z upływającym czasem i z tym jak ten czas go zmienia. Scena, w której artysta drżącą ręką maluje sobie na czarno siwe wąsy i brwi jest jedną z moim ulubionych. Ben Kingsley zagrał świetnie!

Film ma kiepskie oceny. Zastanawiam się z czego wynikają. Być może z tego, że krytykujący spodziewali się liniowej opowieści o Dalím i o tym jak rozwijała się jego twórczość. Jeśli tak, to faktycznie mogli się rozczarować. Być może oczekiwali filmowego portretu Dalego z jego paryskich lat kiedy namalował “Trwałość pamięci”. Nie ma go tutaj.

Jest za to poszarpana opowieść o przemijaniu, które jak się okazuje dotyczy nawet geniuszy.

Gdzie jajka?

Część akcji filmu dzieje się w Portlligat, na wybrzeżu Costa Brava, gdzie Dalí i Gala spędzali letnie miesiące, a Dalí wcześniej także dzieciństwo.

W latach 30. XX wieku para zaczęła kupować rybackie chatki w tej miejscowości. Remontowali je, łączyli ze sobą i dekorowali. Powstał labirynt z korytarzami, podwórkami i grotami, ozdobili go m.in. ogromnymi jajami i te jajka widać także w filmie.

Jajka pojawiają się też w scenie śniadania i wpisują się we wcześniejszy komentarz Dalego o tym, że lubi jeść rzeczy, które mają określony kształt.

A poza tym jajka, w różnych formach, pojawiają się na wielu obrazach Dalego. Artysta widział w nich m.in. symbol życia, początku, miłości, doceniał doskonałość ich formy.

Dalíland, reż. Mary Harron, 2022 r.

ZOBACZ DOM DALEGO

Lektura nieobowiązkowa

Ilustrownik

Z jajek można zrobić mnóstwo rzeczy, od jajecznicy i omletu, przez odżywkę do włosów i nawóz dla roślin, po dekoracje wielkanocne. Można je również wykorzystać do stworzenia niezwykle trwałej farby – tempery jajowej.

Pierwszy obszerny opis tego jak powinno się robić farbę z kurzego jaja, pigmentu (w formie proszku) oraz wody, a potem jak nią malować, pochodzi z 1437 roku. Tymi radami z innymi malarzami podzielił się Cennino Cennini w traktacie “Rzecz o malarstwie”.

W zależności od tego czy artysta chciał malować fresk, czyli malowidło na ścienne, czy obraz na drewnie, farba powinna mieć odpowiedni skład. Do fresków – całe jajo, do obrazów tablicowych – tylko żółtko.

W związku z tym, że jajo szybko wysycha, trzeba takimi farbami malować w umiejętny sposób. Żeby nie zaczęły się kruszyć trzeba je nakładać regularnymi pociągnięciami pędzla oraz nie nakładać zbyt dużo farby na raz.

Jeśli dobrze przyjrzymy się dawnym obrazom np. “Madonnie z Dzieciątkiem, św. Janem Chrzcicielem i aniołem” Sandra Botticellego z Muzeum Narodowego w Warszawie to zobaczymy te pociągnięcia.

To jajeczna ciekawostka pochodzi z książki Grażyny Bastek „Ilustrownik”. Znajdziecie w niej wyjaśnienia najważniejszych zagadnień dotyczących sztuki malarskiej.

Mnóstwo wiedzy w pięknym wydaniu!

Dobrze mieć ją na półce, sięgać po nią od czasu i do czasu i czytać fragmenty. Raczej nie nadaje się do czytania na raz.

Grażyna Bastek, Ilustrownik. Przewodnik po sztuce malarskiej, PWN, 2024 r.

Artnewsy

Zamiana obrazów

“Żydówka z pomarańczami” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów Aleksandra Gierymskiego i zdaje się, że także jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich obrazów w ogóle.

Sporo osób zna ten obraz, ale nie wszyscy wiedzą, że są dwie “Pomarańczarki” – “Żydówka z cytrynami” z Muzeum Śląskiego w Katowicach i “Żydówka z Pomarańczami” z Muzeum Narodowego w Warszawie. Gierymski namalował je w podobnym czasie (1880-81 r.) na podstawie zdjęcia zrobionego przez fotografa Konrada Brandla.

Obrazy są bardzo do siebie podobne, ale nie takie same. Różni je przede wszystkim kolorystyka i wynikająca z niej atmosfera. “Żydówka z cytrynami”, która prawdopodobnie została namalowana jako pierwsza, jest bardziej stonowana.

Różne też były losy obrazów.

“Żydówkę z cytrynami” kupił znany kolekcjoner Ignacy Korwin-Milewski. Obraz pozostawał w jego zbiorach do połowy lat 20. W 1929 roku kupiło go Muzeum Śląskie w Katowicach, obraz mimo wojny i politycznych zmian pozostał na Śląsku do dziś. Wyjątkiem był okres kiedy był zdeponowany w latach 1962-80 w Muzeum Narodowym w Warszawie.

“Żydówka z pomarańczami” do 1944 roku pozostawała w Warszawie, najpierw w prywatnej kolekcji, potem w Muzeum Narodowym. Po upadku powstania warszawskiego obraz zniknął. Dopiero po kilkudziesięciu latach, w 2010 roku pojawił się na aukcji w niemieckim domu aukcyjnym. Wrócił do muzeum m.in. dzięki działaniom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Teraz obrazy zamienią się miejscami!

A to dlatego, że katowicka “Żydówka” będzie ważną częścią wystawy “Kolekcjoner. Ignacy Korwin – Milewski”, którą od 17 kwietnia będzie można oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie. W zamian jej warszawska “siostra” jedzie do Katowic.

ZOBACZ HISTORIĘ POMARAŃCZARKI

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Zaraz się skończy:

Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa
do 4 kwietnia
Warto, bo: to artystka, która przeniosła rzemiosło – tkanie na wyższy poziom.

Pisanki i palmy wielkanocne
Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu
do 27 kwietnia
Warto, bo: można się przekonać, że znana nam “od zawsze” tradycja ozdabiania jajek wciąż ewoluuje; prezentowane prace pochodzą od współczesnych twórców ludowych.

Niedawno się zaczęły:

Maria Jarema. Pęknięty modernizm
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 28 czerwca
Warto, bo: to świeże spojrzenie na całą twórczość Marii Jeremy, wszechstronnej i niezwykle oryginalnej twórczyni; oprócz jej prac do zobaczenia jest też księgozbiór artystki.

O czym mówią kwiaty?
Muzeum Okręgowe w Lesznie
do 16 sierpnia
Warto, bo: leszczyńskie muzeum ma bardzo ciekawą kolekcję malarstwa, która na co dzień nie jest pokazywana (muzeum czeka na nową siedzibę), a teraz część tych prac została wyeksponowana i wpleciona w opowieść o kwiatach w sztuce, w tym tej ludowej.

Szapocznikow. Osobista
Muzeum Narodowe w Krakowie (Gmach Główny)
do 23 sierpnia
Warto, bo: Szapocznikow przełożyła swoje dramatyczne doświadczenia (pobyt w obozie koncentracyjnym, choroba) na odważną, bardzo osobistą i zmysłową opowieść, w której centrum umieściła ciało.

Julie Mehretu. Kairos / Wariacje duchologiczne
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 30 sierpnia
Warto, bo: to sztuka współczesna opowiadająca o naszej codzienności: kapitalizmie, migracjach i konkretnych wydarzeniach takich jak COVID-19.

Minh Lan Tran. Rdzeń
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
do 30 sierpnia
Warto, bo: to pierwsza praca, która tak odważnie testuje możliwości nowej siedziby muzeum, a konkretnie klatki schodowej gdzie zawieszono tę 19-metrową realizację.

Elliott Erwitt. Retrospektywa
Dom Spotkań z Historią w Warszawie
do 20 września
Warto, bo: to retrospektywa fotografa mającego umiejętność chwytania niesamowitych momentów – zabawnych, intymnych, historycznych (jak np. zdjęcia Marylin Monroe i Jackie Kennedy).

Daniel Chodowiecki. Rodzina oświecona
Muzeum Narodowe w Gdańsku, Oddział Sztuki Dawnej
do 3 maja
Warto, bo: Chodowiecki to doskonały „reportażysta”, jeśli chcesz zobaczyć jakby wyglądało XVIII-wieczne stories na Instagramie to jest wystawa dla Ciebie.

Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Obraz: Alfons Karpiński, Marta natura – Róże, Muzeum Okręgowe w Lesznie

Zagadka

Zagadka na dziś

Na obrazie Pietera Bruegla starszego „Kraina szczęśliwości” z 1567 roku oryginalnie znajduje się jedno „wędrujące” jajo.
Dodałam jeszcze 8, łącznie jest ich teraz 9, odszukaj je!

Powodzenia!

Odpowiedź w kolejnym wydaniu Palety

Rozwiązanie zagadki z Palety #09

W poprzednim wydaniu zadanie polegało na wskazaniu 5 elementów usuniętych z obrazu Michaliny Janoszanki „Wiosna”.