Paleta #08
Newsletter o sztuce
Wysłane 5 marca 2026
To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,
wielkimi krokami zbliża się Dzień Kobiet, który dla mnie od kilku lat jest przede wszystkim pretekstem do poznawania sztuki kobiet i przypominania o artystkach.
Lubię to robić, bo są to najczęściej bardzo inspirujące historie i sztuka, która zatrzymuje na dłużej.
Czy sztuka kobiet jest inna niż sztuka mężczyzn?
Tak, bo powstawała w innych warunkach, np. kobiety przez lata nie miały dostępu do edukacji artystycznej na akademickim poziomie. Musiały pokonywać przeszkody, które w męskim świecie po prostu nie istniały.
Mignęła mi ostatnio ilustracja rysowniczki Rynn sprzed kilku lat. Jest na niej uśmiechnięta dziewczyna, która piecze kiełbaski na ognisku. Wokół niej tekst: ”Jeżeli życie rzuca ci kłody pod nogi to zrób ognisko (…)”.
Pomyślałam, że ognisko artystek byłoby stosem tak wielkim, że jego łuna widoczna byłaby co najmniej z kilku kilometrów.
Miłego odkrywania sztuki kobiet!
Do przeczytania za 2 tygodnie (19 marca),
Martyna
Obraz: Louise Catherine Breslau, Portret przyjaciół, 1881 r., Musée d’art et d’histoire, Genewa (fragment)
- inspirująca historia malarki
- opowieść o pracowniach artystek
- fragment listu niczym manifest
- człowiek renesansu z baroku
- gwiazdka, która wiele zmieniła
- zaproszenie na wyjątkowy pokaz
- opowieść o artystkach Północy
- książka nie do poduszki
- film, na którym zrobisz wielkie oczy
- informacje o trwających wystawach
- zagadka

Wbrew ciasnocie
Przyglądając się biografiom artystek z różnych epok zauważyłam kilka wspólnych cech, które łączy ich doświadczenia. Ta, która według mnie wysuwa się na pierwszy plan to wytrwałość.
To ona pomagała im przetrwać systemowe bariery takie jak np. brak dostępu do edukacji i ignorancję, a często niechęć, ze strony artystycznego środowiska. Problemów było więcej, a niektóre z nich były bardzo przyziemne, co nie znaczy, że łatwiejsze do pokonania.
Na przykład Anna Bilińska, jedna z najważniejszych XIX-wiecznych polskich artystek, będąc w Paryżu, gdzie musiała wyjechać by artystycznie się rozwijać, zmagała się z…ciasnotą!
Bilińska miała bardzo ograniczony budżet, który utrudniał jej wybór mieszkania. Mieszkania to w jej przypadku dużo powiedziane. Zajmowała najczęściej malutkie pokoje, żeby nie powiedzieć POKOIKI.
Ten, który wynajęła na początku 1884 roku miał 2 x 2,5 m. Trzymała w nim wszystkie swoje rzeczy, spała i pracowała.
Nie było mowy o tym żeby zmieścić tam sztalugę więc ustawiała specjalną konstrukcję. Korzystała z tego co miała pod ręką. Najpierw stawiała wiadro, na nim walizkę. Do tego jeszcze potrzebna była deska, którą opierała o mały stolik – to była podstawa pod płótno. Obok na worku z koksem aranżowała martwą naturę – temat obrazu. Sama wciskała się pod okno i skulona malowała.
Nie były to wymarzone warunki do pracy, mogła się poddać, spakować i wyjechać do domu, ale wytrwała!
Zawsze się da, tylko trzeba chcieć.
I choć nie przepadam za tym zdaniem (bo czasem naprawdę się nie da), to tutaj pasuje idealnie.
Obraz: Anna Bilińska, Autoportret z paletą, 1887 r., Muzeum Narodowe w Krakowie (fragment)

Pracownie artystek
Kulisy pracy artystek i artystów to fascynujący temat!
O tym w jakich warunkach malarki i rzeźbiarki w XIX wieku tworzyły swoje prace posłuchacie w najnowszym odcinku Gablotek.
Rozmawiam w nim z Karoliną Dzimirą – Zarzycką, historyczką sztuki, autorką książki „Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków”.
Karolina opowiada o trzynastu polskich artystkach i ich pracowniach, m.in. o Oldze Boznańskiej i Annie Bilińskiej. Wskazuje też jakie dawne pracownie wciąż możemy odwiedzać.

Fragment listu niczym manifest
Po cytat do tego wydania Palety zajrzałam do książki Katy Hessel “Sztuka twórczego życia”, która pojawiła się już w newsletterze.
Podejrzewałam, że Hessel wybierze coś wyjątkowego na Dzień Kobiet i się nie pomyliłam.
Pod datą 8 marca jest fragment listu barokowej włoskiej malarki Artemisii Gentileschi. W epoce kiedy powszechnie wątpiono w intelektualne i twórcze możliwości kobiet Artemisia miała odwagę napisać do ważnego polityka:
“Pokaże Waszej Ekscelencji, co potrafi kobieta”
A przede wszystkim miała odwagę to zrobić.
Jej obrazy są obecnie perełkami kolekcji najważniejszych europejskich muzeów, m.in. Galleri degli Uffizi we Florencji.
Obraz: Artemisia Gentileschi, Autoportret jako Alegoria Malarstwa, 1638 r., Royal Collection (fragment)

5 marca
Gdyby żył, skończyłby dziś 389 lat.
Jan van der Heyden.
Jan van der Heyden to “człowiek renesansu” z baroku. Łatwiej wymienić dziedziny, którymi się nie zajmował niż opisywać co robił, ale spróbuję!
Był malarzem, szczególnie upodobał sobie widoki miast. Dzięki niemu możemy zobaczyć jak wyglądała codzienność w XVII-wiecznym Amsterdamie i okolicach. W starszym wieku skupił się na martwych naturach.
Malował też na szkle, wykonywał świetne rysunki i zajmował się grafiką.
A do tego część swojego czasu poświęcał na wynalazki i to takie, które naprawdę poprawiały jakość życia mieszkańców niderlandzkich miast.
Razem z bratem zajął się kwestią pożarów, które w XVII wieku były ogromnym zagrożeniem. Bracia van der Heyden ulepszyli konstrukcję węża strażackiego oraz pomp.
Jan stworzył ilustrowany podręcznik przeciwpożarowy.
Jakby tego było mało, zaprojektował system oświetlenia ulic Amsterdamu, który z powodzeniem funkcjonował przez niemal dwa stulecia!
Po tak oświetlonym Amsterdamie spacerowała między innymi jedna z najważniejszych holenderskich artystek baroku Rachel Ruysch.
Obraz: Jan van der Heyden i Adriaen van de Velde, Widok na kanał Oudezijds Voorburgwal z kościołem Oude Kerk w Amsterdamie, ok. 1670 r., Mauritshuis Haga

Gwiazdka, która wiele zmieniła
A jak już jesteśmy w Niderlandach…
Na ścianach Galerii Honorowej w Rijksmuseum w Amsterdamie wiszą obrazy mistrzów XVII wieku, najlepsze z najlepszych w kolekcji muzeum. Jest Rembrandt, Vermeer, Steen. Głównie mężczyźni, bo takie były czasy.
Ale są też kobiety! Jedną z nich jest Judith Leyster.
Leyster malowała przede wszystkim sceny rodzajowe i portrety. Była członkinią gildii malarskiej, prowadziła warsztat i przyjmowała uczniów. Takie rzeczy, w przypadku kobiet, w XVII wieku zdarzały się rzadko!
Po ślubie z malarzem Janem Miensem Molenaerem Judith malowała niewiele. Prawdopodobnie nie miała czasu, zajęła się prowadzeniem domu i warsztatu malarskiego męża.
Za życia była podziwiana i ceniona, a po śmierci niemal o niej zapomniano! Jej obrazy przypisywane były innym artystom, m.in. jej mężowi i Fransowi Halsowi.
Pod koniec XIX wieku na jednym z obrazów uznawanych za pracę Fransa Halsa odkryto ciekawą sygnaturę – JL*.
Badacze powiązali ten znak z nazwiskiem Leyster, które z niderlandzkiego, znaczy gwiazda przewodnia lub polarna.
Po ponownym odkryciu przypisano Judith Leyster kolejne obrazy, znamy ich obecnie około 35.

Pokaz obrazu Elisabeth Jerichau-Baumann
Do 29 marca 2026 w Galerii im. Lanckorońskich w Zamku Królewskim w Warszawie można oglądać obraz “Główka wiejskiej dziewczyny” Elisabeth Jerichau-Baumann z 1850 roku.
Artystka była obywatelką świata – trochę Polką, trochę Dunką, a trochę Niemką. Dzieliła swój czas pomiędzy życie rodzinne (miała 9 dzieci) i pracę. A była to praca na najwyższym poziomie – portretowanie koronowanych głów!
Była też po prostu fascynującą postacią. W XIX wieku, kiedy rzadko która kobieta podróżowała samodzielnie, Elisabeth Jerichau-Baumann wyjechała sama na Bliski Wschód.
W najbliższą sobotę, 7 marca o 12.00 w Sali Kinowej w Zamku Królewskim w Warszawie o obrazie i jego autorce opowie podczas specjalnego wykładu dr Emiliana Konopka, badaczka sztuki Północy.
Warto tam być!
Obraz: Elisabeth Jerichau-Baumann, Główka wiejskiej dziewczyny (Główka dziewczynki), 1850 r., Zamek Królewski w Warszawie

Artystki Północy
Jeśli masz ochotę poznać inne artystki związane z Północą i ich sztukę sięgnij po ten odcinek Gablotek.
Rozmawiam w nim z Emilianą Konopką o czterech artystkach z Północy:
- Hilmie af Klint - pierwszej abstrakcjonistce
- Tove Jansson - nie tylko "Mamie Muminków"
- Annie Ancher - malarce z sukcesami i żonie malarza z sukcesami
- Catharinie Herminie Kølle - artystce - podróżniczce
Każda z nich ma inną historię, każda z nich tworzyła zupełnie inną sztukę. I choć ich twórczość i biografie stanowią jedynie mały fragment nordyckiej historii sztuki, to słuchając naszej rozmowy przekonasz się jak różnorodna i ciekawa jest to sztuka.
Emiliana poleca też w odcinku muzea, w których można zobaczyć nordycką sztukę kobiet!
Odcinek jak zwykle jest w wersji do słuchania, czytania i oglądania.

Kobro. Skok w przestrzeń
Zanim kilka lat temu przeczytałam tę biografię trudno mi było przebić się przez teksty o sztuce Katarzyny Kobro – artystki, którą chciałam lepiej poznać i zrozumieć. Dlaczego chciałam poznać Kobro? Bo była nowatorką.
Jej sztuka balansowała na pograniczu filozofii i matematyki. Jej dokonania artystyczne były unikatowe i to nie tylko w skali Polski, ale całej Europy.
Teksty o jej twórczości, przynajmniej te na które trafiałam, były nieprzyjemne, po kilku akapitach traciłam całe zainteresowanie.
Ta książka jest inna. Merytoryczna i przystępna. To idealne połączenie wątków prywatnego (a ten często dominuje opowieści o Kobro) i zawodowego, czyli sztuki.
Czy polubiłam Kobro i jej sztukę? Nie. Ale nie o sympatię tu chodzi.
Dzięki kontekstowi zrozumiałam jej motywację i przez to inaczej patrzę na jej prace. Więcej widzę, doceniam oryginalność pomysłów.
„Kobieta kanciasta” – taką ją w tej książce poznałam.
To opowieść o trudnym życiu w trudnych czasach, przez które Kobro idzie starając się być wierna swoim ideałom.
Polecam, ale nie do poduszki.
Ostatnio miałam okazję krótko porozmawiać z autorką tej biografii, Małgorzatą Czyńską na spotkaniu autorskim i powiedziała mi, że będzie wznowienie książki!
📚 Małgorzata Czyńska, Kobro. Skok w przestrzeń, Wydawnictwo Czarne

Wielkie oczy
Ona namalowała.
On sprzedał.
Wszyscy to kupili.
To hasło z plakatu filmu “Wielkie oczy” o amerykańskiej artystce i jej mężu, który przypisywał sobie autorstwo jej obrazów.
Na pytanie dlaczego kłamie pan Keane odpowiadał żonie, że przecież ludzie nie kupują obrazów kobiet. To jego zdaniem tłumaczyło kradzież. Jednak wieloletnie oszustwa wreszcie się skończyły!
Film jest oparty na prawdziwej historii malarki Margaret Keane, znanej z portretów dzieci z nienaturalnie dużymi oczami.
W rolach głównych występują Amy Adams, która za tę rolę została nagrodzona Złotym Globem i Christoph Waltz (tak jak w „Bękartach Wojny” tutaj też świetnie sprawdza się w roli “tego złotego”.)
Film wyreżyserował Tim Burton, twórca “Edwarda Nożycorękiego”, “Soku z żuka”, a ostatnio serialu “Wednesday”.
Obraz: Plakat filmu „Wielkie oczy”, 2014 r.

Coś się kończy, coś się zaczyna
Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?
Zaraz się skończy:
Monachijczycy. Gierymscy, Stryjeńska, Wierusz-Kowalski, Chełmoński i inni
Muzeum Narodowe w Lublinie
do 8 marca
Warto, bo: bez Monachium polska sztuka wyglądałaby zupełnie inaczej.
Maksymilian Antoni Piotrowski (1813-1875) – w Bydgoszczy i na europejskich salonach
Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy
do 15 marca
Warto, bo: wystawa przywraca pamięć o mniej znanym artyście, który w XIX wieku odnosił spore sukcesy.
Zaraz się zacznie:
Portret Kobiety. Malarstwo Oliwii Smoleń
Radzyński Ośrodek Kultury
od 7 do 21 marca
Warto, bo: to przepiękne, nastrojowe współczesne malarstwo, w którym czuć echo sztuki prerafaelitów i secesji.
Niedawno się zaczęły:
Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję
Zachęta – Narodowa Galeria sztuki
do 4 kwietnia
Warto, bo: to artystka, która przeniosła rzemiosło – tkanie na wyższy poziom.
Stefan Knapp. Alchemik i wizjoner
CSW “Znaki Czasu” w Toruniu
do 31 maja
Warto, bo: Knapp miał niesamowitą wyobraźnię i nie da się przejść obojętnie obok jego prac – raz zobaczysz i nigdy nie zapomnisz; jego dekoracja fasady auli Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu jest KOSMICZNA!
Młodopolska Grupa Pięciu. Zapomniani buntownicy
Muzeum Narodowe w Krakowie
do 5 lipca
Warto, bo: ci malarze wykazali się dużą odwagą starając się zmienić oblicze sztuki polskiej, która 120 lat temu głęboko zanurzona była w misyjnym patriotyzmie, oni szukali własnych artystycznych dróg.
Obraz: Oliwia Smoleń, Bird & Pomegrante, 2025 r.
Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zagadka na dziś
Oto detale z obrazów naszych dzisiejszych bohaterek. Rozpoznaj, które artystki je namalowały.
Powodzenia!
Odpowiedź w kolejnym wydaniu Palety

Rozwiązanie zagadki z Palety #07
W poprzednim wydaniu zapytałam, która wersja kolorystyczna obrazu Vermeera “Dziewczyna z perłą” jest tą prawdziwą.
Poprawna odpowiedź: wersja 3 “niebieska”.











