Paleta #03

Newsletter o sztuce

Wysłane 25 grudnia 2025

To jest archiwalne wydanie newslettera. Szczególnie informacje o wystawach, wydarzeniach i promocjach mogą nie być już aktualne. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się na newsletter.

Cześć,

wysyłka trzeciego wydania Palety – newslettera o sztuce przypadła na wyjątkowy czas. Gdzie Cię zastała?

Przy pierwszej leniwej kawie w fotelu z widokiem na choinkę? Z dokładką sernika po niespiesznym śniadaniu? W samochodzie lub w pociągu, w drodze do bliskich? Obok rozpakowanej wczoraj książki o sztuce?

Napisz! Wiesz, że możesz mi odpisać na tego maila, prawda? Dziś będzie mi jeszcze milej niż zwykle.

Data wysyłki zobowiązuje, dlatego to wydanie, tak jak wszystkie grudniowe piosenki, będzie wydaniem z dzwoneczkami.

A dokładnie z dzwoneczkami, dzwonkami i dzwonami.

Zapraszam na Paletę!

Do przeczytania za 2 tygodnie, w nowym roku,

Martyna

Obraz: pocztówka świąteczna z ok. 1865–85 r., Victoria & Albert Museum

SPIS TREŚCI

  • obraz, którego tytuł nie zgadza się z treścią
  • solenizant ze sztuką w genach
  • zapowiedzi wystawowe na 2026 rok
  • inspiracja od najsłynniejszej babci ze świata sztuki
  • dziwne kartki świąteczne
  • opowieść o grudniowym dniu, który zmienił polską historię
  • plakat filmowy ze sztuką w tle
  • informacje o trwających wystawach
  • zagadka i rozwiązanie poprzedniej

Miniopowieści

Dzwon Zygmunt

Zaczynamy od najsłynniejszego polskiego dzwonu, namalowanego przez najsłynniejszego polskiego malarza, czyli obrazu:

„Zawieszenie dzwonu Zygmunta” Jana Matejki.

To co widzimy na obrazie nie do końca zgadza się z jego tytułem!

Pojawienie się na wzgórzu wawelskim ogromnego, ponad 12- tonowego, dzwonu to było duże wydarzenie.

Dzwon zamówił król Zygmunt Stary, widać go na obrazie pod baldachimem obok siedzącej żony – Bony Sforzy. Parę królewską otaczają ich dzieci, Izabela i Zygmunt August oraz cały dwór (w tym Stańczyk). Wszyscy chcą zobaczyć nowy dzwon.

Wbrew temu co możemy wyczytać z tytułu, nie są oni świadkami zawieszenia go na wieży katedry wawelskiej. To co widzimy to wyjęcie dzwonu z formy. Prace nadzoruje ludwisarz Hans Beham, który go wykonał.

Miejsce, w którym odbywa się cała scena to nie wzgórze wawelskie. Do katedry, gdzie miał zostać zawieszony dzwon, z tego miejsca jest jeszcze spory kawałek!

Mieszkańcy Krakowa po raz pierwszy usłyszeli głos dzwonu 13 lipca 1521 roku. Dzwon Zygmunt odzywał się stosunkowo często, podczas świąt i ważnych wydarzeń. Zwykle ponad 100 razy w roku.

Dzwonił m.in. podczas koronacji kolejnych królów, pogrzebów ważnych postaci, np. Jacka Malczewskiego. Odezwał się też kiedy na Wawel wróciły arrasy (1961 r.) oraz po pożarze katedry Notre-Dame w Paryżu (2019 r.).

Najbliższy termin, w którym będzie można go usłyszeć to Nowy Rok. Będzie to możliwe dzięki dzwonnikom. Aby rozbujać Zygmunta potrzeba od 8 do 12 mężczyzn ciągnących za liny.

Jan Matejko, Zawieszenie dzwonu Zygmunta na wieży katedry w Krakowie w 1521 roku, 1874 r., Muzeum Narodowe w Warszawie

Kartka z kalendarza

25 grudnia

Gdyby żył, skończyłby dziś 170 lat. Kazimierz Pochwalski.

Pochwalski miał sztukę zapisaną w genach.
Pochodził z artystycznej krakowskiej rodziny, w której od kilku pokoleń mężczyźni zajmowali się malarstwem. Wszyscy oni na pewno słyszeli bicie dzwonu Zygmunta.

Pochwalski, choć teraz ciut zapomniany, w czasie swojego życia był rozchwytywanym portrecistą.

Portretował ważne postacie epoki - Sienkiewicza, Kraszewskiego, a nawet cesarza Franciszka Józefa.

A że wciąż jeszcze trwa rok Olgi Boznańskiej to MUSZĘ też wspomnieć, że Pochwalski był jednym z jej nauczycieli.

Artnewsy

Zapowiedzi wystawowe na nowy rok

Skoro już jesteśmy w Krakowie, to zostańmy tu jeszcze na moment. Wawel ogłosił swoje plany wystawowe na nadchodzący rok i jest całkiem ciekawie:

  • Wystawa czasowa poświęcona Annie Jagiellonce
    Muzeum pisze o niej: „…pierwsza tak szeroka opowieść o jej osobowości, władzy i realnym wpływie na dzieje Rzeczypospolitej”.
  • Plenerowa wystawa Joanny Rajkowskiej (autorki m.in. warszawskiej palmy) w ogrodach królewskich
  • Wystawa „Oświecone. Brązy złocone i ich odbicie we współczesności”
  • Wystawa „Antyk z kolekcji Lanckorońskich”
  • Wystawa prezentująca pasy kontuszowe z kolekcji Zamku Królewskiego na Wawelu.

Swoje plany przedstawiło też Muzeum Narodowe w Warszawie:

  • Wystawa „Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926)”
  • Wystawa „Adolph Menzel (1815–1905). Niestrudzony obserwator” – pierwsza w Polsce monograficzna wystawa jednego z najważniejszych artystów niemieckich
  • Wystawa „Bestiariusz”
    Muzeum pisze o niej: „Celem ekspozycji jest przedstawienie, w jaki sposób człowiek na przestrzeni wieków podejmował próby zrozumienia, klasyfikowania, oswajania, wykorzystywania oraz budowania relacji ze zwierzętami”

W następnym wydaniu Palety dam Ci znać, co planują kolejne muzea.

Myśl z przeszłości

Grandma Moses

Inspiracja od najsłynniejszej babci ze świata sztuki

„Zawsze chciałam malować. Ale nie miałam czasu aż do momentu, kiedy skończyłam 76 lat”.

To słowa Anny Mary Robertson Moses, znanej światu jako Grandma Moses.

Dlaczego nie wcześniej? Grandma Moses od 12. roku życia pracowała jako służąca, potem wyszła za mąż i urodziła dziesięcioro dzieci. Cały swój czas poświęcała rodzinie oraz ciężkiej pracy w domu i na farmie. Dopiero po latach zyskała czas dla siebie i zaczęła malować swoje wspomnienia. Mówiła, że „spisuje” swoje życie w formie krótkich szkiców. Początkowo wystawiała swoje obrazy na lokalnym targu, tuż obok dżemów domowej roboty.

Odkrył ją nowojorski kolekcjoner. Grandma Moses stała się prawdziwą gwiazdą! Miała wystawę w Museum of Modern Art (MoMA) w Nowym Jorku i trafiła na okładkę magazynu Time. Jej obrazy były wszędzie – na znaczkach i pocztówkach, które sprzedawały się w milionowych nakładach.

Jej historia pokazuje, że nigdy nie jest za późno na pasję!

Obraz: Grandma Moses, Christmas, 1958 r., Smithsonian American Art Museum

Gdzie dzwoneczki? Na uprzęży konia ciągnącego sanie!

Zoom na detal

Piękne i dziwne kartki świąteczne

A skoro o pocztówkach mowa, to nie ma bardziej fascynujących świątecznych pocztówek niż te z XIX wieku z Wielkiej Brytanii!

Oglądając je, warto zoomować na detale!

Epoka wiktoriańska, czyli okres panowania królowej Wiktorii, to czas rozpowszechnienia się tradycji świątecznych, które tak dobrze dziś znamy – ubierania choinki, dawania sobie prezentów oraz wysyłania kartek świątecznych.

Pierwszą kartkę świąteczną wysłał w 1843 roku Henry Cole, późniejszy pierwszy dyrektor Victoria & Albert Museum w Londynie.

Wymyślił kartkę świąteczną z braku czasu. Miał wielu znajomych, pisanie listów z okazji Świąt do każdego było niezwykle czasochłonne. Potrzebował innego rozwiązania i wpadł na pomysł kartki pocztowej z rysunkiem i życzeniami.

Kartki świąteczne nie stały się popularne z dnia na dzień, zajęło to trochę czasu, ale ostatecznie Anglicy oszaleli na ich punkcie! Nie tylko je wysyłali, ale także kolekcjonowali.

Nie ma się czemu dziwić, bo często były to prawdziwe małe dzieła sztuki. A jeśli nie miały dużej wartości estetycznej to nadrabiały albo dowcipnym rysunkiem albo ekscentryczną treścią (żeby nie powiedzieć makabryczną!).

Na kartkach pojawiały się tańczące żaby, gadający świąteczny pudding czy ptaki zachowujące się jak ludzie.

I taką kartkę właśnie wybrałam.

Pan rudzik wraca dziarskim krokiem do domu, bo przecież Święta to czas powrotów, a tam czekają na niego rozkrzyczane (pewnie głodne) dzieci i żona, która wygląda na mocno zdenerwowaną. Widać świąteczne powroty mogą być rozczarowujące 😉

Obraz: pocztówka „Happy Returns – Christmas Comes But Once a Year”, ok. 1860-1880 r., Victoria & Albert Museum

ZOBACZ WIĘCEJ ŚWIĄTECZNYCH POCZTÓWEK

Odkurzamy Gablotki

Grudniowy dzień, który zmienił historię

Są takie chwile, gdy nawet najpiękniejsze grudniowe dzwoneczki muszą zamilknąć.

Co sprawiło, że zwykły grudniowy dzień w galerii sztuki zamienił się w historyczną tragedię?

Ostatnio kiedy szłam po schodach prowadzących na pierwsze piętro Zachęty zastanawiałam się ile osób, które odwiedza to miejsce, ma świadomość, że w jednej z sal, przez które przechodzą doszło do zamachu.

Zamordowany został tutaj prezydent Polski.

Pomyślałam, że przypomnę tę historię w podcaście, tym bardziej, że człowiek, który 3 razy pociągnął za spust, był malarzem.

Obraz: Bronisław Kopczyński, Pałac Sztuki, Zachęta, 1922 r., kolekcja Zachęty

POSŁUCHAJ TEJ HISTORII

Ze sztuką w tle

Sztuka aż krzyczy

Tym razem nie o filmie ze sztuką w tle, a o plakacie do filmu, z którego sztuka aż krzyczy.

DOSŁOWNIE.

Na plakacie do kultowego świątecznego filmu “Kevin sam w domu” główny bohater trzyma dłonie na policzkach i krzyczy.

Jego wyraz twarzy wzorowany jest na scenie, w której Kevin udając dorosłego wklepuje sobie wodę kolońską w policzki. Reżyser zaplanował ją tak, że chłopiec odsunie od razu ręce i potem krzyknie. Macaulay Culkin zaimprowizował i przytrzymał dłonie przy twarzy. Twórcom ten widok od razu skojarzył się z obrazem Edvarda Muncha “Krzyk”. Postanowili to wykorzystać i w filmie i na plakacie.

Minęli się jednak w swojej interpretacji z prawdziwą intencją Edvarda Muncha.

Postać w “Krzyku” tak naprawdę nie krzyczy. Ona słyszy krzyk i zakrywa uszy. Według słów Muncha: „Czuje wielki Krzyk w Naturze”.
Według niektórych interpretacji fale widoczne w tle za postacią to fale dźwiękowe. Munch chciał w ten sposób przedstawić bardzo głośny dźwięk, tak głośny, że aż wibrujący.

Oraz: Nie do wiary, że ten film ma już 35 lat!

 

 

CIEKAWOSTKA O KRZYKU MUNCHA

Alert wystawowy

Coś się kończy, coś się zaczyna

Trzymam za Ciebie rękę na wystawowym pulsie. Jakie wystawy zaraz się kończą, a jakie niedawno się zaczęły i warto na nie pójść?

Kończą się:

Wystawa stała
Muzeum Chopina w Warszawie
do końca 2025 roku
Warto, bo: w 3 ostatnie dni grudnia można zwiedzać muzeum za darmo; to ukłon w stronę odwiedzających przed zamknięciem muzeum z powodu remontu, który przygotuje muzeum do świętowania w 2027 roku (stulecie Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina)

Abakanowicz. Bez reguł. Arrasy i abakany na Wawelu
Zamek Królewski na Wawelu
do 6 stycznia
Warto, bo: spotkanie z abakanami w historycznych przestrzeniach to niezapomniane doświadczenie (wiem z dobrego źródła!)

Osiem i pół tygodnia. Awangarda
Muzeum Narodowe w Gdańsku
do 16 stycznia
Warto, bo: prace na tej wystawie są tak wrażliwe, że ze względów konserwatorskich można je oglądać tylko przez tytułowe 8 i pół tygodnia

Etnoalternatywa. Nowe spojrzenia na modę ludową
Muzeum Śląskie w Katowicach
do 25 stycznia
Warto, bo: to przepiękny wizualnie dialog między tradycją a nowoczesnością

Niedawno się zaczęły:

Komnaty dostojników krzyżackich
Muzeum Zamkowe w Malborku
Warto, bo: to zwieńczeniem wieloletnich prac konserwatorskich i badań, do zobaczenia wyjątkowe polichromie i krzyżacki skarbczyk

Maksymilian Antoni Piotrowski (1813-1875) – w Bydgoszczy i na europejskich salonach
Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy
Warto, bo: wystawa przywraca pamięć o mniej znanym artyście, który w XIX wieku odnosił spore sukcesy

Jeśli wiesz o jakiejś wystawie, która właśnie się zaczęła lub niedługo się kończy daj mi znać! Podzielę się tą informacją z innymi w kolejnej Palecie!

Zagadka

Rozwiązanie zagadki z Palety #02

Miejsca na grafikach Wyczółkowskiego to:

  1. Kraków, Kaplica Zygmuntowska (Wawel)
  2. Gdańsk, Bazylika Mariacka
  3. Lublin, Zamek (obecnie Muzeum Narodowe)

Zagadka na dziś

Znajdź na obrazie Waltera Shirlawa pod tytułem „Strojenie dzwonu (Toning the Bell)” z 1874 roku:

  1. psa
  2. drugi dzwon(eczek)
  3. lalkę

Powodzenia!

Odpowiedzi w kolejnym wydaniu Palety

ZOBACZ OBRAZ W POWIĘKSZENIU