Paleta #05
Newsletter o sztuce
Wysłane 22 stycznia 2026
To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,
ostatnio usłyszałam, że blisko 50% czynności, które wykonujemy każdego dnia to nawyki. Niemal co drugi nasz gest, od podwinięcia rękawów przed myciem rąk, przez sposób parzenia kawy, po czytanie przed snem, odbywa się poza naszą pełną świadomością. Nasze życie jest pełne nawyków!
Ale my tu w Palecie zamiast na nas, skupimy się na sztuce.
Przyjrzymy się nawykom artystów i nawykom bohaterów na ich obrazach. Czy różnią się od naszych i czy możemy się nimi zainspirować?
Miłego czytania!
Mam nadzieję, że czytanie Palety już weszło Wam w nawyk, bo następne wydanie już za dwa tygodnie! 🙂
Do 5 lutego,
Martyna
Obraz: Federico Zandomeneghi, Młoda kobieta pisząca list, 1874 r.
- codzienne upominki od znanego artysty
- muzealny TOP 2025
- malarz frywolnej codzienności
- słodkie nawyki z XVIII wieku
- książka na 366 dni
- inspiracja od malarza z wielką wyobraźnią
- odnaleziony obraz jednego z najważniejszych polskich artystów przełomu XIX i XX wieku
- informacja o trwających wystawach
- zagadka – zadanie

Codzienne upominki
Chciał(a)byś codziennie dostawać bukiet kwiatów od przyjaciela? Niekoniecznie?
A gdyby bukiet był namalowany, gdyby był martwą naturą kwiatową? Za mało miejsca na ścianach, mówisz…
A gdybyś dostawał(a) go w formie elektronicznej, bo byłby namalowany na tablecie? Wciąż nie?
A gdyby przyjacielem był jeden z najważniejszych współczesnych artystów, David Hockney?
Przyjaciele Davida Hockneya nie mieli wyboru. Kilkanaście lat temu artysta zafascynowany możliwościami swojego telefonu zaczął codziennie rysować na nim bukiety kwiatów w wazonach i krajobrazy, które widział z okna swojego pokoju. Potem wysyłał je do swoich bliskich. Każdego ranka, kiedy się budzili, dostawali od niego świeże kwiaty!
Nie obyło się bez poświęceń. Trochę czasu zajęło Hockneyowi opanowanie tego, jak uzyskać dokładnie taki efekt wizualny jaki chce. Było to tym trudniejsze, że rysował na telefonie tylko jednym palcem, kciukiem. W drugiej ręce często trzymał papierosa (zły nawyk, do tego nie namawiam!).
Latem starał się też budzić o świcie, tak by móc uchwycić kolory wschodzącego słońca. Mówił, że artyści nie mogą pracować w godzinach biurowych.
Po telefonie przyszedł czas na tablet. Rysując na nim Hockney używał już wszystkich palców.
Tak bardzo przywiązał się do tej formy tworzenia, że podobno zawsze ma tablet przy sobie. Stał się on jego podstawowym szkicownikiem. Nosi go w specjalnie wszytej wewnętrznej kieszeni w swoich marynarkach.
Zdjęcie: Jeden z najbardziej znanych obrazów Hockneya „The Bigger Splash” w książce „Leonardo, Frida i przyjaciele”

Muzealny TOP 2025
Jeśli robisz coś raz na rok to raczej nie można tego nazwać nawykiem (a może można?) :)
Ale jeśli robisz to raz na rok, piąty rok z rzędu to jest to już całkiem długa tradycja.
I właśnie na taki tradycyjny odcinek Gablotek Cię zapraszam.
W tym odcinku dzielę się najlepszymi muzealnymi wspomnieniami z 2025 roku.
Najwięcej uwagi poświęcam Gallerii degli Uffizi we Florencji. Jeśli planujesz się tam wybrać albo po prostu chcesz się tam na moment przenieść (kto by nie chciał?!) to posłuchaj tego odcinka.

22 stycznia
Gdyby żył, skończyłby dziś 336 lat.
Nicolas Lancret.
I pewnie z okazji jego urodzin zorganizowano by wytworne przyjęcie w ogrodzie.
Muzycy w pudrowanych perukach graliby na lutniach, skrzypcach i fletach melodie idealne do tańca na trawie. Goście połączeni w pary rozłożyliby się pod krzewami wokół tańczących. Słychać byłoby uwodzicielskie szepty mężczyzn i zalotne śmiechy kobiet. Służba podałaby kandyzowane owoce na srebrnych tacach i szampana lub wino w kryształowych kieliszkach.
To przyjęcie zatrzymane w jednym malarskim kadrze byłoby typową rokokową sceną – fête galante.
Lancret po mistrzowsku malował takie sceny. Na jego obrazach można zobaczyć wszystkie, mniej lub bardziej moralne, codzienne nawyki XVIII-wiecznych elit.
Obraz: Nicolas Lancret, Le Déjeuner de jambon (Śniadanie z szynką), ok. 1735 r.

Słodkie nawyki z XVIII wieku
Spójrz na porcelanową filiżankę, którą z dużym skupieniem niesie dziewczyna przedstawiona na pastelu Jeana-Étienne’a Liotarda. To bardzo drogi przedmiot, luksusowa porcelana z Królewskiej Manufaktury w Miśni, najstarszej europejskiej manufaktury porcelany.
W filiżance znajduje się równie luksusowy napój – płynna czekolada. Żeby nie uronić ani kropelki filiżanka umieszczona została w specjalnym „stelażu” – tremblezie.
W połowie XVIII wieku, kiedy Jean-Étienne Liotard rysował swój najsłynniejszy pastel – „Czekoladziarkę”, picie gorącej czekolady było niezwykle kosztownym nawykiem. Delektowanie się ciemnym, gęstym płynem było rytuałem celebrowanym na europejskich dworach, np. w Wiedniu.
Porcelana z Miśni i luksusowa czekolada tworzyły duet, który definiował styl życia najbogatszych.

Inspiracja od artysty z wielką wyobraźnią
Kataloński artysta Joan Miró zapytany o swój proces twórczy powiedział, że to czego szuka to napięcie ducha. Dość enigmatyczne określenie. Miró nie wyjaśnił go do końca, za to wymienił elementy swojej codzienności, które go inspirowały. Jest wśród nich łatwy do wprowadzenia nawyk.
“Atmosferę sprzyjającą temu napięciu znajduję w poezji, muzyce, architekturze — Gaudi, na przykład, jest niesamowity — w moich codziennych spacerach, w pewnych [dźwiękach]: odgłosie koni na wsi, skrzypieniu drewnianych kół wozu, krokach, krzykach w nocy, świerszczach.”
Jak widać, to między krokami na spacerze rodzą się najlepsze pomysły.
Czasem wystarczy się po prostu przejść i poobserwować.
Zdjęcie: Carl Van Vechten, Portret Joana Miró, 1935 r.

Książka na 366 dni
Poznałam Katy Hessel jako bardzo charyzmatyczną prowadzącą anglojęzyczynego podcastu o sztuce poświęconego artystkom – The Great Women Artists.
Byłam zafascynowana jej osobowością i sposobem przekazywania wiedzy.
Kiedy wyszła jej pierwsza książka “Historia sztuki bez mężczyzn” polecałam ją gorąco wszystkim wokół. Tym bardziej, że była (i jest) to jedna z pierwszych tak przekrojowych i równocześnie przystępnych publikacji o sztuce kobiet.
Z dużym entuzjazmem, właściwie bez sprawdzenie o czym jest, kupiłam też jej druga książkę – „Sztukę twórczego życia”. Moja pierwsza reakcja – duże rozczarowanie.
Jak celnie zauważyła jedna z moich koleżanek, ta książka mogłaby być serią wpisów na Instagramie.
Składa się z 366 cytatów z rozmów ze współczesnymi artystkami i artystami, którym towarzyszą komentarze Hessel. Czasem jest to jedna strona tekstu, czasem kilka linijek.
Odłożyłam książkę na bok.
Dałam jej jednak drugą szansę na początku roku. Zaczęłam czytać tak jak jest pomyślana – po jednej stronie dziennie, codziennie.
I okazało się, że w takim czytaniu sprawdza się dużo lepiej. Komentarze Hessel wciąż bywają moim zdaniem banalne, a niektóre wydają się napisane na siłę, ale same cytaty mają dużą wartość.
Nie są oczywiste ani powierzchowne. Do tego są świetnie dobrane i pogrupowane. Przy okazji czytania poznaję artystów i artystki.
Cytaty zdecydowanie kompensują tę lifestylową część pisaną przez autorkę i sprawiają, że ostatecznie cieszę się, że mam i czytam tę książkę.
Minus za czarno-białe ilustracje!
Plus za wstążeczkę do zaznaczania!

Odnaleziony obraz Mehoffera
O powstaniu obrazu Józefa Mehoffera „Powstanie warszawskie” badacze wiedzieli jedynie z zapisków żony malarza Jadwigi. Jego dalsza historia i lokalizacja pozostawały nieznane. Obraz długo uznawany był za zaginiony. Aż do teraz.
Tryptyk został odnaleziony w jadalni na plebani w Andrychowie. Beskidzkie Muzeum Rozproszone Diecezji Bielsko-Żywieckiej (Beskidzkie MuRo) przekazało go w depozyt do Muzeum Narodowego w Krakowie.
To jedna z ostatnich prac Józefa Mehoffera. Namalował ją pod koniec 1944 lub na początku 1945 roku, miał 75 lat. Jego stan zdrowia nie był idealny, miał za sobą kilkumiesięczny pobyt w obozie przesiedleńczym w Sudetach, który mocno go osłabił.
Artysta spędził czas okupacji w Krakowie, to tam doszły do niego wiadomości o powstaniu warszawskim. Postanowił namalować obraz inspirowany tymi doniesieniami.
Choć poziom wykonania obrazu odbiega od poziomu prac, z którymi przede wszystkim kojarzymy Mehoffera (np. “Dziwny ogród”) to jego wartość historyczna jest bardzo duża. Jest świadectwem zainteresowań i stylu malarza w dojrzałym okresie jego twórczości.
Obraz można teraz oglądać w Domu Józefa Mehoffera, w oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie. A o Domu Mehoffera możesz posłuchać w moim podcaście.

Coś się kończy, coś się zaczyna
Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?
Kończą się:
Biegas. Światy równoległe
Muzeum Villa la Fleur w Konstancinie
do 31 stycznia
Warto, bo: sztuka Biegasa stawia wyzwanie wyobraźni, tu można ją dodatkowo zobaczyć na tle prac m.in. Auguste’a Rodina, Edvarda Muncha czy Olgi Boznańskiej
Zofia Stryjeńska – malarka rzeczy polskich
Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku
do 1 lutego
Warto, bo: ponad 115 prac Stryjeńskiej w jednym miejscu to nie zdarza się często!
Moda na papierze. Plakaty ze zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu
Muzeum Sztuk Użytkowych w Zamku Królewskim w Poznaniu
do 1 lutego
Warto, bo: można zobaczyć plakaty twórców Polskiej Szkoły Plakatu m.in. Romana Cieślewicza, Waldemara Świerzego w ciekawym dialogu z japońskimi artystami
Etnoalternatywa. Nowe spojrzenie na modę Ludową
Muzeum Śląskie w Katowicach
do 25 stycznia
Warto, bo: potrzebujemy KOLORU w szarej rzeczywistości!; a poza tym wystawa udowadnia, że w historii regionu można znaleźć bogactwo inspiracji
Zmienia się:
Ha-Ga. Życie towarzysko-rysunkowe
Muzeum Karykatury we Wrocławiu
do 1 lutego w obecnej formie, a od 10 lutego 2026 do prac Ha-Gi dołączają prace współczesnych rysowniczek
Warto, bo: nic tak celnie nie komentuje świata jak dobry satyryczny rysunek i to nie zmienia się od lat
Zaczęła się:
Formy Obecności. Sztuka Łemków/Rusinów Karpackich
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie
Warto, bo: to pierwsza w historii tak szeroka prezentacja dorobku artystycznego tej karpackiej społeczności; do zobaczenia prace m.in. Warhola, Nikifora, Nowosielskiego i Nieznalskiej
Zaraz się zacznie:
Ciężar ocalenia. Artyści po Auschwitz
Muzeum Śląskie w Katowicach
od 30 stycznia
Warto, bo: to wystawa, która pokazuje próbę opowiedzenia o obozowej traumie nie tylko słowami (na przykład na setkach jednorazowych chusteczek)
Jeśli wiesz o jakiejś ciekawej wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!
Zdjęcie: Plakat wystawy Formy Obecności. Sztuka Łemków/Rusinów Karpackich w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie (materiały muzeum)

Zagadka - zadanie
Dziś zamiast zagadki pytanie związane z jednym z moich ulubionych nawyków – czytaniem:
Jakie obrazy przychodzą Ci do głowy kiedy myślisz: CZYTANIE?
Mogą to być obrazy przedstawiające czytanie listów, książek, gazet, nut…
Właśnie nuty czyta bohaterka pracy, która przyszła mi do głowy jako pierwsza. To przepiękny pastel Teodora Axentowicza z Muzeum Śląskiego w Katowicach.
Jestem ciekawa co Tobie jako pierwsze przyjdzie do głowy i jakie będą kolejne obrazowe skojarzenia. Napisz w odpowiedzi na tego maila 🙂
Zadanie z gwiazdką: Przy kolejnej wizycie w muzeum poszukaj obrazów z czytaniem w roli głównej 🙂

Rozwiązanie zagadki z Palety #04
Fragment pochodził z obrazu Johannesa Vermeera „Mleczarka” z ok. 1658–1661 roku ze zbiorów Rijksmuseum w Amsterdamie.
Wycięty fragment przedstawiał XVII-wieczny „grzejniczek”. Do dzbanka wkładało się rozgrzane węgielki. Dzbanek wstawiało się w drewnianą skrzyneczkę, która przez dziury oddawała ciepło. Można było postawić na nią stopy i trochę się rozgrzać.
Kończę i życzę dużo ciepła w te mroźne, styczniowe dni!:)









