Paleta #06
Newsletter o sztuce
Wysłane 5 lutego 2026
To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,
to wydanie newslettera miało wyglądać inaczej. Zaczęłam je pisać w innej rzeczywistości niż ta, w której żyję teraz. Moja codzienność z dnia na dzień bardzo się zmieniła. Teraz wypełnia ją przenikliwy brak. Brakuje zaczepnego spojrzenia brązowych oczu, dotyku mokrego nosa na policzku i tupania pazurków na podłodze, które było słychać ponad 11 lat.
I choć to wciąż ten sam dom, to jest tu dziwnie pusto. I choć jak zwykle gra radio, to jest tu dziwnie cicho.
Trudno mi oderwać myśli od tej straty. Sięgam więc w tym wydaniu po obrazy, które są mi teraz wyjątkowo bliskie, te ciche.
Nie martw się, nie wszystkie będą smutne.
Do przeczytania za 2 tygodnie (19 lutego),
Martyna
Obraz: Caspar David Friedrich, Mnich nad morzem, 1808 – 1810 r., Alte Nationalgalerie, Berlin
- najcichszy polski obraz
- podcast o obrazach z Muzeum Narodowego w Krakowie
- najbardziej rozczulający pies w historii sztuki
- wyjątkowy malarz – samouk
- cytat Edwarda Hoppera
- zbiór opowiadań inspirowanych malarstwem
- Vincent van Gogh w Krakowie
- informacje o trwających wystawach w polskich muzeach
- zagadka

Zimowa cisza Juliana Fałata
Jednym z najcichszych obrazów w polskiej sztuce jest według mnie “Śnieg” Juliana Fałata.
Niewiele się tu dzieje. Nikogo tu nie ma. Nie widać nawet żadnych śladów na śniegu. Lekko szumią woda i wiatr.
Usłyszałam kiedyś rozmowę dwóch starszych pań stojących pod innym obrazem z tej serii w Muzeum Narodowym w Poznaniu (Fałat malował ten motyw wielokrotnie). Zgodnie stwierdziły, że ta praca bardzo je uspokaja i wycisza.
Coś w tym jest. Dla mnie to też bardzo kojący obraz.
Przypuszczam, że dla Fałata ten temat – rzeka meandrująca przez zaśnieżone pole – był jednak przede wszystkim artystycznym wyzwaniem. Artysta chciał jak najlepiej uchwycić trudne, bo ostre, prawie oślepiające, zimowe światło i kolor śniegu.
Wracał do tego motywu wiele razy, lekko zmieniał kadry, dodawał ptaki. Jego kolejne malarskie próby możemy oglądać w muzeach w całej Polsce, w Krakowie, Warszawie, Poznaniu.
Malarza zainspirowały prawdziwe miejsca, okolice Bystrej, niewielkiej miejscowości w Beskidzie Śląskim.
Fałat zamieszkał tam na stałe po tym jak zrezygnował ze stanowiska rektora w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Bywał w Bystrej już wcześniej, klimat i widoki tak bardzo mu się spodobały, że postanowił spędzić tam kolejne lata swojego życia.
W willi, w której mieszkał działa obecnie Muzeum Juliana Fałata, oddział Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej.
Obraz: Julian Fałat, Śnieg, 1907 r., Muzeum Narodowe w Krakowie

Co zobaczyć w Muzeum Narodowym w Krakowie?
Oprócz kojącego pejzażu Fałata w Muzeum Narodowym w Krakowie można obejrzeć mnóstwo innych poruszających obrazów.
Na które warto zwrócić uwagę?
W tym odcinku opowiadam o 8 obrazach z Galerii Sztuki Polskiej XX i XXI wieku, przy których moim zdaniem, warto zatrzymać się na dłużej.
Zaznaczam, że to BARDZO subiektywny wybór!

Niepokojąca cisza Goi
Na tym bardzo rozczulającym obrazie, cisza jest zupełnie inna niż u Fałata, niepokojąca.
Francisco Goya namalował psa w taki sposób, że nie da się o niego nie martwić. Czy tonie w ziemi? A może wychyla się zza wzgórza? A przede wszystkim: dlaczego jest sam?
„Pies” jest jednym z 14 obrazów, tzw. czarnych obrazów, które Francisco Goya namalował na ścianach swojego domu w Madrycie.
Namalował je dla siebie, nie nadał im nawet tytułów. Miał wtedy ponad 70 lat i chorował na depresję, stracił też słuch.
Obrazy są makabryczne. Badacze wiążą je ze zmaganiami malarza z własnymi lękami.
W porównaniu z większością prac z tego cyklu „Pies” jest spokojny. Nie przeraża, ale za to budzi niepokój.
Czarne obrazy nie miały trafić do muzeum, ale stało się inaczej. Zostały sfotografowane, a później przeniesione na płótno przez Salvadora Martineza Cubellsa. Teraz można je oglądać w Muzeum Prado w Madrycie.
Obraz: Francisco Goya, Pies, 1818-1823 r., Prado, Madryt

5 lutego
Gdyby żył, skończyłby dziś 218 lat.
Carl Spitzweg
Spitzweg od małego chciał być malarzem, ale jego ojciec miał inne plany. Carl zgodnie z jego wolą został aptekarzem.
Jednak jego pasja do malowania była tak silna, że po latach wrócił do swojego marzenia.
Choć był samoukiem jego prace bardzo się podobały, publikowane były m.in. w niemieckim tygodniku satyrycznym „Fliegende Blätter”.
Spitzweg malował sceny z życia codziennego. Ich bohaterami są często samotne postacie pogrążone we własnych myślach - poeta, filozof, alchemik, mól książkowy.
Dzięki tej samotności i ciszy, która się z nią łączy, mogą się skupić i całkowicie zatracić w świecie swoich pasji.
Wyczytałam, że w psychologii taki stan - całkowite oddania się jakiejś czynności, nazywany jest flow. Twórcą tej koncepcji jest Mihály Csíkszentmihályi, amerykański profesor psychologii węgierskiego pochodzenia. Według niego flow to bardzo pozytywny stan, bliski euforii.

Pustka, samotność i cisza
Tymi trzema słowami najczęściej opisywany jest świat obrazów Edwarda Hoppera.
Malarz mówił o swojej twórczości niewiele, niechętnie interpretował swoje prace. Był mistrzem unikania odpowiedzi na pytanie “co autor miał na myśli?”. Nie lubił go, bo uważał, że odpowiedź jest przecież na obrazie.
W jednym z wywiadów powiedział:
„Gdyby można było wyrazić to słowami, nie byłoby powodu, by to namalować”.
Czasem słowa to za mało, pomaga wtedy sztuka.
Obraz: Edward Hopper, Poranne słońce, 1952 r., Columbus Museum of Art

Opowiadania inspirowane malarstwem
A skoro jesteśmy przy Hopperze…
Kilka lat temu wydany został zbiór opowiadań inspirowanych jego obrazami – „W świetle i w mroku”.
Napisali je znani (a nawet bardzo znani) pisarze, m.in. Lee Child, autor cyklu sensacyjnych powieści o Jacku Reacherze i Stephen King – mistrz literatury grozy.
Powstało 17 bardzo różnych opowiadań. Każde dotyczy innego obrazu Hoppera.
Nie wszystkie są równie wciągająca, ale wszystkie udowadniają, że malarstwo Hoppera jest świetnym źródłem inspiracji. Po przeczytaniu ma się ochotę snuć własne opowieści.
A Ty, do którego obrazu Hoppera dopisał(a)byś własną historię?
Obraz: Edward Hopper, Nocne marki, 1942 r., Art Institute of Chicago

Vincent van Gogh w Krakowie
Jedyny obraz Vincenta van Gogha w polskich zbiorach do zobaczenia w Krakowie! I to przez 11 miesięcy. Jest więc dużo czasu.
Patrząc na reprodukcję nie jesteś przekonana/y?
Rozumiem, ja też nie byłam.
A to dlatego, że ten “van Gogh” nie wygląda jak obrazy Vincenta, które najlepiej znamy – “Gwiaździsta noc”, “Słoneczniki” czy “Kwitnący migdałowiec” (mój ulubiony).
Nie ma tu tej charakterystycznej dla van Gogha nieposkromionej ekspresji, ale jest za to coś innego.
Widziałam ten obraz na wystawie czasowej w Wilanowie, w 2024 roku. To co zobaczyłam to przede wszystkim kawałek codzienności Vincenta, który dopiero staje się odważnym malarzem.
Stawia pierwsze kroki na artystycznej drodze. Obserwuje. Próbuje. Uczy się.
Dobrze wiedzieć od czego zaczynał van Gogh. To pozwoli jeszcze mocniej docenić jego późniejsze obrazy.
“Wiejskie chaty pośród drzew” są częścią kolekcji im. Jana Pawła II, będącej obecnie własnością Archidiecezji Warszawskiej (depozyt w Mt 5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego).
Do końca 2026 roku będzie można je oglądać w Galerii Sztuki Europejskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Coś się kończy, coś się zaczyna
Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?
Niedawno się zaczęły:
Łukasz Stokłosa. Fałszywe widoki
Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie
Warto, bo: Łukasz Stokłosa to według mnie jedno z najciekawszych nazwisk polskiej sztuki współczesnej. To wystawa szczególnie dla tych, którzy lubią dawne malarstwo, ale są otwarci na nowe.
Thank You For My Work
Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie
Warto, bo: dzieje się właśnie zmiana systemowa dotycząca pracy artystów, tym bardziej warto właśnie teraz wsłuchać się w ich głos.
Kończą się:
Niech nas widzą! Wizerunek, strój, ciało
Zamek Królewski w Warszawie
do 8 lutego
Warto, bo: wystawa tłumaczy to co NIBY wszyscy wiemy, że strój to coś więcej niż po prostu ubrania, to tak naprawdę osobny język opisujący historię i zachodzące w niej zmiany.
O czym wspólnie marzymy? Globalne związki – porzucone przyjaźnie
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
do 8 lutego
Warto, bo: to nieoczywiste spojrzenie na czasy PRL, można się dowiedzieć z kim przyjaźniła się Polska przed 1989 rokiem. I są to zaskakujące przyjaźnie.
Przedłużona:
Etnoalternatywa. Nowe spojrzenie na modę Ludową
Muzeum Śląskie w Katowicach
do 12 kwietnia
Warto, bo: potrzebujemy KOLORU w szarej rzeczywistości! A poza tym wystawa udowadnia, że w historii regionu można znaleźć bogactwo inspiracji.
Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!
Obraz: Łukasz Stokłosa, Łańcut, 2024 r., źródło: www.lukaszstoklosa.com

Co zniknęło z obrazu?
To praca Carla Spitzwega „Biedny poeta” z 1839 roku ze zbiorów Nowej Pinakoteki w Monachium (wyżej) i jej lekko przerobiona wersja.
Usunęłam z obrazu 3 przedmioty. Wiesz jakie?
Odpowiedzi w kolejnym wydaniu Palety.

Odpowiedź na pytanie z Palety #05
W poprzednim wydaniu Platy zapytałam o obrazy, które przychodzą Ci do głowy kiedy myślisz: CZYTANIE.
Wśród tych, o których pomyślałam ja, były m.in.: „Przy książce” Marii Baszkircew, „Czytająca Magdalena” Rogiera van der Weydena i „Towarzyszki podróży” Augustusa Leopolda Egga.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Najczęściej pojawiał się w nich obraz Johannesa Vermeera „Dziewczyna czytająca list”.
Czy wiesz, że ten obraz wygląda teraz zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu?









